Gracze chcą Patapona na PS3, a Sony (na razie tylko) słucha
Pata pata pata pon! Swego czasu te magiczne dźwięki plemiennych bębenków zawładnęły mną do tego stopnia, że właściwie nie rozstawałem się z pożyczonym od Kennera PSP. Jednak, jak wspomniałem w swojej recenzji części pierwszej, granie w Patapon w środkach komunikacji miejskiej właściwie mijało się z celem i jeśli miało się ochotę na coś więcej, niż kolejne polowanie, to jednak warto było poczekać aż dotrzemy do domu.