"Szkoły podstawowe oraz ponadpodstawowe mogą zgłaszać się do udziału w pilotażu dotyczącym wykorzystania gier komputerowych i wideo w edukacji" – czytamy na oficjalnej stronie MEN. Dowiadujemy się stamtąd, że celem jest nie tylko rozwój uczniów, ale również zapewnienie szkołom odpowiednich materiałów. Konkretne tytuły? Wiemy jedynie o "edukacyjnych grach komputerowych".
Pilotaż ma działać na trzech etapach. Najpierw szkoła musi wyrazić chęć wzięcia w nim udziału. Co wymaga wypełnienia szeregu kroków podanych przez MEN. Całość pod czujnym okiem ministerstwa, które obiecuje ścisłą współpracę z całym zastępem ekspertów: od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przez Ministerstwo Cyfryzacji po Polskie Towarzystwo Informatyczne czy Stowarzyszenie Producentów i Dystrybutorów Oprogramowania Interaktywnego.
Czytaj też: Jakie gry powinny być według Was lekturami?
Szczegóły programu są mgliste, ale dają duże pole do popisu samym nauczycielom. To oni mają bowiem wybrać "gry komputerowe i wideo" (swoją drogą – ciekawe rozróżnienie, ale nie będę się czepiał).
Sam pilotaż ma na celu naukę bezpiecznego i efektywnego korzystania z gier oraz naukę ich programowania. Szkoły, które zgłoszą się do programu będą musiały wdrożyć "innowacje pedagogiczne", te zostaną później ocenione. E-podręczniki i e-materiały (w tym również gry), mają z czasem pojawić się na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej.
Program pilotażu pozostawia więcej pytań i odpowiedzi, ale zapowiada się na ciekawą inicjatywę i jednocześnie szansę na wprowadzenie polskich szkół do XXI wieku. Pierwszy krok został postawiony za sprawą dołączenia "This War of Mine" do kanonu lektur. Oby drugi był równie udany.