Najlepsza wiadomość E3? Branża i gracze dorośli

Strona głównaNajlepsza wiadomość E3? Branża i gracze dorośli
17.06.2015 14:10
Najlepsza wiadomość E3? Branża i gracze dorośli
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Jaka jest nowa generacja - każdy widzi. Karty zostały rozdane, początkowe przewiny zapomniane. Kto wygrał E3? Chyba zdrowy rozsądek. Znów cholernie przyjemnie jest być graczem.

Zaczynając o 3 nad ranem relację z konferencji Sony nie wiedziałem czy nie szykuje się wywieszenie białej flagi. Wcześniejsze wystąpienie Microsoftu było bardzo mocne.

Forza Motorsport 6

Firma z Redmond potknęła się może na średniej prezentacji Gears of War 4, ale poza tym pokazała siłę. Siłę gier, w które zagramy niedługo. Siłę tytułów na wyłączność dla Xboksa One lub ostatecznie Xboksa One i Windows - czyli wciąż swojego ekosystemu. Wyciągnęła też rękę do graczy, którzy głośno narzekają na remake'i gier z poprzedniej generacji. Na Xboksie One zagramy w stare gry bez ponownego płacenia. O ile ich wydawcy będą tego chcieli. My - zdawał się mówić Microsoft - stoimy po Waszej stronie. Możliwości są. Pytanie czy inni zechcą z nich skorzystać zamiast drenować Wasz portfel. Ale pamiętajcie, że my jesteśmy waszymi kumplami.

Konkretne dowody na to, że Xbox One znów jest poważnym graczem uzupełniono szczyptą magii spod znaku Hololens. Widzowie oglądając niezwykły pokaz możliwości rzeczywistości rozszerzonej zapomnieli na chwilę, że Hololens raczej nie będzie popularne w zwykłych domach. Ilu znajomych zaprosiło Was na partyjkę Ruse rozgrywaną na wielkim, futurystycznym stole Surface? No właśnie...

Hololens

Microsoft przywiózł do LA moc konkretów na już, na teraz. Odpowiedź na pytanie "jaką konsolę kupić na Gwiazdkę" wydaje się prosta. Pod warunkiem, że kupujemy ją dla gier na wyłączność.

Sony nie miało możliwości odpowiedzieć w ten sam sposób. Nie ma równie mocnych gier na ten rok, co szefostwo przyznało jeszcze przed targami w zadziwiającym przypływie szczerości. Project Morpheus pojawił się na scenie tylko po to, by przypomnieć, że istnieje. Dla konsumentów jest jednak równie wirtualny, co serwowana przez niego rzeczywistość. Nie mogąc walczyć o 2015r. Sony uciekło do przodu i sięgnęło po argumenty niespotykanego od lat kalibru.

I to aż trzy.

Cofnijmy się o tydzień. Na jednym z większych portali informacyjnych na świecie znajdujecie informację, że Sony będzie mieć na swojej konferencji rozgrywkę z The Last Guardian, zapowiedź porządnego remake'u Final Fantasy VII, a Yu Suzuki zapowie ze sceny Shenmue 3 (nawet pod postacią zbiórki na Kickstarterze). Co robicie? Pewnie kasujecie taki serwis z zakładek, bo robi sobie jaja z czytelników, serwując takie banialuki. A jednak...

Marcin w swoim tekście studzi emocje. Ja nie zamierzam. Od tego jest te kilka dni E3, by wyściubić nos ponad rutynę i odłożyć szukanie dziury w całym na później. By celebrować tę gęsią skórkę, gdy na ekranie pojawił się Cloud Strife ze swoim wielkim mieczem. Kto pisał wtedy na Twitterze, że kotlet, a Last Guardian to w ogóle spóźniony, ten moim zdaniem przegrał. Nie wiem, co - ale coś na pewno.

Final Fantasy VII - E3 2015 Trailer | PS4 Takie stężenie wyczekiwanych od lat zapowiedzi na minutę konferencji prędko się nie powtórzy. Dobrze, że Gabe darował sobie Half-Life 3, bo Los Angeles mogłoby implodować. Last Guardian, Final Fantasy VII i Shenmue 3 na jednej konferencji? Dla takich momentów zarywa się nocki. Kto w nocy smacznie spał, ten rano pewnie nie mógł uwierzyć. I chcę myśleć, że każdy - niezależnie od logo na konsoli pod telewizorem - poczuł, że w Los Angeles wydarzyły się rzeczy magiczne.

Tych emocji nikt nam już nie odbierze. Niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość. I gdzie teraz jest Kevin Butler?

To w tym roku powinien wygłosić swoją pamiętną tyradę. Bo gracze chyba do niej dorośli. Choć może umiarkowanie zdrowa atmosfera na forach i w serwisach społecznościowych w trakcie ostatnich kilku dni to bardziej zasługa Sony i Microsoftu? Firmy uniknęły kompromitujących wpadek i stanęły na wysokości zadania, pokazując graczom jasno obrane kierunki. Loże szyderców pracują na pełnych obrotach, ale bez amunicji z kluczowych obozów nie potrafią zdominować komunikacji. Przynajmniej w moim otoczeniu i w miejscach do których zaglądam panuje względny spokój.

I znów rozmawia się o grach w duchu celebracji tego najlepszego medium na świecie.

Gdzieś na marginesie zdarzają się narzekania na Nintendo, ale ta firma od dawna nie ściga się z PlayStation czy Xboksem. Można jej tego nawet zazdrościć, a nowy Metroid czy Star Fox to przecież też srogi kaliber.

Star Fox Zero

W ostatnich latach E3 nie było dla mnie szczególną frajdą. Z perspektywy czasu pamiętam przede wszystkim kopanie się popleczników wszystkich firm po kostkach i ważenie każdego słowa z konferencji, by potem porównywać otrzymane wyniki i obwieścić światu, kto wygrał. W 2013 roku w głos śmiałem się z TV TV TV TV, ale ówczesny upadek Microsoftu nie był dla branży zdrowy.

Tegoroczne E3 jest orzeźwiająco inne. Mocne, równe i pozwalające z optymizmem spekulować o przyszłości. Nowa generacja okrzepła i nie wzbudza już niezdrowych emocji. Jest się czym ekscytować i co nadrabiać przy śniadaniu. Zbitka "święto gier" bardziej pasuje mi do Gamescomu, gdzie biznesowa strona branży jest zepchnięta jeszcze mocniej w cień. Ale w tym roku w Los Angeles chyba znów to gry są na pierwszym miejscu, a nie logo producenta konsoli. Tegoroczne, przyszłe, ale i kultowe perełki z przeszłości, które też warto celebrować i co jakiś przypominać nowemu pokoleniu.

Rare Replay

Niezdrowe emocje są w odwrocie i nie macie pojęcia, jak bardzo mnie to cieszy.

Maciej Kowalik

327275846733157177
Udostępnij:
Komentarze (0)