Może to zabrzmi dziwnie, ale wszystko, każdy duperel, zdaje się solidnie osadzony w świecie przedstawionym, niemalże namacalny, choć w interakcję wejdziemy tylko z kilkoma wybranymi elementami otoczenia. Jeżeli zechcemy, wespniemy się po szufladach i przeskoczymy z szafki na półkę nad łóżkiem, by potem zaliczyć miękkie lądowanie w pościeli. Większość pewnie jednak od razu przesunie walizkę pod drzwi, zawiesi się na klamce i w świetle płomienia z zapałki wyjdzie na skąpany w ciemnościach korytarz. Niektórzy zachwycą się, jak kroki dziewczynki brzmią na podłodze i zgrabnie głuchną uduszone przez dywanik. Inni ukłonią się przed efektami świetlnymi. Wszyscy, najprawdopodobniej, momentalnie wsiąkną w szczegółowy świat Paszczy.Potem poznamy kucharza znanego ze zwiastunów, spokrewnionego chyba od strony ojca z potworem z Amnesii. Na początku wszystko pójdzie zgodnie z planem, zakradniemy się za jego plecami, zejdziemy schodkami i... brzękną butelki, a gra pocieszająco poinstruuje cię, jak rzucić się do biegu. Zaczniemy więc pędzić przed siebie, słysząc piskliwy jazgot z ust zdeformowanego rzeźnika. Jeśli będziemy sprytni, schowamy się pod stołem, by przeczekać wzmożoną aktywność napastnika. A kiedy kucharz zajmie się, dajmy na to, wpierdzielaniem surowej ryby ze stołu, uciekniemy do następnego pokoju.Tam przyjdzie nam zmierzyć się z nieco groteskową zagadką, której poziom złożoności nie będzie może trudny, ale wystarczająco złożony, by nie mieć poczucia, że jesteśmy traktowani jak idioci. Tak w sam raz. Bardzo usatysfakcjonowała mnie ta zagadka. Tak samo jako ostatnia sekcja, która rozpoczęła się podróżą przez szyb wentylacyjny, gdzie co i raz walały się... malutkie buciki. Potem spadłem do pokoju całkowicie wypełnionego mikroskopijnym obuwiem. Rzeka pantofelków, przez którą przedzierała się bohaterka zrobiła na mnie ogromne wrażenie - to ten rodzaj dziwaczności i subtelnego mroku, którym ewidentnie napędzane jest całe Little Nightmares. Gdy docieramy do końca pomieszczenia, widzimy, że coś w głębinach bucików zaczyna do nas agresywnie sunąć. Nie mamy gdzie się schować, a gdy stworzenie jest tuż obok... demo się kończy.