WAŻNE
TERAZ

Liga Narodów: Pięć setów Polaków ze Słoweńcami

Nathan Drake jest przyjemnym gościem, który z zimną krwią morduje setki ludzi. To absurd, twierdzi pewien twórca gier

Dlaczego w grach ciągle ciężko o dobre historie? Czy problemem może być sama ich mechanika?

Obrazek

Matthew S. Burns jest twórcą gier. Przez lata pracował przy wielu różnych tytułach, między innymi związanymi z markami Call of Duty czy Halo (jego doświadczenie zawodowe można przejrzeć tutaj). Od jakiegoś czasu próbuje szczęścia w świecie niezależnych produkcji, prowadzi też bloga związanego z tworzeniem gier.

W jednym ze swoich ostatnich wpisów Burns stawia interesującą tezę. Jego zdaniem przyczyną tego, że niektóre gry są "głupie" jest ich... mechanika. A właściwie to, jak często nijak ma się ona do historii, którą chce przedstawić scenarzyści. Najbardziej znaczącym przykładem, który przywołuje, jest seria Uncharted. W jego przekonaniu tytuł ten podzielony jest na "dwa światy". W jednym Nathan Drake jest całkiem "przyjemnym bohaterem" (scenki przerywnikowe", w drugim z zimną krwią morduje "setki innych istot ludzkich" (gdy do głosu dochodzi mechanika). Zdaniem Burnsa, choć twórcy starali się to jakoś zamaskować, to gra i tak jest, "na podstawowym poziomie", absurdalna.

Mechanika kontra narracja - to problem, który przestawia Burns w swoim wpisie (oczywiście warto przejrzeć go w całości). Co o tym myślicie? Czy tego typu "umowność" gier jest czymś, co faktycznie może nie pozwalać na tworzenie bardziej dojrzałych produkcji?

Tomasz Kutera

Obrazek
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!