Po odwaleniu roboty wracamy do mieszkania, aby przyjrzeć się tablicy, na której wisi pięciu podejrzanych i zdobyte poszlaki. Jest jeszcze stół z papierami policji (z wszystkimi dokumentami można się uwinąć pierwszego dnia, a więcej nie dostajemy). Niektóre ze wskazówek są przypisane za pomocą "sznurka", a część z nich nie jest powiązana i sami decydujemy, do której osoby najbardziej pasują. Ułatwień związanych z poszlakami jest za dużo i jest ich zbyt wiele. Pasują zazwyczaj tylko do dwóch osób. Już pierwszego dnia byłem prawie pewien mordercy. Za drugim podejściem, ale na innym poziomie trudności (mówiąc szczerze, na trudniejszym miałem nawet łatwiej), miałem tyle wskazówek, że mógłbym zakończyć grę po pierwszej nocy. Niestety, musi minąć w grze siedem dni, aby odpowiedzieć na pytanie „Kto?”.Nie spodziewałem się, że po nietrafionym śledztwie będzie coś w stanie udźwignąć rozgrywkę, ale jeden element zasługuje na medal. W całej grze mamy kilkudziesięciu klientów, których możemy podwieźć, a każdy z nich jest inny. Ta różnorodność jest interesująca. Poza tym przy każdej rozmowie towarzyszyły mi inne odczucia - śmiałem się, smuciłem, byłem zaintrygowany i zupełnie zaskoczony.Rozmowy z pasażerami są po prostu ludzkie. Bierze się to stąd, że ich historie oparte są na faktach. Dzięki temu poruszono problemy współczesnego świata. Doskonale sprawdza się też liczba dostępnych wypowiedzi naszego bohatera, które pozwalają na oddanie własnego charakteru w grze. Możemy zachować się jak przystało na dupka, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, aby okazać gołębie serce.Pogawędki nie są zbyt długie, więc nie wkrada się znużenie. Dodatkowo pomiędzy wypowiedziami bohaterów mamy informację o ich np. głosie (w grze występują tylko dźwięki otoczenia i muzyka, więc nie ma mowy o podłożonych głosach aktorów), uczuciach czy wyglądzie. Uwagi na ich temat są świetnie wkomponowane i pomagają graczowi odnaleźć się podczas jazdy z obcymi ludźmi. To również podpowiedzi, które można wykorzystać do wydobycia interesujących nas informacji o ich życiu lub problemach.Zdarzają się też nietypowi pasażerowie. Otworzyłem drzwi od pojazdu, do którego wsiadł kot. Tak, kot. Do taksówki. Pchany ciekawością zacząłem z nim rozmawiać. Przepraszam, „rozmawiać”. Nie potrafił odpowiedzieć, ale za pomocą przydatnych opisów i kartce pod obrożą mogłem wiele zrozumieć. Koniec końców wyrzuciłem go, bo był diabelsko inteligentny, co wydawało mi się podejrzane. Zwierzak ewidentnie nie był pocieszony, bo gra dała mi do zrozumienia, że zaczął przeklinać moją osobę w swoim języku. Następnego dnia wsiadła do mnie zapłakana, mała dziewczynka. Wspomniała o poszukiwaniu inteligentnego kota. „No i świetnie”, pomyślałem.Miałem do wyboru kłamstwo lub prawdę, a co najważniejsze, mogłem podjąć inną decyzję poprzedniego dnia. W każdym razie wybrałem szczerość. Skończyło się to tak, że na koniec dnia, gdy czytałem podsumowanie wydatków, przychodu, poznanych ludzi i podjętych decyzji, przeczytałem o złamaniu jej serca.Nie wszystko złoto, co się świeci, ponieważ niektóre nasze decyzje bywają iluzją. Dostrzegłem je dopiero przy uruchomieniu kolejnej gry (są trzy sprawy do rozwiązania). Specjalnie w jednym z przypadków wybierałem inne linijki, aby sprawdzić nowe konsekwencje. Niekiedy sprowadzały się do dokładnie takiej samej rozmowy.Skoro mowa o wadach, mechanika zarabianie pieniędzy do nich należy. Za podwózki otrzymujemy wynagrodzenie, które wydajemy na podstawowe opłaty (samochód, rachunki). Musimy przetrwać siedem dni na plusie, aby nie stracić samochodu i uniknąć końca gry. Tylko nie przydarzyły mi się z problemy finansowe. Szczerze mówiąc, pieniędzy mogłoby nawet nie być i nie odczujemy przez to straty. Odniosłem wrażenie, że zarabianie zostało odbębnione.