Moment, w którym pokochałem daną grę [Klub Dyskusyjny]

Strona głównaMoment, w którym pokochałem daną grę [Klub Dyskusyjny]
02.04.2017 07:40
Moment, w którym pokochałem daną grę [Klub Dyskusyjny]
Paweł Olszewski
Paweł Olszewski

Czasem jest to sam początek gry, czasem jej koniec. Nie ma reguły, poza tą jedną - od tego momentu nie możemy przestać o danym tytule myśleć.

bEJpTUNx
326795179761817642
326795179761883178

Drugim takim motywem chwytającym za serce była pamiętna walka z The Last Guardian. Nie ta ostatnia (to znaczy nie tylko), ale też wcześniejsza, w poprzecinanej mostami wieży. Z tego co pamiętam, po tym starciu napisałem na redakcyjnych mailach coś w stylu "ej, czy możemy wystawić ocenę KUR&@%# TRZEBA?"

326795179762014250

O wyjątkowości gry byłem przekonany zanim ją odpaliłem. Ba, równie dobrze, zamiast o niej, mógłbym tu pisać o końcówce Braida, która absolutnie mną zamiotła. Jon Blow najwidoczniej po prostu "potrafi". The Witness uwiódł mnie błyskawicznie. W pierwszej lokacji. Wiedziałem, że gra polega na rysowaniu linii na panelach. Spoko, [pamiętacie o spoilerze?] znalazłem kilka, rozwiązałem. Ale gdy podszedłem do bramy i spojrzałem w niebo słońce zaczęło wyglądać jak kropa, zachęcająca do dotknięcia kursorem. Coś mnie tknęło, zrobiłem to i zadziała się magia. Wystarczyło ustawić się tak, by perspektywa pozwalała połączyć je z bijącym z bramy słupem światła. Miałem ciary. Odblokowałem ukryte zakończenie gry w kilka minut po jej odpaleniu. Inna sprawa, że nic z niego nie zrozumiałem. Ale na świat Witness patrzyłem już inaczej. Ba, nawet w rzeczywistości zasuwka w drzwiach nagle zaczęła mi wyglądać jak zagadka. Zresztą nie tylko mi Witness zaczął "przeciekać" do świata realnego. Jest o tym tumblr.

See The Witness' Biggest Secret 1 Minute Into the Game (Spoiler Warning!)

326795179762210858
326795179762276394

Jest oczywiście wyjątek od tej reguły - recenzja. Jeśli mam ocenić jakąś grę, nie mogę tego zrobić bez spędzenia z nią odpowiednio dużo czasu. Tylko w tym przypadku również nie zdarzyło mi się, żebym coś pokochał (albo znienawidził) od któregoś momentu. Bo nie jest tak, że w takim przypadku zamykam się po pierwszym zniechęceniu. Nie wiem, może to kwestia doboru tytułów do zrecenzowania albo po prostu intuicji.

326795179762407466

Cała sekwencja nukrowania do Rapture to absoltny majstersztyk. Mistrzostwo w budowaniu świata, postaci, kreowania motywacji gracza, wszystkiego naraz. To nie tylko moment, po którym momentalnie zakochałem się w grze i po którym zawładnęła ona moim umysłem aż do napisów końcowych. To też, wydaje mi się, moment, w którym zakochać można się w grach wideo jako takich.

326795179762538538

Kurczę, jak bardzo chciałbym porozmawiać z kimś, dla kogo Bioshock był pierwszą grą, w jaką grał. Znacie kogoś takiego? Musi ktoś taki być. I jak strasznie musiał być później rozczarowany tym medium.

bEJpTUNz

A poza tym – MACIU - BRUCE WILLIS JEST MARTWY, A KEVIN SPACEY JEST KEISEREM SOZE

Redakcja

Udostępnij:
bEJpTUOv