Wielu jest Marianów. Dawno temu, jak już oczywistym było, że popularność maskotki Nintendo jest za duża na jedną hycającą serię, sympatyczny Wąsacz rozszczepił się na wszystkie możliwe gatunki, z czasem zalewając rynek istną falą tsunami różnorakich tytułów. Paper Mario, dla którego pojęcie "płaski bohater" nabiera zbyt dosłownego znaczenia, to bękart pierwszego romansu z RPG-ami, kultowego Super Mario RPG. Wraz z bliźniaczym Mario & Luigi (fantastyczne gry, pozwolę sobie przypomnieć), eksperymentował z role-playową formułą, sprawdzając jej elastyczność. Z misji wywiązywał się bezbłędnie.Przynajmniej do premiery ostatniej odsłony, niefortunnego Sticker Star na 3DS-a. Nie wyciągam przeszłości przez przypadek. Zaskakujące, że mając na wsparciu cztery zupełnie inne gry, Color Splash - pierwszy papierowy Hydraulik będący systemową kontynuacją - wybrał sobie za wzór Sticker Star. Obiekt nienawiści fanów. Czyżby developer (Intelligent Systems) chciał udowodnić, że sam pomysł najgorszy nie był, ale powinęła mu się gdzieś po drodze noga? Sterują Paper Mario od szesnastu lat przecież, nikt nie zna go tak, jak oni. A może studnia pomysłów już się wyczerpała? Odpowiedzi są w tej grze, ale trzeba przedrapać się przez kilka warstw farby.Zróbmy tak. Ja Wam napiszę, że Mario, Peach i losowy Toad wyruszają na Prism Island, zwabieni niepokojącym listem (tak naprawdę złożonym Toadem, ale pozbawionym wszystkich kolorów). A Wy zgadnijcie, KTO porywa KOGO, a następnie KTO musi uratować całą sytuację, CO zbierając podczas swojej przygody. Jeżeli udzieliliście odpowiedzi: Bowser, Księżniczkę Peach, Mario, Gwiazdki, prawdopodobnie mieliście już kiedyś styczność z Super Mario i dostajecie ocenę bardzo dobrą z uśmiechniętym słoneczkiem. To normalne, że zabawa się właśnie tak - po raz osiemset dwudziesty siódmy już chyba - zaczyna. Nawet wszystkie postaci się z tego nabijają, a Księżniczka w hologramach wysyłanych do Mariana potrafi wyrazić swoje niezadowolenie, że tym razem ratują ją tak wolno.Z milczącym herosem wyrusza Huey, gadająca puszka farby (to... normalne w tej serii, że towarzysz jest dziwny). On także obdarza Włocha magicznym młotem, który tryska na wszelkie kolory przy uderzeniu. Bo widzicie, Bowserowa armia Shy Guyów wyposażona jest tym razem w słomki. A słomką można wyssać barwy wszystkiego na swojej drodze. Stąd poboczne zadanie przywracania nowego, uroczego świata do naturalnego porządku. Coś jakby uproszczone Twilight Princess czy Okami. Po czasie oko automatycznie wyłapuje białe jak kartka elementy otoczenia. Warto kolorować, bo i pieniążki się z tego sypią, i nowe umiejętności do użycia w walkach.