Tutaj wreszcie twórcy, bazując na tym co już znane i lubiane, dalej potrafią przyciągać przed ekran. Miałem wrażenie, że druga połowa przygody to misje ciekawsze i bardziej rozległe. Tak jakby powstały na początku, kiedy jeszcze decydenci z Warner Bros nie pukali palcem w kopertę zegarka. Zniknęło nagle obecne w pierwszej połowie łażenie po ciasnych korytarzach. Znana z filmu tropikalna wyspa czy rozwalone ulice metropolii okazały się perspektywą dalece bardziej atrakcyjną niż zwiedzanie rozpędzonego pociągu czy szaroburych hal produkcyjnych. Znów przeżyłem nieudaną akcję z Bomb Voyagem czy pojedynek z niejedną generacją gigantycznego robota bojowego, świetnie się przy tym bawiąc.O samym gameplayu niespecjalnie jest przy tym sens pisać, bo to po prostu klasyczne TT. Naczytaliście się o nim przez lata pewnie więcej niż wczoraj rano napisano o przyczynach naszego dramatu piłkarskiego. Zasady są niezmienne, niczym opracowany przez Duńczyków sposób łączenia ze sobą klocków. Gra to ponownie prosta platformówka z niewymagającymi walkami i zagadkami środowiskowymi, których zadaniem jest przede wszystkim nie zniechęcać nawet niedzielnych graczy. Często wymagają też połączenia umiejętności członków rodziny Iniemamocnych, czasami także z postaciami pobocznymi.Pan Bob to typowy tępy osiłek, będący jednak w stanie podnieść pociąg czy przerzucić inną postać nad przepaścią. Jego żona Elastyna nieraz służyć nam będzie w charakterze drabiny czy też umożliwi wciśnięcie bardzo oddalonego przycisku. Maks podobnie jak w filmie zapieprza z prędkością światła, nieraz biegając jak chomik na podpiętych do prądnicy kołowrotkach. Wiola umie natomiast swobodnie przecinać wiązki lasera dzięki polu siłowemu czy ukryć się przy pomocy niewidzialności. Bohaterowie dodatkowi oferują natomiast zdolności z grubsza zastępujące te podstawowe.Samo zaliczenie scenariuszy obu dzieł Pixara zajmie wam przy tym łącznie jakieś 7-8 godzin. Klasycznie też dla cyklu LEGO, samo ukończenie historii stanowi ledwie wierzchołek góry lodowej. Jeżeli lubicie kończyć gry na 100%, spokojnie znajdziecie tu roboty na trzy razy tyle czasu, zajmując się poprawianiem wyników w misjach fabularnych, wykonując zadania poboczne czy kolekcjonując znajdźki i próbując odblokować 113 grywalnych postaci. Część to oczywiście różne warianty tych samych herosów, ale zdarzają się też zapożyczenia spoza filmu jak np. rybki z „Gdzie jest Nemo”.Warto też powrócić do już rozegranych etapów, bo za pierwszym razem, ograniczani zdolnościami naszego towarzystwa, niekoniecznie jesteśmy w stanie odnaleźć wszystkie sekrety. Szukanie znajdziek odbywa się także pomiędzy misjami, w otwartym świecie. Gra nieco przypomina tu GTA, a przy okazji pokazuje nam, że da się skopać model jazdy jeszcze bardziej, niż w Saints Row 2. Kto grał, ten wie, jak wielka to sztuka. Auta jadą prosto nawet po wychyleniu gałki, rozpoczynając skręt dopiero w skrajnym położeniu grzybka. Dodajmy, skręt bardzo gwałtowny, co przed nabraniem odrobiny wprawy, nieraz skończy się na ścianie. Na szczęście pojazdy są w grze tylko dodatkiem.W oprawie graficznej też nie uświadczymy wielkich zmian. Produkcja wygląda całkiem ładnie, ale przy tym dość podobnie do poprzedniczek. Na pewno tła są bardziej szczegółowe niż zapamiętałem z „Władcy Pierścieni”, ale wielkich różnic brak. Trochę smutne są natomiast czasy ładowania, ale chyba można zwalić je na fakt, że grę testowałem na Xboksie One. Problematyczne pod kątem wczytywania było dla konsoli zwłaszcza całkiem spore jak na tego typu grę miasto..