Persona 3 Portable - recenzja

Strona głównaPersona 3 Portable - recenzja
13.10.2010 08:33
Persona 3 Portable - recenzja
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Persona 3 Portable japońskiej firmy Atlus, będąca remakiem gry na PS2 z 2008 roku, niestety nie została jeszcze oficjalnie wydana w Europie. Jednak w Stanach Zjednoczonych pojawiła się w lipcu tego roku i od razu wskoczyła na pierwsze miejsca list najlepszych gier na PSP. Czy zasłużenie? O tym w naszej recenzji.

Próbując pokrótce scharakteryzować Persona 3 Portable można by pokusić się o następujący opis: "skrzyżowanie japońskiej gry typu dating sim z klasycznym rolplejowym chodzeniem po lochach i zabijaniem potworów", jednak byłoby to bardzo uproszczone przybliżenie. Owszem, w dzień uczęszczamy do szkoły, a w nocy eksterminujemy wrogie monstra  - jednak pod tymi pozorami kryje się naprawdę głęboka gra, tak pod względem mechaniki, jak i opowieści.

Noce i dnie, czyli rozgrywka Fabuła gry z początku wydaje się być sztampową opowiastką o nastolatkach, które w dzień chodzą do liceum, zaś nocami walczą ze złymi mocami i ratują świat przed zagładą. Schemat ten został już przerobiony wielokrotnie w rozmaitych serialach i anime, od Czarodziejki z Księżyca poczynając, na Buffy: Postrach Wampirów kończąc. Szkolne perypetie bohaterów okazują się jednak zaskakująco wciągające: coś jakby  japońska opera mydlana do której scenariusz napisał Joss Whedon.

Atlus USA Trailer: Persona 3 Portable

Nocne zwiedzanie ponad dwustu poziomów Tartaru składa się z eksploracji trójwymiarowych labiryntów, przerywanej walką z Cieniami, a co kilkanaście pięter - z mocniejszym bossem. Turowy model walki jest dosyć typowy dla gier z gatunku jRPG, jednak został rozszerzony o parę ciekawych pomysłów (wspólne ataki całej grupy, możliwość powalenia przeciwnika szczególnym typem zaklęcia, etc.).

Dnie nasz bohater spędza natomiast na wysiadywaniu na lekcjach (można przysypiać, co wprawdzie powoduje braki w nauce, ale za to pozwala odpocząć po nocnych bojach), nauce, uprawianiu sportu, spotkaniach z przyjaciółmi, randkach i flirtach, graniu na komputerze - czyli po prostu normalnym życiu nastoletniego ucznia. W zależności od tego z kim będziemy spędzać czas, zmienia się trochę opowiedziana historia, ale jej rdzeń pozostaje ten sam, niezależnie od wątków pobocznych - trochę jak w Mass Effect.

Człowiek, zwierzę społeczne Przebłysk geniuszu twórców z firmy Atlus widać w sposobie, w jaki oba aspekty gry, dzienny i nocny, są ze sobą powiązane. W zależności od preferencji gracza, część szkolna mogłaby być tylko nudnym przerywnikiem między szlachtowaniem Cieni lub odwrotnie, eksploracja Tartaru - powtarzalnym grindowaniem pomiędzy fragmentami wciągającej fabuły. Atlus jednak splótł obydwa aspekty gry ze sobą w genialny sposób: otóż nawiązując i pielęgnując przyjaźnie, rozwijamy Social Links, czyli więzy społeczne, które z kolei wpływają na możliwości naszych Person. Każda osoba z którą mamy do czynienia reprezentuje jedno z Arkanów Tarota (na przykład urocza Yukari - Kochanków) i w miarę jak więź między nią a bohaterem się pogłębia, zwiększa się również moc tworzonych Person spod znaku danego Arkana.

Pomysł prosty, a jednak działa doskonale - chcąc stworzyć unikatowe Persony, musimy zadbać o więzi społeczne poprzez flirty i przyjaźnie. Tworzenie Person jest w ogóle oddzielnym i bardzo rozbudowanym fragmentem mechaniki gry: w Aksamitnym Pokoju (Velvet Room), miejscu między snem a jawą, do którego wstęp ma tylko nasz bohater, możliwe jest krzyżowanie Person między sobą, w wyniku czego powstają bardziej zaawansowane odmiany.

Technikalia Oprawa audiowizualna Persona 3 Portable stoi na wysokim poziomie. Od świetnego soundtracku z cokolwiek eklektycznym doborem piosenek (JPOP jako tło dźwiękowe do gry RPG brzmi dziwnie, ale tu się sprawdza), przez śliczne rysunki postaci i teł, aż po bardzo ładną grafikę 3D podczas walk w pełnym trzydziestodwubitowym kolorze (osobiście nie cierpię efektu ditheringu w grach z szesnastobitową głębią barw, jak Dissidia czy Metal Gear Solid).

Różnice w odniesieniu do wersji PS2 wynikają przede wszystkim z ograniczeń PSP i pojemności UMD: w ciągu dnia trójwymiarowy świat gry został zastąpiony dwuwymiarowymi grafikami, a animowane przerywniki statycznymi obrazkami. Czasy ładowania są bardzo krótkie, ponadto gra pozwala też zainstalować najczęściej używane dane na karcie pamięci.

Większość pozostałych zmian, jak dodatkowe kostiumy i Persony, Karty Umiejętności (Skill Cards), zastąpienie czarów Fusion Spells przedmiotami i tak dalej będą zauważalne głównie dla osób, które grały w poprzednie wersje gry, więc nie ma co się zbytnio nad nimi rozwodzić. Dla nich jednak Persona 3 Portable udostępnia fantastyczny bonus - a mianowicie możliwość przejścia gry dziewczyną, z czym wiążą się pewne zmiany w scenariuszu i Social Links, dodatkowe postaci w szkole, a nawet nowe ścieżki dźwiękowe.

Kropla dziegciu w beczce miodu Persona 3 Portable nie jest grą idealną: wśród wad można wymienić piekielnie irytujący głos jednej z głównych bohaterek (Fuuka), pewną monotonię pod koniec gry, brak ślicznych animacji obecnych w wersji z PS2, ograniczoną liczbę modeli przeciwników, konieczność grindowania na każdym poziomie trudności wyższym niż easy. A także grupę pomniejszych szwarccharakterów, zwaną Strega - najbardziej beznadziejnych przeciwników świata (gotycka lolitka, narkoman i sztampowy zły nerd).

Pewnym zgrzytem jest też to, że jeśli gramy dziewczyną, spokojna niebieska oprawa gry zostaje zastąpiona tysiącem odcieni różowego. Przyznam, że nie spodobało mi się to. Po pierwsze dlatego, że interfejs gry w błękitnej wersji jest przyjemny dla oka, zaś w wariancie różowym drażni (zmiana dotyczy nie tylko menu, ale też okienek dialogowych, mapy, kalendarza), a po drugie, taki dobór barw i brak alternatywy dla niego jest propagowaniem niezdrowego schematu myślowego "dziewczyny=różowy".

Jednak wszystkie wymienione tu wady są w gruncie rzeczy mało ważne - rozgrywka jest satysfakcjonująca, opowieść wciągająca (o czym więcej poniżej), a pierwsze przejście gry zajęło mi około sześćdziesięciu godzin. Dawno już żaden tytuł nie dał mi tyle rozrywki, co Persona 3 Portable!

Fabula Rasa, czyli parę słów o treści Trudno jest pisać o fabule, nie psując przyjemności z grania osobom które z grą się jeszcze nie zetknęły, dlatego siłą rzeczy muszę ograniczyć się do ogólników. Głównym motywem w grze jest przemijanie, nieuchronność śmierci i refleksja nad tym, w jaki sposób spędzamy czas który jest nam dany. Życie mamy jedno i jak byśmy się nie szarpali, to i tak jeden nasz dzień będzie krótszy i trzeba będzie zamknąć oczy. Pytanie tylko, czy odchodząc, będziemy dumni z tego, czego zdążyliśmy dokonać.

Nieprzypadkowo zatem w obu wersjach otwierającej grę animacji pojawia się napis Memento Mori - motyw śmierci jest bardzo mocno obecny w Persona 3 Portable. Jeden z wątków pobocznych fabuły opowiada historię śmiertelnie chorego młodego człowieka, który w końcu umiera. W trakcie gry giną też niektóre postaci drugoplanowe, jak również jedna osoba spośród głównych bohaterów.

Gra nie boi się też poruszać innych ciężkich tematów, jak gnębienia młodszych uczniów, zjawiska wcale nie obcego młodym Japończykom, a znanego u nich pod nazwą ijime (vide "Psy i Demony" Aleksa Carra), albo też traumy, jaką dla dziecka jest rozwód rodziców (wątek małej Maiko). Żonglowanie zajęciami i organizacja czasu w grze tak by zmieścić w nim naukę, rozwój postaci, romanse, przyjaźnie i jeszcze walkę z Cieniami prowadzą do jeszcze jednego wniosku:  w życiu nie starczy czasu na wszystko, dlatego trzeba się zdecydować, co jest dla nas ważne.

Finał Persona 3 Portable jest poruszający - znajdują w nim swoje odbicie niektóre podjęte w czasie gry decyzje, między innymi to, że podczas ostatniej walki wspierają nas duchem wszyscy ci, z którymi połączyła nas szczególnie mocna więź (maksimum Social Link). W efekcie muszę przyznać, że mało jest gier, które swoim zakończeniem tak by mnie wzruszyły (m.in. Silent Hill 2, Final Fantasy VI, a także Another World i Deus Ex o których pisałem już kiedyś). Gdy przyłapałem się na tym, że dzień później nadal wracam myślami do ostatniej walki bohaterów oraz tego co działo się po niej, uznałem że z czystym sumieniem mogę dołączyć Persona 3 Portable do listy najlepszych gier jakie dotąd ukończyłem.

Werdykt Jeśli nie mieliście okazji poznać wcześniej historii opowiedzianej w Persona 3 i dysponujecie PSP, to przytrafia się doskonała okazja, aby to zaniedbanie nadrobić. Jeśli jesteście zagorzałymi fanami gier ze stajni Atlus lub serii Persona, to również warto, nawet jeśli już przeszliście Persona 3 - możecie odświeżyć sobie tę piękną opowieść, rozgrywając alternatywny scenariusz bohaterką. Jedynymi osobami którym doradzałbym ostrożność w zapoznawaniu się z grą są osoby uczulone na anime i japońskie erpegi. Jednak nawet im sugerowałbym dać Pesona 3 Portable szansę, po prostu dlatego, że jest to doskonała gra z wciągającą opowieścią, sympatycznymi bohaterami i świetną oprawą.

Bartłomiej "Barts" Nagórski

Udostępnij:
Komentarze (0)