I taka uwaga odnośnie do ścieżki dźwiękowej - wszelkie odgłosy walki są bardzo sugestywne, soczyste, wręcz organiczne. Nie tylko sikanie krwi i jakieś stłumione gruchoty oraz zwyczajowe okrzyki. W tym czuć ból. Dźwiękowo nowy Mortal stoi na bardzo wysokim poziomie. A Ty jak ocenisz brutalność gry i wrażenia zmysłowe? A projekty postaci? Jakże mi się podobają sylwetki kobiet tutaj! Silne, ale takie naturalne.K: Może zabrzmi to dziwnie, ale bohaterowie Mortala wyglądali dla mnie właśnie jak... ludzie. Zwyrodnialcy, ale jednak wyjątkowo ludzcy. Podobne wrażenia mam też co do samych ataków - większość ataków nie sprawia wrażenia wziętych z kosmosu. Jasne, zdarzają się rzeczy typu wyjeżdżających spod ziemi macek, jakimi dysponuje Skarlet, przytrzymujących przeciwnika do oprawienia nożem, ale właśnie... brutalność gry wynika też z tego, że w prawdziwość znakomitej większości ataków łatwo uwierzyć. W temacie bohaterów podobać się może też opcja personalizacji.Każda postać ma trzy archetypy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby w nich namieszać - dobrać własne fatalities czy dobrać wyposażenie z szerokiej gamy. Twórcy wspominali wprawdzie, że loot boksów nie będzie, ale i tak te wszystkie gadżety do odblokowania pachną mi to mocno mikropłatnościami.A: To znaczy, z tymi ciosami to różnie wychodzi. Zawsze w takim grach mam problem z obserwowaniem, jak ważąca 60 kg kobieta zastawia się ramieniem i blokuje cios gościa, który waży dwa razy tyle co ona. I ani drgnie. Już bym wolałam, żeby jak w aikido lub taichi przekierowała cios w bok. No ale to by było za dużo, nie ta gra, nie ta filozofia. I taki troche offtop z mojej strony, więc wróćmy do tematu.K: Do Mortala z pewnością wrócimy, gdy wiadomo będzie już więcej. Beta, choć uboga, odpowiedziała chyba na podstawowe pytanie – czego się w ogóle spodziewać. Pomimo dodatków takich jak personalizacja postaci, Mortal Kombat 11 sprawia wrażenie gry, która przede wszystkim nie będzie przekombinowana (zabraknie QTE) i do tego całkiem przystępna. Mi to na razie wystarcza, by chcieć więcej i 23 kwietnia zasiąść do pełnej wersji. Co prawda tzw. kupka wstydu jest przepotężna, ale już dawno przestałem się łudzić, że zniknie...A: Ja jestem bardzo ciekawa wszystkich "gościnnych występów". Niektóre potrafią zaskakiwać, inne są nieco dziwaczne, ale z tego, co pamiętam, zawsze jest ich całkiem sporo. Kogo bym widziała? Może Bayonettę? Tak czy inaczej, na pewno spróbuję się z tym tytułem. To dla mnie zupełnie inny sposób obcowania z grami, przywołujący wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to zagrywałam się w Primal Rage. O właśnie! NetherRealms, dajcie mi raptora!