Platinum Games może zwolnić tempo, by wreszcie stworzyć własne IP

Strona głównaPlatinum Games może zwolnić tempo, by wreszcie stworzyć własne IP
22.05.2017 11:20
Platinum Games może zwolnić tempo, by wreszcie stworzyć własne IP
Maciej Kowalik
Maciej Kowalik

Studio marzy o tym od dawna.

Zresztą kto by nie marzył, mając w branży taką renomę jak autorzy Bayonetty, Vanquish, Metal Gear Rising: Revengeance czy The Wonderful 101. Bogate i różnorodne portfolio studia ma jednak wadę - żadna z tych marek nie należy do Platinum, więc w temacie ewentualnych portów i remaków, developer musi liczyć na łaskę lub niełaskę wydawcy. Jak choćby ostatnio z pecetowymi portami dwóch pierwszych gier, którym Sega dała wreszcie zielone światło, i które wzięły Steama szturmem.

Ale jeśli idzie o nowe gry, stworzone w ostatnich latach, widać, że studio ma gorszy okres. Tworzenie średniaków na licencji było pewnie dobre, gdy jednocześnie pracowało się nad Scalebound dla Microsoftu i Nier: Automata dla Square Enix.

SCALEBOUND Gameplay Trailer (E3 2016)

Drugi z tytułów nie zawiódł, ale pierwszy został skasowany po 4 latach produkcji. Platinum musiało zaboleć to wyjątkowo mocno, skoro Hideki Kamiya w wywiadach powtarzał, że to gra jego życia. Z takimi deklaracjami warto uważać, gdy nie ma się pełnej kontroli nad marką. Tę najwidoczniej miał Microsoft, który niedawno... przedłużył ważność znaku towarowego Scalebound. Może firma troszczy się tylko o to, by nikt nie wykręcił jej numeru. Ale na plotki o tym, że produkcja startuje od zera w innym studiu nie trzeba było długo czekać.

W momencie lądowania Scalebound w koszu, przytaczałem słowa prezesa Platinum, który w 2016 roku obiecał, że w ciągu trzech lat firma wreszcie doczeka się własnej marki. Takiej, którą będzie mogła rozwijać wedle własnego uznania. Producent Atsushi Inaba również w 2016 stwierdzał krótko, że bez tworzenia własnych marek firma nie ma przyszłości. Los Scalebound potwierdził, że to zagrożenie jest rzeczywiste.

325602904491243484

Platinum to jedno ciekawszych studiów w branży, więc warto trzymać kciuki za to, by zapowiedziało wreszcie "swoją" petardę. Bo chyba niczego innego po tej ekipie się nie spodziewamy, prawda?

Maciej Kowalik

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)