Zresztą, tytuł z 2014 według nas prawie nią został. A klasyczne "bigger, better, more badass" w Fractured But Whole działa bez zarzutu. Mogłeś grać tylko jako chłopiec? Teraz pograsz też dziewczynką. Podczas walki stałeś jak wbity w ziemię? Teraz pobiegasz po całym polu bitwy. 4 klasy? 12 klas.Serio. Podczas dema aż przetarłem oczy ze zdumienia. Liczbę profesji z unikalnymi ciosami potrojono, choć teraz trudno mówić o profesjach, bo standardy się zmieniły i w South Parku zabawa w elfów i magów już nie jest cool. Teraz rządzą superbohaterowie, wybieramy więc zestaw supermocy. Podczas dema grywalny był tylko Speedster, którego ciosy wynikały z osiągania olbrzymich, nieludzkich prędkości. Co więcej, w grze nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zmienić sobie klasę w dowolnym momencie, bo np. Speedster nam się znudził i chcemy zobaczyć, co na stanie ma Elementalist. W tym celu trzeba odwiedzić dom Cartmana i wypełnić odpowiedni formularz na, rzecz jasna, Coonstagramie.Tak... Wszystko jest na swoim miejscu. Humor również. To taka gra, w której podczas pokazu twórca za twoimi plecami spokojnym, rzeczowym tonem tłumaczy ci, że aby zrobić swoje na sedesie, należy rozłożyć analogi tak, jak otwieralibyśmy nasze pośladki. Tytuł na każdym kroku skrzy też inteligentnym, prześmiewczym stylem, a czasem jest zwyczajnie rozczulający - jak wtedy gdy pojedynkujemy się z chłopcami na środku ulicy, aż nagle po czyimś ruchu wszyscy przestają walczyć i zbiegają na chodnik krzycząc, że jedzie samochód. Dzieciaki czekają i gdy fura przejeżdża, wracają na ulicę do zabawy... tfu, wielkiej wojny domowej, turowej bitwy skłóconych superbohaterów. To bardzo prosty manewr, który uderza w sentymenty z siłą tarana, bo kto z nas w podobny sposób nie przerywał zabawy, gdy osiedlową ulicą przejeżdżał samochód?