Naprawdę, to co proponuje Nintendo ma ręce i nogi. Na pewno system pomocy nie byłby obowiązkowy i można by spokojnie grać bez niego, więc przeciwnicy pomysłu mieliby spokój (i jeden argument mniej). Za to casualom, szczególnie tym początkującym, takie rozwiązanie umożliwiłoby po prostu ukończenie gry (a właśnie to leży u podstaw pomysłu Nintendo). Ciekaw jestem, czy ten patent zostanie w ogóle kiedykolwiek wykorzystany. Jest na to szansa, a to z prostego powodu - Nintendo celuje w graczy niedzielnych i zrobiłoby to dla nich.
Jeszcze jedna myśl przyszła mi do głowy na koniec. Sądzę, że patent Nintendo miałby szansę realizacji tylko w przypadku jego pomysłodawcy. Rozbudowywanie produkcji o kolejną funkcjonalność to niewątpliwie dodatkowe koszty, które nie każda firma byłaby w stanie pokryć. Przygotowywanie filmików, opisów itp. - to wszystko właściwie jest dostępne, przeważnie za darmo, w internecie. Oczywiście należy jeszcze odpowiednie poradniki potrafić odnaleźć (tak, internet to dla niektórych dalej czarna magia), ale uważam, że fakt ich ciągłego pojawiania przy każdej grze, skutecznie zniechęci deweloperów do zabawy w implementację swojego własnego systemu podpowiedzi. A już pominę fakt odbierania chleba tym wszystkim autorom poradników, utrzymujących się z tego typu działalności...
[via Edge Online]
Aleksander Lemlich