Metal Gear Solid V: The Phantom Pain - o owcy, która latała balonem

Strona głównaMetal Gear Solid V: The Phantom Pain - o owcy, która latała balonem
12.06.2014 11:47
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain - o owcy, która latała balonem
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Czego się spodziewacie po nowym Metal Gear Solid? Jeśli kartonowego pudła, końskiej kupy w HD, Mother Base i podręcznych balonów transportowych, to nie będziecie zawiedzeni. A jeśli nie robi to na Was wrażenia, dodam tylko, że Metal Gear Solid V wygląda po prostu pięknie.

Forma prezentacji: 45 minut pokazu rozgrywki na żywo. Uwaga na drobne spojlery

Hideo Kojima nie przestaje być Hideo Kojimą, twórcą, który nie waha się przełamać poważnej historii wojennej slapstickowymi elementami. Pokaz Metal Gear Solid V: The Phantom Pain rozpoczął się od dialogu Ocelota i Snake'a, którzy przedzierają się konno przez burzę piaskową, gdzieś w Afganistanie. Gdzieś przed nimi znajduje się teren pod kontrolą Sowietów i więziony jest Kazuhira Miller, zastępca dowódcy Diamond Dogs. Trzymają go już 10 dni, a Ocelot twierdzi, że jeszcze może 3 i zginie. Ta misja to dla Snake'a powrót do działania po 9 latach, po okresie śpiączki. Nadal nie może przyzwyczaić się do swojej nowej metalowej protezy, która zastępuje mu rękę. Nerwowo porusza palcami, czuje bóle fantomowe. Może jej użyć do pohałasowania, by zwabić wroga za mur i rozbić mu głowę metalowym ramieniem, ale nie jest nią zachwycony.

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Chwilę potem zaczyna się gra - to sam początek, prowadzący nawet przeskakuje tutorial. Snake siedzi na koniu. Koń stoi. Jeśli zostawić go na chwilę w spokoju, jak zrobił to pracownik Konami, który akurat coś wyjaśniał, koń zacznie robić kupę. Słysząc śmiechy prowadzący dodał: „Tak, to też będzie w grze”.

Momentów lekko absurdalnych jest więcej. Snake skrada się powoli do strażników, których wcześniej wypatrzył przez lornetkę. Pierwszego usypia strzałem, drugiego bierze na muszkę i każe się poddać. Po chwili do obu przyczepia pakiety systemu Fulton, z których wystrzeliwują błyskawicznie pompujące się balony. Kilka sekund potem Snake słyszy za sobą krzyk szeregowców, którzy są błyskawicznie transportowani do Mother Base i dołączą do Diamond Dogs. Snake robi to samo z owcą - głośne ”beeee” zostaje zagłuszone przez śmiech widzów. W czasie prezentacji do bazy polecą jeszcze jeep, kontener, kilku żołnierzy i zakładnik, który ma twarz pracownika Konami dzierżącego pada na tym pokazie. A podczas zwiedzania bazy prowadzący pokaże jeszcze działko przeciwlotnicze, które Snake pożyczył sobie od wroga.

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Dobrze widzicie - Mother Base jest fizycznym miejscem, platformą na morzu, z dala od brzegu. Snake może w każdej chwili sam polecieć tam balonem, choć oznacza to porzucenie misji. Trafia tam też pomiędzy zadaniami. Może potrenować z żołnierzami, spotkać ważne dla fabuły postacie (np. Ocelota), a w razie ataku może jej bronić u boku Diamond Dogs i dronów. Bazy także dotyczy dynamiczna pogoda, jeden z elementów, którym kilkakrotnie chwalili się twórcy. Fani serii mogą się wzruszyć chodząc po bazie - żołnierze salutują Snake'owi i stają na baczność. To jego oddział, jego Diamond Dogs - w końcu jest Big Bossem. Baza to dom i własne miejsce każdego gracza. Będzie wyposażona w to, co zabierzemy z pola walki, rozbudowywana za zdobyte pieniądze wedle życzenia. Konami chce, by gracze pokazywali sobie nawzajem swoje bazy i byli z nich dumni. Pieniądze można zdobyć np. kradnąc kontenery albo znajdując diamenty, które Snake zgarnia z „PING” przywodzącym na myśl brzęk monet w starych grach.

Baza jest nie tylko obiektem dumy, ale pełni praktyczną rolę. Zbliżający się do zabudowań wroga Snake może wysłać ze swego iDroida zapytanie o informacje o ruchach patroli i możliwych posiłkach. Dzięki temu przeczeka chwilę paląc fantomowe cygaro, aż część żołnierzy zejdzie z posterunków i położy się spać - można się wtedy po cichutku koło nich przekraść. Wprawdzie Snake wejdzie miedzy wrogów za dnia, ale by sobie ułatwić zadanie przyzwie z bazy... wierne kartonowe pudło. Mógłby też pozyskać tak amunicję albo broń, którą przygotowuje zespół naukowców jeśli odpowiednio im zapłacić. Albo cokolwiek, bo akurat ma ochotę zrzucić wrogowi drewnianą skrzynię na głowę. Ma też możliwość wezwania nalotu, by zrównać z ziemią bazę wroga. Albo helikoptera, by uciec.

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Pudło zalicza wielki powrót do serii i daje nowe możliwości. Snake może wyskoczyć z niego w górę niczym pajacyk i oddać strzał. Może z niego obsługiwać system Fulton - rozgrywka jest płynniejsza bez ciągłego wchodzenia i wychodzenia. Gdy karton wzbudzi podejrzenia, bohater może niezwykle sprawnym ruchem opuścić go przez przednią ściankę i przylgnąć do ziemi, a przeciwnicy jako ostatnią jego lokację zapamiętają pudło. Animacje to w ogóle niesamowicie dopracowana część Metal Gear Solid V. Od ruchów konia, przez Snake'a czołgającego się albo strzelającego leżąc na plecach, aż po spowolnienia, gdy zauważy go wróg i można oddać ten jeden strzał, który zapobiegnie alarmowi.

Nowy Metal Gear Solid V: Phantom Pain został zaprezentowany jako mieszanka poważnej, rozrastającej się z części na część historii i momentów, kiedy trudno podtrzymać się od chichotu. Założę się, że Kojima chichotał, gdy kazał przygotować komuś model końskiej kupy w FullHD spadającej na piach terenu, który jest 200 razy większy, niż w Ground Zeroes.

Paweł Kamiński

327268574010823481
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)