Szkoda, że bardziej rozrywkowe podejście do tematu nie jest tak efektywne. Gdyby łapanie Psotników (małe, zielone pokurcze uciekające przed nami gdzie pieprz rośnie) i wykonywanie zadań dla napotykanych postaci było chociaż odrobinę ciekawsze, być może sprawa wyglądałaby inaczej. Niestety, Psotniki spotykałem najczęściej w drodze od jednego odwiertu do drugiego....Z zadaniami dla bohaterów niezależnych nie było lepiej. Rzadko poświęcałem im uwagę, bo w czasie potrzebnym, żeby przeszukać okolicę albo przypomnieć sobie, że na innej planecie widziałem coś potrzebnego ludzikowi na tej aktualnie zwiedzanej, mogłem dokopać się do dwóch, trzech kolejnych skrzynek. Trochę szkoda, że zadania nie angażują gracza bardziej. Robienie zdjęć z odpowiednimi elementami w kadrze, walka z potworkami, obsadzenie okolicy pszenicą czy zbudowanie komuś domku na drzewie nie wciąga i nudzi szybciej niż żmudne odwierty.Dobrze przynajmniej, że Lego Worlds jest przyjemne dla oka. Pomijając problemy z dorysowywaniem oddalonych elementów krajobrazu, całość prezentuje się całkiem ładnie, a dynamiczne oświetlenie tylko dodaje klockowemu światu uroku. Nie jest to zresztą jedyny dobrze prezentujący się element Lego Worlds. Losowo generowane światy żyją własnym życiem.Są pełne ludzi, zwierząt, stworów, budowli, lasów, złomowisk. W okolicy zazwyczaj pełno jest też różnego rodzaju środków lokomocji – i celowo nie mówię tu o pojazdach. Świat żyje i ma w sobie ducha wcześniejszych, tematycznych odsłon Lego. Detali nie brakuje, a i co chwilę widać, że twórcy zadbali też o drobiazgi, na które teoretycznie większej uwagi nie zwracamy.Gdybym miał oceniać Lego Worlds tylko ze swojego punktu widzenia, powiedziałbym „Meh, darujcie sobie, to nie jest gra dla starych ludzi”, ale na szczęście posadziłem przed konsolą 2/3 moich dzieci i nagle okazało się, że Lego Worlds potrafi bawić i cieszyć. Maluchy spędziły przed ekranem parę ładnych godzin i poza okazyjnymi kłótniami, bawiły się bardzo zgodnie, chociaż zazwyczaj osobno. To one pokazały mi, jaką radochą jest latanie i strzelanie. To one odkryły, że zmieniając ludzika-kosmonautę w ludzika-szkielet, można chodzić po dnie morza. To one pokazały mi, że ten otwarty świat bez większych ograniczeń staje się prawdziwą piaskownicą, w której można się naprawdę dobrze bawić.