Nie stać Cię na The Witness? Zawsze możesz zagrać w The Wit.nes

Strona głównaNie stać Cię na The Witness? Zawsze możesz zagrać w The Wit.nes
04.06.2016 18:36
Nie stać Cię na The Witness? Zawsze możesz zagrać w The Wit.nes
Adam Piechota
Adam Piechota

Tytuł powinien już dać Ci do zrozumienia, o co może chodzić.

Dużo The Witness ostatnio. Najpierw The Witness w mojej konsoli, nareszcie. Później The Witness na GOG-u. A teraz jeszcze The Witness na NES-ie! No, prawie. Ale to i tak fantastyczna ciekawostka dla fanów retro.

Dzięki donosowi Kotaku świat dowiedział się dzisiaj o The Wit.nes (swoją drogą, pomysłowy tytuł). Za produkcję odpowiada jegomość o pseudonimie dustmop – „haker, artysta, żartowniś”, jak sam o sobie pisze. The Wit.nes to ośmiobitowe wyobrażenie – demake, jeśli ktoś woli - ostatniego dzieła Jonathana Blowa, czyli chyba największej gry logicznej tego roku. A na pewno najdroższej, choć całkowicie wartej swojej ceny. Demake pobierzemy sobie jednak za darmo.

Wystarczy mieć emulator NES-a i kopsnąć się na stronkę projektu. Blow nie będzie miał nic przeciw, sam puszcza link na swoim Tweeterze. Musi mile łechtać jego ego.

Corey's First Time with The Wit.nes

The Wit.nes nie jest jeszcze ukończone, ale w demku sprawdzicie sobie pierwszy obszar tajemniczej wyspy (32 panele). Ci, którzy grali w oryginał, uśmiechną się pod nosem na widok tej pikselowej wersji. Choć już teraz jest dosyć jasne, że ukończona produkcja uprości mechanikę zagadek, ograniczając się do tych bardziej przyziemnych, mniej kreatywnych. Taka cena ośmiu bitów.

Ci, którzy oryginalną przygodę mają wciąż przed sobą, powinni się jednak zastanowić nad sprawdzeniem wersji retro. Uchyla nieco tajemnicy, przez co magia dziewiczego ogrania The Witness może trochę wyparować. Nie bez powodu w naszej recenzji Maciek był tak enigmatyczny.

Naprawdę fajna inicjatywa. Mam nadzieję, że The Wit.nes można już zobaczyć na Pixel Heaven. I wracam do konsoli, bo przede mną jeszcze długa droga do pełnego zrozumienia umysłu Jonathana Blowa.

Adam Piechota

Udostępnij:
Komentarze (0)