Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude

Adam Woźny

06.02.2004 14:35

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude

Wszystko zaczęło się w 1987 roku, poprzez wydanie gry noszącej tytuł Leisure Suit Larry: Leisure Suit Larry in the Land of the Lounge Lizards. Produkt kierowany do osób dorosłych zdobył dość dużą grupkę fanów, więc autorzy postanowili wyprodukować dalsze części. Jednak wraz z pojawianiem się kolejnych, zwolennicy jakby wyparowali. Fakt, według ogólnie przyjętego założenia pierwsze zawsze najlepsze. W tym przypadku nie ma odstępstwa od tej reguły, gdyż kolejne przygody Larry’ego nie były już tak ciekawe. Czasem wręcz denerwuje mnie robienie z programu komputerowego niekończącego się tasiemca. Żywym tego przykładem może być właśnie seria Leisure Suit Larry, której kolejna część jest właśnie produkowana.

Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude będzie grą przygodową z elementami akcji. Tym razem gracz nie wcieli się w postać Larry’ego Laffera. Bohaterem zostanie jego siostrzeniec – Larry Lovage. Ci, którzy grali w poprzednie części serii pamiętają, że całość pokazana była w środowisku składającym się z dwóch wymiarów. Jednak tym razem autorzy zadbali o to, aby wszystko było w pełnym 3D. Autorzy... właśnie. Wypadałoby się tutaj na chwilę zatrzymać i powiedzieć co nieco na ich temat. Niestety, coś niezbyt miłego. Otóż, ojciec całej sagi – Al. Love – nie został zaangażowany do produkcji Magna Cum Laude!!! Zamiast niego i studia Sierra za tworzenie wzięli się ludzie z Vivendi Universal wraz z mało znanym studiem z Chicago. Po prostu skandal, nieprawdaż? Faceta odpowiedzialnego za całokształt nagle odsunąć i... zaproponować stanowisko konsultanta! Żeby tego było mało, trwają jeszcze negocjacje w tej sprawie. Ha, ha, ha!!! Dobre sobie... Postawcie się w jego sytuacji. Byliście głównymi twórcami produktów, które zarobiły kupę szmalu; włożyliście w to całe swoje serce; poświęciliście kawał czasu(!) swojego życia, a tu ktoś Wam z czymś takim wyskakuje...

Cóż, trochę się rozkręciłem. Zatem się nieco skręcę i powrócę do celu gry, zostawiając biednego Al. Love’a w spokoju (naprawdę Ci człowieku współczuć tylko pozostaje). Cała rozgrywka w tej nieszczęsnej (tak, po tym co napisałem parę linijek wyżej mam już dystans do Vivendi i tej całej reszty programistów) Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude polegać będzie na tym, aby spodobać się osobom reprezentującym płeć piękną, powodując przy tym ich zadowolenie (nie nazwę tego inaczej, gdyż duża część Czytelników to osoby niepełnoletnie). Ciekawe, pewnie zastanawiacie się jak to będzie się miało w stosunku do poprzednich części? W końcu od 1987 roku minęło coś koło siedemnastu lat, więc jakieś nowatorskie pomysły powinny się pojawić. Tak też będzie. Punkty będą przyznawane przez urocze panie naszemu bohaterowi w nieco inny sposób. Tym, co w poprzednich częściach wystarczyło Larry’emu Lafferowi, aby rozbroić kobiety oceniające go, był stosowny tok myślenia. Natomiast nowy bohater – Larry Lovage - zupełnie inaczej zdobywać będzie uznanie, a mianowicie poprzez robienie z siebie durnia. Dlaczego tak go brzydko nazywam? A co byście powiedzieli na to, aby stanąć przed grupką lasek i przekonać je do siebie skacząc, tańcząc oraz wykonując inne czynności świadczące o swojej nieprzeciętnej zręczności? Autorzy obiecują, że gra nie będzie - w przeciwieństwie do poprzednich części – liniowa. Zatem dostaniemy dość dużą swobodę w działaniu.

Jaka będzie oprawa audio-wizualna Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude? Na ten temat wiadomo bardzo niewiele poza tym, o czym wspomniałem wcześniej. Mowa oczywiście o wprowadzeniu trzeciego wymiaru. Jednak patrząc na screeny można wysnuć wnioski, że zbyt ciekawie to wyglądało nie będzie, przynajmniej jak na dzisiejsze możliwości. Kanciaste twarze bohaterów i niezbyt wyraźne elementy otoczenia nie są zbyt miłe dla oka. Zatem jeśli tak będzie przedstawiała się gra, to element wizualny nie zachwyci z pewnością. Pozostaje tylko liczyć na wysoką grywalność. Chociaż co do tego też mam poważne wątpliwości.

Króciutko podsumowując. Jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie do czasu, gdy Magna Cum Laude pojawi się na twardych dyskach komputerów osobistych. Miejmy nadzieję, że autorzy popracują przez ten czas nad grą, zrobią produkt godny uwagi i w sposób pozytywny zaskoczą graczy niecierpliwie oczekujących omawianej produkcji.

Źródło artykułu:WP Gry
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)