Niebezpieczne skutki pisania, czyli trochę o Alanie Wake`u

Strona głównaNiebezpieczne skutki pisania, czyli trochę o Alanie Wake`u
06.06.2009 22:28
Niebezpieczne skutki pisania, czyli trochę o Alanie Wake`u
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Alan Wake to jedna z gier, na które naprawdę czekałem. Liczyłem na fantastyczny thriller, pełen klimatu, nieoczekiwanych zwrotów akcji i szczypty niesamowitości. Zresztą, jak każdy fan odjechanego filmu „W Paszczy Szaleństwa” (jeżeli ktoś nie widział, to polecam, trailer do znalezienia tu), sporo sobie po produkcji Remedy obiecywałem.

Jest to kolejna po Alone in the Dark próba przeniesienia klimatu serialu do gier wideo. Przed każdym poziomem dostajemy krótkie streszczenie tego, co do tej pory się wydarzyło, całość gry podzielona jest na odcinki. Twórcy gry obiecują, że tak, jak w każdym serialu możemy spodziewać się sporo cliffhangerów i niespodziewanych zwrotów akcji. Dla mnie bomba, choć muszę powiedzieć, że nieco bardziej podobało mi się pójście o krok dalej w AitD, gdzie można było nawet pominąć poszczególne "odcinki", choć wcale nie jest powiedziane, że podobnego mechanizmu nie zaobserwujemy i w Alanie.

Fabuła jest nam wszystkim znana. Tytułowy Alan Wake, pisarz bestsellerów, przyjeżdża ze swoją żoną Alice do małego miasteczka Bright Falls na wakacje. Główny powód wizyty to przełamanie blokady pisarskiej, na którą cierpi od 2 lat. Po tym, jak jego żona znika, okazuje się, że to co napisał w swojej najnowszej książce, o której istnieniu nie miał do tej pory pojęcia i nie pamięta faktu jej napisania, staje się rzeczywistością. W zaprezentowanym nam epizodzie Barry Wheeler, który towarzyszy Alanowi i jest drugoplanową postacią rozluźniającą nieco atmosferę, stwierdza, że żona pisarza została porwana, zaś okupem, którego żądają porywacze są brakujące strony manuskryptu rękopisu z jego najnowszej powieści.

W grze głównym przeciwnikiem jest mrok, który powoli opanowuje miasteczko i jego mieszkańców. Potrafi opętać nie tylko ludzi i zwierzęta, ale również maszyny i inne przedmioty, w związku z tym każdy element otoczenia można stać się naszym przeciwnikiem. Opętani są niewrażliwi na ataki, dopóki spowija ich mroczny całun, który możemy zniszczyć jedynie światłem. Potem oczywiście pistolet Alana działa na nich w standardowy sposób.

Nie trudno się domyślić, że będzie ono pełnić podczas rozgrywki kluczową rolę. I nie chodzi tu tylko, że po oświetleniu ścian dostajemy świetliste wskazówki, które zapewne w innych tytułach byłyby zapisane krwią. W Alanie Wake'u latarka to najważniejsza z posiadanych przez nas broni i znaczy dużo więcej niż pistolet. Przy używaniu jej w standardowy sposób bateria nigdy się nie kończy, choć później w grze pojawią się jej nowe możliwości, które spowodują zużycie mocy. Oczywiście zapasowe baterie będzie można znaleźć w niektórych miejscach. Dostępne są też inne bronie wykorzystujące światło, jak choćby pistolet na flary.

Podczas rozgrywki staramy się znaleźć jak najlepiej oświetlone przestrzenie, gdyż tam jesteśmy po prostu bezpieczni. Czasami zamiast walczyć lepiej po prostu uciec i stworzyć sobie bezpieczny zakątek, na przykład poprzez uruchomienie generatora zasilającego okoliczne latarnie, gdyż może to drastycznie zwiększyć nasze szanse na przetrwanie. Podczas walki dla większego dramatyzmu czas zwalania tak, że lepiej możemy zobaczyć atakujących nas przeciwników czy zadawane im obrażenia. O ile starcia z opętanymi mieszkańcami są całkiem klimatyczne, o tyle atakujące nas koparki budziły u mnie mieszane uczucia. W sumie w rozmaitych Poltergeistach czy Christine widzimy podobne akcje, ale nie do końca u mnie wywołało to efekt, który zakładali twórcy. Na szczęścia żadna koparka nie oprze się dobrze wymierzonej w jej łychę flarze.

Zarówno pogoda, jak i cykl dnia i nocy ma być podporządkowany wymogom fabularnym. Z zaprezentowanego fragmentu gry możemy wnioskować, że naszym głównym zadaniem będzie odnajdywanie kolejnych zagubionych stron manuskryptu rękopisu, które powiedzą nam co się będzie dziać dalej, jak również zbliżą nas do odnalezienia Alice.

Będziemy też mogli prowadzić pojazdy (wyobraźcie sobie jakie spustoszenie wśród ciemnego, opętanego ludu czynią długie światła), ale twórcy twierdzą, że Alan Wake nie będzie grą typu sandbox. Gra nie ma też poziomów w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Schemat rozgrywki ma leżeć gdzieś pośrodku.

Alan Wake prezentuje się dobrze. Mam nadzieję, że elementy fabularny, epizody dziejące się za dnia zrównoważą elementy akcji i gra stanie się mrocznym, pełnym niepokoju thrillerem, a nie kolejnym survival horrorem o dość prostym schemacie. Wszystko zależeć będzie od tego, jak często i jak zróżnicowane będą walki. Jak na razie tytuł rokuje i czekam, aż Remedy będzie gotowe by zaprezentować nieco więcej. Jest na co czekać. Premiera na wiosnę 2010.

326955703007402026
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)