Nintendo zwalnia pracownicę w związku z wywołaną przez nią falą hejtu

Nintendo zwalnia pracownicę w związku z wywołaną przez nią falą hejtu
31.03.2016 15:56
Nintendo zwalnia pracownicę w związku z wywołaną przez nią falą hejtu
Bartosz Stodolny
Bartosz Stodolny

Oficjalny powód zwolnienia jest co prawda inny, ale zupełnie nie trzyma się to kupy.

Alison Rapp pracowała jako specjalistka od marketingu w Nintendo. Do jej zadań należało między innymi reprezentowanie firmy na zewnątrz, współpracowała też przy lokalizacjach kilku tytułów wydawcy na rynki zachodnie. Piszę o tym w czasie przeszłym, bo wczoraj Alison została zwolniona, o czym poinformowała na swoim Twitterze.

Oficjalny powód jest taki, że poza pracą dla Big N miała też drugi etat, co ponoć jest sprzeczne z polityką firmy. Co ciekawe, sama zainteresowana twierdzi, że tego typu praktyki są dozwolone i wielu pracowników tak robi. Mało tego, żeby nie wzbudzać niepotrzebnego zainteresowania, w drugiej pracy była znana pod fałszywym nazwiskiem i bardzo pilnowała, żeby jej prawdziwa tożsamość nie wypłynęła na zewnątrz. Samo Nintendo zarzeka się, że jest to jedyna przyczyna jej zwolnienia:

Dobra, ale o co tak naprawdę chodzi? Otóż jak już wspominałem, pani Alison była też częścią Nintendo Treehouse – oddziału firmy odpowiadającego za lokalizacje na rynki zachodnie. Ponieważ była tą najbardziej widoczną na zewnątrz osobą, gracze zarzucali jej cenzurę niektórych gier, na przykład sceny odurzenia narkotykami homoseksualnej postaci w Fire Emblem: Fates, wycięcia mini gry polegającej na pieszczeniu twarzy drugiej postaci w tym samym tytule, czy pozbawienia zachodnich graczy możliwości ustawienia rozmiaru piersi kobiecych bohaterek w Xenoblade Chronicles X.

To wszystko zaczęło nakręcać całą spiralę nienawiści skierowanej przeciw Alison. Zarzucano jej ekstremalny feminizm, porównywano do Anity Sarkeesian, wysyłano do Nintendo listy z żądaniami jej zwolnienia. Wygrzebano nawet pracę napisaną przez nią na studiach w 2011 roku, w której portal hołdujący myśli „white power” doszukał się bronienia pornografii dziecięcej w japońskich kreskówkach i komiksach. Szczegół, że autorce chodziło o bierność rządu w tej kwestii i zwalanie winy wyłącznie na koncerny medialne. Ważne, że skoro feministka to broni pedofilów (serio tak napisali)!

Okej, sam nie przepadam za tym radykalnym feminizmem, podobnie jak za żadną formą radykalnych poglądów, ale prawda jest taka, że przeglądając profil Alison Rapp nie trafiłem na wiele tego typu treści. Z kilku wpisów dotyczących tematu większość była stonowana i spokojnie każda kobieta mogłaby je zamieścić. Zresztą czy zatwardziała feministka wrzucałaby do sieci takie zdjęcia?

W każdym razie, pani Rapp nie pracuje już w Nintendo, w oficjalny powód nikt nie wierzy i na firmę posypały się gromy zarówno ze strony dziennikarzy, społeczności, jak i deweloperów. Niektórzy z nich, jak Brandon Sheffield z Necrosoft Games stwierdzili nawet, że wstrzymują prace nad tytułami na Wii U.

Takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często, jednak warto wspomnieć Adama Ortha z Microsoftu. Podczas całej, hmmm… fekalioburzy związanej z funkcją „always online” w Xboksie One postanowił nieco podsycić atmosferę stwierdzając na Twitterze, że w takim świecie żyjemy i nie ma co robić z tego wszystkiego zagadnienia. Tydzień później nie pracował już w Microsofcie i choć oficjalna wersja jest taka, że sam odszedł, śmiało możemy założyć, że wpisy z Twittera pomogły mu podjąć tę decyzję.

326810644563777578

Parę dni temu również Blizzard ugiął się pod krytyką fanów i usunął z Overwatch pozę Tracer, która według niektórych była seksistowska. Czy to dobrze? Wiadomo, że czasem trzeba wykonać pewne radykalne kroki – jak w przypadku Ortha - żeby dbać o dobre imię firmy, ale robienie tego za każdym razem, kiedy wybuchnie jakiś pożar nie jest najlepszym pomysłem, bo później ludzie zaczynają wchodzić na głowę, a poza tym - nie dajmy się zwariować.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (22)