Nieznana historia Aragorna w Lord of the Rings: Aragorn`s Quest

Nieznana historia Aragorna w Lord of the Rings: Aragorn`s Quest
01.09.2010 17:24
marcindmjqtx
marcindmjqtx

To może być prawdziwa żyła złota. Zamiast męczyć się nad wymyślaniem gier na Move, łatwiej po prostu przerabić te zrobione na Wii. Aragorn's Quest to tego pierwszy sygnał.

Co to jest? Alternatywna historia Śródziemia, zrobiona głównie z myślą o najmłodszych, ich rodzicach i kontrolerach w których dużo macha się rękoma. Tolkienowi puryści będą sobie wyrywać włosy z głowy, ale trzeba przyznać, że pomysł jest dobry. Nawet jeśli gra wygląda przerażająco słabo.

Wrażenia To był jeden z najprzyjemniejszych pokazów w trakcie całego gamescomu. Developerzy go prowadzący to jedni z najsympatyczniejszych ludzi, jakich poznałem w trakcie całego tego wyjazdu i tak po ludzku, było mi ich strasznie żal. Żal, bo Aragorn's Quest żadną miarą nie można zaliczyć do gier wartych uwagi.

Sam pomysł na scenariusz jest całkiem fajny. Sam Gamgee opowiada swoim dzieciom historię Aragorna (stąd tytuł), mocno ją zmieniając i urozmaicając. Ot, próbuje dostosować ją do odbiorcy, czyli hobbicich brzdąców, łagodząc jedne wątki, podkreślając inne. Efektem jest historia luźno związana z Trylogią. Można by nawet powiedzieć - Trylogią inspirowana.

Pokazano mi poziom który zaczynał się lądowaniem Aragorna w przystani Harlondu, gdzie Szara Drużyna złożona z nieumarłych wojowników robi orkom jesień z wiadomoczego. Gracz wcielał się rzecz jasna w Aragorna i choć duchy pojawiały się u jego boku, to jednak cały ciężar walki leżał na barkach Strażnika. Bitwa była dość uproszczona i sprowadzała się po prostu do walki z kolejnymi falami orków i okazyjnymi starciami z trollami. W odnalezieniu drogi pomagał zmysł Strażnika - na ekranie pojawiała się świetlista ścieżka, która prowadziła prosto do kolejnego celu.

Aragorn korzystał z czterech broni - prócz miecza i tarczy, miał jeszcze włócznię skuteczną w walce z większymi przeciwnikami, pochodnię, która ponoć doskonale sprawdza się przeciwko zwierzętom, oraz łuk, którego zastosowania chyba nie trzeba tłumaczyć. Autorzy zapewnili mnie, że kolejne zabawki odblokowuje się z czasem, zaliczając odpowiednie zadania - na przykład łuk to prezent od Legolasa.

Prezentacja odbywała się rzecz jasna z wykorzystaniem Move'a, a gra dość bezlitośnie obnażyła jego słabości. A właściwie jedną słabość, czyli brak akcelerometru/żyro w lewym kontrolerze. W wersji na Wii zmiana broni polega na odpowiednim machnięciu ręką. W wersji na PS3 trzeba zdjąć palec z analogowego drążka i przesunąć go na krzyżak. Jest to o tyle ważne, że w trakcie walk często konieczne jest wykorzystywanie wskazanej broni, aby zadać specjalny cios. Trzeba więc zabawki szybko zmieniać, a jak się zmienia, to automatycznie przestaje się ruszać. A jak się przestaje ruszać, to się obrywa od trolla po głowie. Devsi głośno narzekali na tę wadę Move'a, ale oprócz tego urządzenie bardzo chwalili, bo jest bardzo dokładne i proste do ogarnięcia od strony  programistycznej.

Niestety zawiedzie się ten, kto liczył na dokładne odwzorowanie ruchów rękoma. Aragorn może wykonać tylko z góry ustalone ciosy, a jedyną bronią, którą można operować w miarę dowolnie jest łuk. Starcia były w porządku, ale nie porywały tak, jak w znakomitych zręcznościówkach osadzonych w realiach LotR. Najciekawsze były bitwy z trollami, bo tu trzeba było troszkę pokombinować no i wykazać się refleksem, kiedy stworzenie unosiło maczugę do ataku.

Problem z Aragorn's Quest jest taki, że nie jest on wystarczająco fajną grą, by móc przeboleć to jak wygląda. To konwersja z Wii, która od oryginału różni się podciągnięciem grafiki do 720p. Niestety za wyższą rozdzielczością żadną miarą nie idzie lepsza jakość. Gra wygląda po prostu paskudnie i trzeba dużo samozaparcia, żeby od niej nie uciec z krzykiem.

Najfajniejsze:

  • być może będzie to dobra zabawa rodzinna

Najsłabsze:

  • grafika
  • wszechobecne uproszczenia
  • gwałt na Trylogii

Werdykt: 'Hmmm...' to słowo cisnęło mi się na usta w trakcie pokazu i po nim. Ciśnie się i teraz, bo strasznie trudno mi się przekonać  do Aragorn's Quest. Z drugiej strony, ten tytuł może się okazać całkiem sporym sukcesem, a wszystko za sprawą magicznego loga Władcy Pierścieni. Bo z LotR jest jak z Harrym Potterem - nie ważne o czym jest gra, ważne że jest o Harrym. Nie jestem tylko pewien, czy ja w tym przypadku 'zgadzam się Aragornem'.

Tadeusz Zieliński

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)