Przestaliśmy gadać o tym, co na murawie i znów robi się smutno. Więc na nią wróćmy. Z kolegami, albo obcymi graczami. Prawdą jest, że PES 2018 nie ma nic nowego dla samotników, ale pewna smaczna nowinka wzbogaciła tryby online. Bo skoro PES najlepiej smakuje z kumplami na kanapie, to czemu nie połączyć sił, by na trzy pady zagrać w sieciowym meczu z trzema innymi graczami, w nowym trybie? Obejdzie się nawet bez kumpli w domu, bo działa matchmaking, a na serwerach można zakładać pokoje dla chętnych do wspólnej zabawy. Wspólnie grać można też przeciwko komputerowi/konsoli. Oczywiście w takich meczach nie brakuje chaosu, ale ma on raczej przyjemne zabarwienie. W klasycznych meczach PES potrafi szargać nerwy meczami na 0-0, w których pozornie nic się nie działo. I za to też go kocham. 3 na 3 przydaje się dla spuszczenia z pary. Choć oczywiście każdy jest w trakcie meczu oceniany, a tryb oferuje i rankingi, i mecze klanowe, więc można podchodzić do niego na poważniePoza nowym trybem, PES w sieci to po prostu PES. Znów mogę napisać, że jeśli gra dwóch graczy o podobnych umiejętnościach, to nie zmienia się on w arcade'ową karykaturę samego siebie. Jest nawet ciekawszy. Bo choć siłą serii od lat jest fascynująca nieprzewidywalność boiskowych wydarzeń, to jednak żywy przeciwnik zawsze może zaskoczyć bardziej niż SI. Od samego rozstawienia piłkarzy poczynając. Dlatego jestem podbudowany faktem, że nie odnotowałem jeszcze w sieci żadnych lagów ani innych gorszych historii. Jest dobrze jak nigdy wcześniej.Ostatecznie to samo powiem o rozgrywce, nawet jeśli wyciągnę zaraz Szczęsnym z bramki piłkę po hattricku Ronaldo. Gwiazdy gwiazdorzą, ale zamiast oferować im Snickersa, wolę po prostu samemu czerpać z tego radość. Dzięki wyrazistości piłkarzy, sama gra zyskuje charakter. Jeśli jest w niej twoja ulubiona drużyna, to uwierz, że będzie grało ci się nią lepiej niż u konkurencji. Nawet jeśli nie jest to klub z samego topu. I nawet jeśli będziesz musiał zatroszczyć się o import ich strojów i całej reszty (opcja dostępna tylko na PC i PS4).Ale nie ma co ukrywać - od ilości kurzu w trybach i całej pozaboiskowej (choć w komentarzu też) reszcie można dostać pylicy płuc. Słowo "żenada" samo ciśnie się na usta. Chciałbym, żeby Konami dało mi wreszcie jakiś powód do odpalenia trybu solowej kariery. Chciałbym nie czuć znużenia po godzinie wciąż tego samego myClub, w którym usypia już sam "przeklikany" interfejs.