Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaNie graj w Niera: Automatę

Nie ma po co. Nie warto. Szkoda twojego czasu.

Facebook Twitter Google Wykop

Długo się do tego Niera zabierałem. Nawet nie dlatego, że nie mam PS4, a na pececie raczej nie gram, będąc w tej generacji z własnego wyboru skazany na mrok i rozpacz Xboksa One. Ale nawet jak na tego Xboksa w końcu wyszedł, to i też nie rzucałem się od razu do grania. W zasadzie nawet się trochę buntowałem. Musiano mi tę grę dopiero praktycznie wsadzić do gardła, żebym spróbował.

Czemu? Głównie przez to, czego się o niej nasłuchałem. Nie da się przejść koło miejsca, w którym gadają o tym Nierze, żeby nie usłyszeć, że panie, jeżeli nie przejdziesz tego co najmniej 3 razy, to w ogóle nie skumasz, o co tam chodzi i nie ma się co za to brać. A poza tym są pierwowzory, najstarszy bodaj na PlayStation 2, które raczej warto poznać. Wcześniej albo później, albo w trakcie. I jeszcze książki.

Nie pomagało nawet to, że to przecież jRPG i przecież Square Enix, bo z drugiej strony Platinum i slasher, a ja nie lubię slasherów. Bayonetta mnie nudziła. Za skillowe to dla mnie, wolę średnio wymagającą rozgrywkę, tak żeby czuć, że moja interakcja jest potrzebna, ale bez przesady, żebym się nie irytował i przerywał rozgrywkę z frustracji. No i fabuła ma być, po to gram w tego typu gry, jeżeli w ogóle już gram, a słyszałem, że tu dużo biegania po pustych, nudnych lokacjach. Słowem – nie byłem zainteresowany.

O Nierze: Automacie można napisać mnóstwo dobrego, zrobili to już zresztą dawno temu lepsi ode mnie. Ale jest jedna rzecz i powód, dla którego od tygodnia nie mogę przestać myśleć o tej grze, nie mogę przestać w nią grać; rzecz, której – co pasuje idealnie – kompletnie się nie spodziewałem: to tytuł, który naprawdę zaskakuje. Zaskakuje tak, jak gry już z reguły nie zaskakują, bo nie mogą. Bo znamy schematy, znamy gatunki, wiemy, jak to się robi. Za dużo widzieliśmy, za wiele graliśmy. Mówiąc “my” myślę o sobie. Wcale nie robię tego często.

Nier: Automata zrywa choćby ze schematami mówiącymi o tym, co to w ogóle znaczy początek, środek i koniec gry. Od poziomu nawet tego, gdzie umieszczać menu początkowe, napisy otwierające. Jaką rolę pełni ustawianie jasności ekranu i w jaki sposób później powraca. W którym momencie i w jaki sposób, po ilu godzinach gry w ogóle wprowadzana jest kluczowa dla fabuły postać.

Ba, fani tej gry nie są zgodni nawet co do tego, co dzieje się po jej pierwszym “przejściu”. Czy przechodzi się ją drugi raz? Czy jednak kończy się dopiero pierwszy rozdział? Czy to “tak, jakby grając w Gothica dojść tylko do drugiego obozu”? I irytowałem się straszliwie, również na naszego Adama Piechotę, że nagle mówi mi coś zupełnie innego od reszty: “tak, totalnie przechodzi się drugi raz od początku”.

A ludziom po prostu brakuje sensownego aparatu poznawczego, istniejących porównań, które pozwoliłyby tę grę jakoś zaklasyfikować i powiedzieć: “jest w niej tak jak tam i tam”. Bo jest tak inna i w tym tkwi jej siła. I również przez to jest to w pewnym sensie gra odporna na spoilery. Bo trudno popsuć komuś zaskoczenie jednym zdaniem, skoro zaskoczenia są tu umieszczone w taki sposób, że już samo wyjaśnienie tego może wymagać dłuższego wywodu (oczywiście wciąż można ją komuś popsuć, jak jest się bardzo złośliwym – nie bądźcie tacy).

Nier: Automata, zrywając z wieloma growymi schematami, robiąc rzeczy inaczej, niż jesteśmy przyzwyczajeni sprawia, że od pewnego momentu każda minuta z nim jest przygodą. Bo podręcznik projektanta został wyrzucony przez okno i niech się dzieje co chce. Nie ma reguł. Wszystko wolno. I naprawdę nie wiem, co będzie za rogiem. To niesamowite uczucie.

Tak jak wcześniej irytowałem się na Adama i innych, że nie są mi w stanie jednocześnie powiedzieć, o co w tej grze chodzi i co tam się po tym pierwszym “przejściu” robi, tak teraz jestem jemu i im wszystkim wdzięczny. Udało się. Gram, jestem w trakcie trzeciego “przejścia” i autentycznie nie wiem już, czego się spodziewać – pod każdym względem. Rozgrywki, fabuły, mechanizmów, nawet ścieżki dźwiękowej.

(…) to tytuł, który naprawdę zaskakuje.

Nikt mi tej gry nie popsuł, nawet przez przypadek, a od oryginalnej premiery minęło już 1,5 roku i mamy Internet. Mogę grać w tytuł dla pojedynczego gracza i czuć się, jakbym sam odkrywał jakąś tajemnicę. Cieszyć się każdym nowym sekretem, czując się jakbym to tylko ja zdołał dojść tak głęboko.

I myślę sobie, że olbrzymia w tym rola całego tego zamieszania z wielokrotnym przechodzeniem gry. To po prostu odstrasza wszystkich, poza największymi wariatami, kochającymi takie gry. Odstrasza może od spróbowania, a może od w ogóle zaczynania tego drugiego podejścia.

Nier: Automata, zrywając z wieloma growymi schematami, robiąc rzeczy inaczej, niż jesteśmy przyzwyczajeni sprawia, że od pewnego momentu każda minuta z nim jest przygodą.

Dochodząc do miejsca, w którym zaczynają dziać się wszystkie te niesamowite rzeczy, o których nie wiesz i których nigdy nie zobaczysz, czuję się częścią jakiegoś wyjątkowego klubu, do którego wstęp mają tylko ci, którzy naprawdę chcą. I do których praca Yoko Taro i Platinum Games naprawdę trafiła.

Tak że nie graj w Niera: Automatę. Tylko to wszystko popsujesz.

A ja chyba spróbuję wrócić do tej Bayonetty.

50
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
21 Komentarze
29 Odpowiedzi
1 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gseed
Użytkownik

No to jak to jest… Trzeba grać drugi i kolejny raz czy nie? 🙂

fenrirx22
Użytkownik

Ehh, zle troszke do tego podchodzicie ludziska. O ile 2 przejscie gry jest faktycznie “inna perspektywa” wydarzen, to za 3 razem jest juz zupelnie co innego, co wyjasnia fabule jeszcze dalej 🙂 To ze zobaczylo sie napisy koncowe nie jest rownoznaczne z “przejsciem gry” tak jak w innych tytulach i odpaleniem ng+. Tez scenariusz takiego pojedynczego przejscia nie jest jakis strasznie dlugi ( chyba ze chcesz ogarnac wszystkie znajdzki).

cthulhu
Użytkownik

Aż mi nierowe życie przeleciało przed oczami i ciarki po plecach przeszły, jak zobaczyłem trzeciego screena. Chyba wrócę do tej gry w najbliższym czasie 🙂

Od siebie tylko dodam, że warto tę grę przejść 5 razy. :] Nie powiem natomiast nic więcej. ^(;.;)^

Woroq
Użytkownik

Ciarrryyy… Nie potrafię obiektywnie ocenić tego tekstu, kocham Nier: Automata, mam ciary…
Cieszę się, Dominik, że zagrałeś, że napisałeś ten tekst, że polygamia to opublikowała.
Ufff

gseed
Użytkownik

No ja gram teraz w Horizon i jest to tak miałkie, bezpłciowe, przewidywalne, głupkowate, schematyczne, kiepsko zaprojektowane i tak zupełnie nic nie wnoszące do mojego growego życia, że mam ochotę rzucić to wpissdu i zapodać na ruszt coś zupełnie innego, więc może w końcu wreszcie Nier?

Woroq
Użytkownik

Horizon nie jest aż tak zły jak piszesz. Ale nie jest też aż tak dobry jak piszą recenzenci. Osobiście po początkowym zachwycie, kończyłem grę na easy tylko z ciekawości zakończenia

gseed
Użytkownik

Taki przykład: mam u kolesia 2 questy: zapytać o pewnego szemranego gościa w sprawie kogoś oraz znaleźć ludzi, którzy zaginęli w akcji. Questy zrobiłem – ludzi odnalazłem a gość z którym miałem gadać okazał się być bucem i go zabilem. Wróciłem do kolesia zaraportować. Ten podziękował za odnalezienie ludzi i obiecał przeprowadzić śledztwo w sprawie poczynań owego buca. Po rozmowie pojawia się opcja dialogowa w której ponownie rozmawiamy o wizycie u szemranego gościa (który przecież nie żyje) jak gdyby nic się nie stało… a na odchodne facet kazał mi dać znać kiedy dowiem się czegoś o zaginionych ludziach (których odnalazłem).… Czytaj więcej »

TurboGad
Gość
TurboGad

Akurat w Automacie w jednym z zadań pobocznych mamy podobny problem, choć mniej rażący. Co nie umniejsza zbytnio tej wybitnej grze.

krrr
Użytkownik

Trochę przesadzasz z tym Horizon. Nie jest aż tak źle. Ale jak masz opcję – rzucić dla Niera, to zdecydowanie, idź w to 🙂

bezloginu
Użytkownik

ehhh, chciałbym się z tobą zamienić i zagrać pierwszy raz.

krissu88
Użytkownik

Podziwiam umiejętność przechodzenia tej gry więcej niż jeden raz. Osobiście dałem sobie spokój po pierwszym przejściu. System walki jest nudny jak flaki z olejem. Taka niby Bayonetta tyle że pozbawiona jakiejkolwiek głębi. Do tego puste lokacje i side questy na zasadzie idź znaleźć dziesięć śrubek albo zabij 15 robotów. Przereklamowana nuda.

Woroq
Użytkownik

Nic o tej grze nie wiesz.

Ale OK, to nie jest gra dla każdego

krrr
Użytkownik

Jesteś pewien, że grałeś w Nier?

krissu88
Użytkownik

Oczywiście, że grałem w Nier. Jeśli twoim zdaniem system walki dorównuje takim grom jak DMC lub Bayonetta to proszę przedstawić jakieś argumenty. Prawda jest taka, że masz do wykorzystania raptem kilka ciosów na krzyż, a za drugim podejściem jeszcze mniej, bo silny atak zostaje zastąpiony durnowatą minigierką która wyrywa cię z rytmu. Co do side questów to chyba też nie mamy za bardzo nad czym dyskutować, bo lwia część zadań to po prostu nuda w stylu przynieś, wynieś, pozamiataj. To są po prostu fakty a nie moje widzimiesię.

krissu88
Użytkownik

Chciałbym jeszcze dodać, że zamykanie dodatkowego contentu za NG+ i NG++ jest po prostu tanią metodą na wydzłużenie czasu gry. Te dodatkowe misje i cut-scenki powinny być wplecione we właściwą rozgrywkę, czyli tak, że w zależności od fabuły raz grasz jedną postacią a raz drugą. Nie tak, że musisz na nowo przechodzić całą grę od początku, by dotrzeć do fragmentów fabularnych widzianych z perspektywy pozostałych postaci. To jest po prostu głupie.

krrr
Użytkownik

Nie mam zamiaru Cię przekonywać, że system walki jest najlepszy na świecie. Może jest gorszy niż te, które wymieniłeś. Dla mnie był on wystarczająco ok żeby się dobrze bawić. (zobacz też sobie filmiki w sieci z użyciem combosów przy wyłączonych obrażeniach i powiedz, że to prymitywny system). Nie jest to zresztą dla mnie najważniejszy element gry. Co do contentu w NG+ to jest to kwestia konwencji. Może Ci się nie podobać ale tak to zostało wymyślone. Pomijam już fakt, że NG+ to nie jest prawdziwe NG+ w tym przypadku. Napisy końcowe możesz zresztą zobaczyć w bardzo wielu momentach, nawet na… Czytaj więcej »

Squork
Użytkownik

Grałem tylko w pierwszego Niera (zmęczyłem raz – ze 3 m-ce zajęło bo musiałem dawkować) i myślałem, że moja negatywna opinia o tej grze jest odosobniona, ale widzę że Automata ma te same grzeszki, co poprzednik.

Cruzer969
Użytkownik

Dobry tekst, sam chciałbym wymazać wspomnienia związane z tą grą, tylko po to, by przejść ją raz jeszcze. I jeszcze. I jeszcze…

Redemptor
Użytkownik

Mi nie trzeba mówić abym, w to badziewie nie grał. Zastanawiam się nad profilem psychologiczny ludzi, którzy po coś takiego sięgają.

gsg
Użytkownik

Przypuszczam, że na temat profili psychologicznych graczy więcej od dobieranych gier mówią pozostawiane w sieci komentarze.

Redemptor
Użytkownik

…i co CI mówi mój komentarz, bo zakładam, że coś mówi skoro posunąłeś się do podobnej refleksji?.

krovzor
Użytkownik

Marny system walki, szarobure lokacje, marne misje poboczne, trzech przeciwnikow na krzyż, nuda. A zachwycajacym się głębią i fabułą śmieje się w twarz, bo fabuła to infantylne anime dla 15latkow przedstawione w dobitny sposob “JEJ JESTEM ROBOTEM, HMM JAKI JEST MOJ CEL???” W ogóle gra ma najgorszy fanbase internetu, bronią prostego slashera anime z bohaterką z tyłkiem na wierzchu jakby to była filozoficzna wielowątkowa opowieść xD A jedynym argumentem “nie przeszedles tej gry 7 razy to nie masz prawa oceniać….pozniej jest jeszcze jedna bohaterka i ona dopiero jest smutna i zła”

krrr
Użytkownik

Jakoś nie wierzę, że ktoś broni tej gry przed komentarzami na poziomie, jak ten twój.
Na szczęście nie wszystko jest dla wszystkich i możesz spokojnie zostać przy czymkolwiekcotamcisiępodoba z prawdziwą fabułą i głębią przy której Bargman czy inny Kubrick wymiękają.

krissu88
Użytkownik

krovzor masz 100% racji. Szanuję cię za to co powiedziałeś.

Freszu
Użytkownik

Wtrynię się w konwersację osób z nickami zaczynającymi się na “kr-” i napiszę: z bólem serca, ale muszę przyznać ci rację, krovzor. Nie grałem 8 razy całej fabuły, ale 8 pierwszych godzin, które nie były na tyle porywające, żebym kontynuował. Bardzo “szary” scenariusz do tej pory, tragiczny port na PC, a kilka ciekawych rozwiązań w mechanice i fabule to niestety za mało. Może kiedyś, raczej na PS4 i z większym zapasem wolnego czasu.

krissu88
Użytkownik

Wersja na ps4 wcale nie jest lepsza jeśli chodzi o performance (nawet na ps4 pro). Ciągły stuttering psuje i tak niezbyt wciągającą rozgrywkę.

Jellycrusher
Użytkownik

Panie red. ale “automata” to nie jest rzeczownik rodzaju żeńskiego w liczbie pojedynczej, to jest rzeczownik w liczbie mnogiej (od “automaton”).

bezloginu
Użytkownik

w tym wypadku raczej chodzi o tę grę

gseed
Użytkownik

No właśnie zauważyłem tutaj ostatnio odmienianie tytułów gier, których odmienianie jest dość ryzykowne. “God of Wara” jak gdyby tytuł był jednym wyrazem, a teraz “Niera Automatę”…

soulsonist
Użytkownik

Zaczalem Nier jaki czas temu, ale z natloku obowiazkow musialem odstawic na pozniej. Pamietam za to ze od samego poczatku siedzialem przed TV z wytrzeszczonymi oczami I jaralem sie jak male dziecko przed swietami! Jak tylko czas pozwoli wroce do tej gry na pewno.

kano777
Użytkownik

Przekonałeś mnie, nie zagram. 🙂

edsnowden
Użytkownik

Przeszedłem Nier:Automata jeden raz i dawno nie czułem takiego rozjazdu między powszechnym zachwytem innych graczy i recenzentów, a własnymi odczuciami. Przeszedłem to właściwie złe słowo – raczej z trudem zmęczyłem, bo gdzieś z tył głowy miałem te zachwyty i nadzieję, że może o tu, już za rogiem skończy się ta szarobura, przekombinowana nuda w którą gram, a zacznie wreszcie gra, którą wszyscy wkoło chwalą. No i lipa, do samego końca było tak samo nijako. Nawet mimo wszystko z rozpędu zacząłem drugie przejście, ale idiotyczne sekwencje hakowania a’la PacMan mnie ostatecznie zniechęciły. Jest mi się słabo na samą myśl, że miałbym… Czytaj więcej »

meatbag
Użytkownik

Domimiś, witamy w klubie Wytrawnych Znawców y Prawdziwych Graczy!
Become as Gods!

Simplex
Użytkownik

Nie sądziłem że to możliwe, ale w poziomie snobizmu i elityzmu to fanboje automaty przeskoczyli fanbojów The Wire, do których się zaliczam.

meatbag
Użytkownik

No nie przesadzajmy drogi Kolego! To było trochę z opozycji do pozostałych dwóch autorów niezatapialnych (Igi i Tomka), którzy pograli chwilę, nie doznali miljona orgazmów na minutę i olśnienia (a wiadomo przecież, że to gra miała oferować) i hipsterzą, że gra jest słaba.

Simplex
Użytkownik

Ok, może przesadziłem, drogi Kolego. Kiedyś zagram i wyrażę swoją wielce istotną opinię na temat gry.

wytrawnytroll
Użytkownik

“naprawdę zaskakuje. Zaskakuje tak, jak gry już z reguły nie zaskakują”
To mnie zaskoczyło. Co za styl w bez stylu. Tekst o niczym, bez niczego do nikogo. Koszmar stylistyczny. Katastrofa. I ktoś to publikuje? Ludzie róbcie jakąś adiustację tekstów. Oczy mi odpadły jak teraz zagram w tą Nier? O mamo.

Simplex
Użytkownik

Masz błąd w nicku – nie jesteś wytrawny.

rhbk
Użytkownik

Najlepsze jest to, że gra zaskakuje nawet jeśli ktoś grał wcześniej w Nier Gestalt i myślał, że jest przygotowany na wszystko (włącznie z łowiem ryb i przechodzeniem minimum 3 razy) 🙂 Rozumiem, że niektórzy będą widzieć tylko niezbyt wyrafinowany (ale dynamiczny i przyjemny w użyciu) system walki, questy z szukaniem śrubek i… tyłek głównej (pozornie) bohaterki. Ale to jest tylko wierzchnia warstwa. Można nawet powiedzieć, że fabuła jest tu tylko środkiem pośrednim. Prawdziwa gra toczy się na poziomie struktury i zabawy (z) graczem. Rozumiem, że nie jest to tak niesamowite jak Ezio wspinający się po piramidach w czasach rewolucji francuskiej;)… Czytaj więcej »

meatbag
Użytkownik

Jest też obrazkiem o świadomości, wolnej woli i ideach.

Simplex
Użytkownik

Jestem patologicznym spoilerofobem. Nigdy nie grałem w automatę ale planuję zagrać. Czy czytać ten tekst przed zagraniem?

klaptrap
Użytkownik

Ta gra jest prawie tak słaba jak warsztat autora tekstu.

chyzwar
Użytkownik

Nie bardzo rozumiem, co jest takiego trudnego w opowiedzeniu na czym polega kilkukrotne przechodzenie Niera?

Najpierw grasz pierwszą część fabuły jedną postacią, potem tę samą część drugą postacią (czyli to samo z innej perspektywy), przy czym absolutnie nie jest to nudne, bo questy się różnią, i w niektórych momentach postacie się rozdzielają i mają swoje perypetie. Potem zaczyna się druga część gry, kompletnie inna od tej pierwszej (poznanej z dwóch perspektyw), mniej więcej tak samo długa – tej już nie trzeba powtarzać.

Nie sądzę, żeby był to jakiś spojler, a jasno określa czego się spodziewać i jak do gry podejść.

trackback

[…] и, конечно, что не очаровал. Немного тем же, что сейчас меня очаровала Nier: Автоматы, – чувством постоянного открытия, неожиданности, […]

OldCat
Użytkownik

Podobne głosy słyszałem przy pierwszym “Nier”. Probowałem. Zmęczyłem jakieś 7-8 godzin i odpadłem. Nie dałem rady. Tę spróbuję, a jakże, ale dopiero jak BARDZO stanieje.