PixelJunk Shooter - recenzja

PixelJunk Shooter - recenzja
10.12.2009 14:50
PixelJunk Shooter - recenzja
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Q Games, jak żaden inny deweloper, czuje się świetnie na PlayStation Network, a ich kolejne produkcje z serii PixelJunk stają się przebojami wśród posiadaczy PS3. Można powiedzieć, że udała im się sztuka niebywała - na kolejne ich gry czekają rzesze fanów, pomimo tego, że każda z nich jest całkowicie różna od poprzedników. Sam zaliczam się do tego grona, które z utęsknieniem czekało na PixelJunk Shooter. Na szczęście to wszystko mamy już za sobą i możemy się w spokoju delektować następnym dziełem Q Games.

Na początku musimy sobie wyjaśnić jedną, bardzo ważną rzecz - niezależnie od tego co sugeruje tytuł, w żadnym wypadku nie jest to gra o strzelaniu. Przypuszczam, że Shooter to był zabieg marketingowy (wybór w konkursie), ale tak naprawdę to jest to gra przede wszystkim o eksploracji i rozwiązywaniu zagadek opartych o fizykę płynów. Wiem, brzmi ciekawie i takie w istocie jest. To chyba najbardziej innowacyjny ze wszystkich projektów Q Games.

Sam początek może Wam przypominać klasyczne gry, w których naszym zadaniem było zwiedzanie małym stateczkiem ogromnych jaskiń i ratowanie uwięzionych ludzi. Na szczęście w kwestii sterowania deweloper zerwał z korzeniami i zdecydował się na nowoczesną wersję, z którą nikt nie będzie miał żadnych problemów. Poruszamy się z łatwością lewą gałką analogową, a prawą wybieramy kierunek, w którym będziemy strzelać. Przyciski L1 i R1 natomiast służą odpowiednio do wypuszczania chwytaka, którym łapać będziemy uwięzionych robotników oraz strzelania. W ciągu sekund załapiecie, o co chodzi i nigdy więcej nie będziecie sobie tym zaprzątać głowy.

Nasze zadanie (dla ułatwienia) zostało podzielone na plansze w trzech różnych światach (po pięć w każdym), a te zostały dodatkowo podzielone na pięć scen, w których musimy spróbować uratować wszystkich ludzi. Napis "game over" ujrzymy wyłącznie wtedy, gdy pięciokrotnie na tej samej planszy pozwolimy zginąć uwięzionemu robotnikowi. Nasz statek posiada nieskończoną liczbę żyć, więc możemy powtarzać daną scenę w kółko.

Warto się tutaj odnieść do poziomu trudności gry, bo jak wiemy z tym bywało w serii różnie - Monsters nadal jest uważane za jedną z trudniejszych gier na PSNie, a do Eden deweloper wydał specjalną łatkę ułatwiającą zabawę. Tutaj nie ma o tym mowy, w zasadzie rzekłbym, że jest odrobinkę za prosto, nawet za bardzo relaksacyjnie. Odbijanie się od ścian nie uszkadza naszego statku, a przeciwnicy (nietoperze, żywe wieżyczki i inne), choć fajnie wyglądają, to raczej nie stanowią specjalnego wyzwania. Największym naszym wrogiem jest nasze otoczenie.

W pierwszym wulkanicznym świecie napotkacie dużo lawy, ale również zbiorniki natychmiastowo chłodzącej Was wody. Statek, którym operujecie niestety nie jest przygotowany na tak wysoką temperaturę, więc jeśli podlecicie zbyt blisko lawy, skończy się to dla Was tragicznie. Cała radość w PixelJunk Shooter będzie jednak polegać na tym, co stanie się, gdy zetkniemy gorącą lawę z zimną wodą. Magma schłodzi się i przemieni w kamień, który będziemy mogli skruszyć przy pomocy pokładowej broni. Na bazie tej mechaniki zbudowane są wszystkie mapy w grze.

PixelJunk(TM) Shooter 28 November 2009, 12:55:26 PM

Grafika z początku może wydawać się Wam dość prosta i jest to prawda, że nawet w natywnej rozdzielczości 1080p tła nie powalają, ale trzeba uwzględnić, że jest to wszystko bardzo czytelne i jednolicie stylizowane, po prostu ma swój specyficzny charakter. Dorzućmy do tego naprawdę rewelacyjną fizykę płynów, które cały czas zachowują się dokładnie tak jak powinny i świetną muzykę stworzoną przez High Frequency Bandwidth. Tę ostatnią oceniam o oczko niżej niż w Edenie, ale tam była twórcza dowolność, a tu znów mam wrażenie, że chodziło o zachowanie specyficznego klimatu.

Tak rozpływam się nad tą grą, a ma ona jednak jedną bardzo dużą wadę, która niestety jest efektem samego stylu rozgrywki. Gra jest potwornie krótka - pierwsze przejście wprawnemu graczowi zajmie troszkę ponad trzy godziny, maksymalnie cztery. Po drodze zbieramy poukrywane diamenty, które są przepustką do pojedynków z bossami (i trofeów), ale nie da się uniknąć wrażenia, że ten odgórny wymóg nałożony jest tylko po to, aby wydłużyć rozgrywkę lub zachęcić gracza do powtarzania plansz.

Osobiście nie miałem natomiast problemów z uratowaniem wszystkich robotników (łącznie ze specjalnymi) i zebraniem znaczącej większości (czasem brakowało jednego, czasem dwóch) skarbów w pierwszym przejściu gry. To powoduje, że chęć ponownego przechodzenia plansz jest raczej niewielka, chociaż trzeba przyznać, że niektóre diamenciki są naprawdę świetnie poukrywane i to ich szukanie dostarczało mi najwięcej frajdy w grze. Stąd też widzę średni sens rankingów online i poprawiania wyników w czasówkach, bo po prostu Shooter to gra o zagadkach i eksploracji.

Z innych atrakcji, które dostępne są w grze mamy jeszcze lokalną kooperację dla dwóch graczy, odblokowywanie nagród w PS Home, nagrywanie filmików i remote play na PSP. Jeśli chodzi o zabawę we dwójkę to chociaż jest to fajne (jak to zwykle bywa, gdy gramy z kimś), ale gra raczej nie została w tym celu projektowana. Fajnie, że możemy uratować statek kolegi łapiąc go naszym chwytakiem i wrzucając do wody, ale osobiście wolałem grać w Shootera w samotności i skupieniu. To po prostu taki typ gry.

Werdykt: Wiem, że jeszcze przed premierą Dylan Cuthbert (szef Q Games) zapowiedział, że kolejny świat zobaczymy w DLC, ale myślę, że część z Was, tak jak i ja, napis "to be continued" odbierze raczej negatywnie. Być może rozpieściły mnie poprzednie gry z serii PixelJunk, ale ja po trzech godzinach dopiero się rozkręcałem, a tu dostaje w twarz, że więcej to sobie będę musiał kupić. Nie da się uciec od wrażenia, że to już ten nowy styl projektowania gier, gdzie DLC tworzone jest równolegle z grą i wypuszczane niedługo po jej skończeniu.

Szkoda tylko, że trafiło akurat na Shootera, który jest po prostu zbyt krótki. Na szczęście każda minuta z tych kilku godzin jest warta swojej ceny (29zł), bo to ciekawy i jakże inny projekt. PixelJunk jako seria stawia na coś bardzo ciekawego - każda część wzbudza inne emocje w graczu, ale zawsze są to uczucia czystej radości z zabawy. Shooter pięknie wpasowuje się w ten klimat dotykając wielu różnych sfer i gatunków, ale żadnego na tyle długo, by czuć się nim znudzonym.

Ocena: 4 (z minusem, jeśli cenicie sobie długość rozgrywki)

Beniamin Durski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)