To, co widoczne jest na pierwszy rzut oka, to jak różnorodne, zabawne i pomysłowe są to postacie. A należy pamiętać, że oprócz nich mamy jeszcze równie urokliwych ośmiu wojowników z poprzedniej części. Każdy dysponuje trzema umiejętnościami i unikatową bronią. Na dodatek wszyscy mają po kilka wariacji, które modyfikują nie tylko wygląd, ale i np. rodzaj zadawanych obrażeń. W jaki sposób je odblokowujemy? Tak samo jak w pierwszej części - kupując naklejki. Kolejną rzeczą godną pochwały jest fakt, że gracze bez problemu mogą przetransportować odblokowane w jedynce postacie i to nawet między platformami. A przy okazji tego transferu, w zależności od tego jaką rangę wbili w Garden Warfare, otrzymają w dwójce stosowną nagrodę za osiągi na poprzednim polu bitwy. To się nazywa troska o weteranów! Brawa dla twórców.Zatem: czternaście postaci, każda z trzema specjalnymi umiejętnościami, kilkoma odmianami i specjalnymi bonusami do wyboru po wbiciu kolejnych poziomów (np. szybsza regeneracja zdrowia). Różnorodność Garden Warfare 2 w tej kwestii robi bardzo duże wrażenie i ponownie stawia w dosyć śmiesznym świetle Star Wars Battlefront, gdzie co prawda zupełnie zrezygnowano z domyślnych klas, ale dostępne umiejętności z pewnością nie dorównywały szerokiemu wachlarzowi talentów Roślin i Zombiaków. Ani pod względem liczby, ani różnorodności, ani pomysłowości. Och, Szturmowcu, żeby cię tak słonecznik sponiewierał...Wszystko pięknie, ładnie, ale co z najważniejszym? Jak się gra w sieci? Jeśli ktoś pamięta jedynkę, to nie będzie zaskoczony, kiedy napiszę, że bardzo dobrze. Zresztą, jeśli nie graliście w poprzednią odsłonę, a zaszliście do tej części recenzji, to też raczej nie jesteście zdziwieni. Garden Warfare 2 ogólnie jest miodną, dopracowaną grą. Zróżnicowane postacie i przyjemna mechanika strzelania, w której czujemy siłę i specyfikę naszej broni, sprawiają, że nie ma na co narzekać. Wrażenie robi też szybkość, z jaką jesteśmy dołączani do meczów. Zawsze trwało to maksymalnie kilka sekund. Irytacja pojawiała się za to między kolejnymi rozgrywkami, bo przerwy trwały bodajże półtorej minuty, ale najnowsza aktualizacja miała je zredukować. Od początku cieszą z kolei szczegółowe statystyki meczy i wyłanianie na podium najlepszych graczy.No dobrze, ale coś musi zgrzytać, prawda? Coś zawsze musi zgrzytać, inaczej cały świat grałby po prostu w Garden Warfare 2, zamiast kłócić się czy lepiej w Battlefieldy, Call of Duty czy Counter Strike'i. Cóż, należy pamiętać, że to jednak gra przeznaczona również dla najmłodszych, a to wiąże się z tym, że rozgrywka jest mocno arcade'owa, podobnie jak we wspominanym już wielokrotnie Battlefroncie. Co to oznacza? Że sieciowe naparzanie może się znudzić, ponieważ nie oferuje odpowiedniej głębi rozgrywki. Jasne, postacie są świetnie wymyślone i zróżnicowane, strzela się przyjemnie, dzieje się dużo, ale za którymś razem człowiek orientuje się, że nieco ziewa, bo wszystko sprowadza się do dosyć chaotycznej, kolorowej rzeźni, w której wszystko staje się zbyt znajome i prostolinijne. Bez względu na wybrany tryb...