Historia (na razie) bez szczęśliwego zakończenia. Oby to się zmieniło.

bESJGiWd

Jak może się skończyć nocne wyjście na spacer urozmaicane łapaniem Pokemonów? Nie zawsze szczęśliwie. Chociaż Pokemon Go przy każdym uruchomieniu ostrzega, by użytkownicy uważali na to, co dzieje się wokół nich, przed jednym taka ostrożność nie uchroni. Przed drugim człowiekiem.

Na powyższym nagraniu można zobaczyć, jak streamer o ksywie Rickeybot zostaje napadnięty podczas prowadzenia transmisji na żywo z rozgrywki w Pokemon Go. Wyszedł on na spacer w rejonie nowojorskiego Central Parku około północy. Już w piątej sekundzie materiału widać, jak zostaje powalony na ziemię, a jego telefon zabrany przez napastnika. Transmisja pozostaje online przez kolejne trzy minuty.

Chociaż twarz napastnika jest na nagraniu widoczna dość dobrze, a internauci zaoferowali już swoją pomoc w wyostrzaniu i zwiększaniu jasności obrazu, policji nie udało się jeszcze zidentyfikowanie i zatrzymanie przestępcy. Rickeybot po około godzinnej wizycie na policji udał się do szpitala na oględziny szczęki.

326098914644473820

Jak w poświęconym całej sprawie wątku na Reddicie donosi inny gracz Pokemon Go, który był w okolicy w czasie zajścia, Rickey na szczęście uniknął poważniejszych obrażeń. Podczas uderzenia głową w chodnik mógł doznać lekkiego urazu (komentujący nie wyklucza złamania szczęki), ale nie stwierdzono u niego wstrząśnienia mózgu.

bESJGiWf

W tym samym miejscu można się też dowiedzieć, że Twitch bardzo szybko zareagował blokując konto napadniętego w serwisie. Nie dlatego, że (jak żartują niektórzy) w warunkach jego użytkowania jest absolutny zakaz bycia obrabowanym, ale by przyszły „właściciel” telefonu nie mógł dostać się do zapisanych na twitchowym koncie danych.

Cała sprawa jest niewątpliwie przygnębiająca. Pozostaje nadzieja, że policji uda się zatrzymać przestępcę, a cała sprawa posłuży w przyszłości jako straszak na inne podobne mu indywidua.

Dominik Gąska

Komentarze (8)
bESJGiXb