Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziPierwsze wrażenia: Rag Doll Kung Fu: Fists of Plastic

Dzięki uprzejmości rodzimego oddziału Sony od kilku dni mogę już testować Rag Doll Kung Fu: Fists of Plastic. Jest to …

Facebook Twitter Google Wykop

Dzięki uprzejmości rodzimego oddziału Sony od kilku dni mogę już testować Rag Doll Kung Fu: Fists of Plastic. Jest to gra, zmierzająca do PlayStation Network. Tytuł zapewne brzmi dość znajomo dla tych z Was, którzy nie porzucili jeszcze grania na PC. Od razu przyznam, że nie grałem w pecetową wersję, stworzoną przez Media Molecule, więc w żaden sposób nie zamierzam porównywać jej z Fists of Plastic.
 

 

 
Co to za gra? Cóż, zapraszam Was do obejrzenia zamieszczonych w tym wpisie filmików i sami już będziecie wiedzieli. Jeśli jednak Wasz komputer, w wyniku tragicznego zbiegu okoliczności, stracił możliwość odtwarzania plików wideo, to śpieszę z wyjaśnieniem. Fists of Plastic to bijatyka, w której na jednym ekranie może walczyć ze sobą do 4 postaci. Jeśli kojarzycie gry w stylu Power Stone z Dreamcasta, to właśnie coś takiego, tyle, że w 2D. Liczy się przede wszystkim radocha z zabawy, a nie nauka skomplikowanych kombinacji ciosów.

To, co ma wyróżniać Fists of Plastic to oddanie właściwie całej mechaniki zabawy w ręce fizyki. Postacie zachowują się jak teatralne lalki poruszane za pomocą sznurków. Ich ruchy są nienaturalne, nieskoordynowane, ale przez to bardzo pocieszne. Skojarzenia z sackboyami są jak najbardziej na miejscu i powiem Wam, że im dłużej gram w Rag Doll Kung Fu, tym częściej łapię się na myśli, że to kolejny dodatek do LittleBigPlanet z dalekimi kuzynami oryginalnych szmacianek.
 
Na pierwszym filmiku zobaczycie umieszczony w grze tutorial i na pewno zwrócicie uwagę na fakt, że w opisie akcji często pojawia się konieczność machania padem do PS3. Faktycznie, jego możliwości są tu eksploatowane dość mocno, co cieszy tym bardziej, że jest to dosyć pomysłowe i wykracza poza standardowe „wychyl w lewo, wychyl w prawo”.
 
 
Do dyspozycji mamy kilka trybów, zarówno wieloosobowych, jak i dla samotników, którzy lubią pobijać własne rekordy. W tych pierwszych jednak zawsze chodzi mniej więcej o to samo – radosne pranie przeciwnikom tyłków. Jeśli nie kręci Was zabawa z innymi graczami zawsze możecie spróbować swoich sił z botami. Ostatecznie są jeszcze dość różnorodne wyzywania polegające na żonglowaniu przeciwnikiem, rzucaniu gwiazdkami ninja do celów, czy wrzucaniem ryby do kosza. Brzmi to dość mizernie i muszę przyznać, że te mini-gierki faktycznie nie wciągają mnie zbyt mocno.
 
Na szczęście inaczej jest z podstawowym trybem. Naparza się naprawdę miło, bo fizyka świata pozwala na wiele akcji, które z powodzeniem mogłyby trafić do chińskiego filmu karate kategorii b (jeśli w rolach głównych występowałyby szmaciane lalki oczywiście). Oczywiście większość z nich wychodzi przypadkiem, ale nie zmienia to faktu, że co jakiś czas wybuch śmiechu jest gwarantowany.
 
 
Wersja, którą otrzymałem do testów nie umożliwia jeszcze potyczek za pośrednictwem internetu, a nie ukrywam, że ten element oraz cena gry będą ważne, przy ewentualnej ocenie pełnej wersji. Na razie jest nieźle, choć myśląc o ewentualnym zakupie warto zastanowić się, czy będziemy mieli z kim grać.

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o