Męczy też pozbawiony pomysłów i ciekawych rozwiązań gameplay. Łażenie po korytarzach, omijanie wrogów i szukanie karteczek z kodami do drzwi (zawsze są w okolicy) i strzykawek (wspominałem, że mamy w sobie wirusa?) nie oferuje nic ekscytującego. Gra nie wygląda źle, naprawdę ładnie wykorzystano tu Unity, tworząc coś na poziomie remastera System Shocka, jednak mimo mroku i miejscami niezłej gry światłem, brakuje tu tego czegoś. Może zróżnicowania lokacji? Może większego brudu? Chociaż w Obcym też było dosyć sterylnie, a klimat był. Właśnie, bo tam nie wiedzieliśmy gdzie czai się wróg. Tutaj ten jest w konkretnym etapie. Wystarczy wymanewrować przeciwnika, przejść drzwi i mamy gwarancję, że będzie spokój. Wszystkie te designerskie potknięcia dobijają natomiast audiologi. Maciu narzekał wczoraj na ich nadużywanie w grach. Ciekawe co by powiedział, gdyby zagrał w Phantaruka...Phantaruk jest o tyle (nie)ciekawa grą, że nie ma ewidentnych wad. Tak jak w niezależnym Bohemian Killing narzekałem na żenujące modele postaci, a dodatku do Layers of Fear dziwne proporcje między obiektami. W Phantaruku nie można się w podobny sposób do niczego przyczepić. To dobra rzemieślnicza robota, która nie ma w sobie po prostu duszy i niczego, za co będę tę grę na koniec roku wspominał. Tak jak Firewatcha za świetne dialogi, Inside za mechanikę i narrację rozgrywką, Bohemian Killing za wielość wyborów, czy Samorost 3 za unikalną oprawę audiowizualną. Phantaruk nie ma w sobie nic unikalnego, nic co zostawałoby na dłużej w pamięci. I jest to moim zdaniem najgorszy typ gier, zarówno do zabawy, jak i recenzowania. Taka nijakość nie budząca żadnych emocji poza nudą.Recenzując Adr1ft posłużyłem się podtytułem "kosmiczna nuda". Tutaj też by pasował, bo skoro najbardziej podobało mi się w grze to, że skończyła się raptem po czterech godzinach, to chyba coś jest z nią nie tak. Phantaruk celował na półkę z Somą, ale zamiast tego grzeje ławę zaraz obok takich gier jak Dispatcher, Phantasmal: City of Darkness, Pamela, Eleusis czy Monstrum. Horrorów FPP, których premiera nie odbiła się żadnym echem. Gier, o których pewnie nawet nie słyszałeś.