My jako studio patrzymy na Halo jak na nasze Gwiezdne Wojny. Liczymy na to, że seria stanie się tak samo obecna w kulturze popularnej. Nasza wizja wykracza daleko poza FPSy. To jest ogromne uniwersum, zaczęło się tysiące, tysiące lat temu, jest tam wiele ras, z których większości jeszcze nie poznaliśmy. (...) Właśnie dlatego przyszłość marki widzimy tak samo jak każdą inną markę rozrywkową o wielokulturowym zasięgu. Wiemy zatem, że zobaczymy pewnie jeszcze mnóstwo gier osadzonych w świecie Halo. Czy to dobra decyzja? Osobiście mam wątpliwości bo zupełnie nie trafia do mnie design tego świata z plastikowymi, kolorowymi zbrojami czy pokracznymi obcymi. Trochę trąci to wszystko kiczem i wolałbym podobne plany raczej wobec świata Mass Effect (to się jednak nie stanie bo marka należy obecnie do Electronic Arts). Z drugiej strony Halo Wars całkiem udanie zmienia klimat nie koncentrując się na Spartanach (co możecie sprawdzić w wydanym dziś demie) więc jednak można. No i Pace zaznaczył, że nie będzie gry muzycznej z tańczącym Master Chiefem (czyżby przytyczek w stronę Mario?), ale z Gruntami już niewykluczone. W końcu to takie zabawne stworki, prawda?
Microsoft patrzy na Halo jak na Gwiezdne Wojny
Przyznam się, że zupełnie przegapiłem moment, w którym Microsoft założył Halo Studio. Nie przeszkodziło to na szczęście serwisowi Videogamer przepytać głównego producenta, Jasona Pacea, na tę wesołą okoliczność.