Parker L. Jackson jest, według strony Lego, trzynastolatką. Jej figurka ma długie, fioletowe włosy, częściowo skryte pod żółtą skarpetką... znaczy się, taką dużą czapką. Na niebieskim wdzianku ma nadrukowane naszywki w stylu "Yo" i "pow" , więc pewnie jest jak autobus - cool. Z kolei Jackowi Davidsowi, który jest równolatkiem Parker, towarzyszy duch psa, Spencera, zrobiony z częściowo przezroczystego plastyku.Całość zapewnia świetną zabawę, pięć figurek i możliwość konfrontowania upiornej toalety z autobusem pozwala na tworzenie mnogich scenariuszy. Tymczasem mamy jeszcze aplikację...Lego posiada długą historię łączenia aplikacji z klockami. Smartfony wykorzystano do sterowania robotami Mindstorms EV3, obecnie można nimi programować serię Boost. Wygaszona już linia Nexo Knights też miała swoją grę, w której skanowało się tarcze z zestawów, dające unikalne moce wirtualnym odpowiednikom rycerzy. Hidden Side idzie o krok dalej i wprowadza rozszerzoną rzeczywistość.Aplikacja jest prosta w obsłudze i działała stabilnie, choć natrafiłam na kilka błędów - np. duch Timothy ma opis pani Maiken, a podczas jednej rozgrywki zdarzyło się, że komentarz o rozpoczęciu polowania na duchy miał tag w nawiasie. Grą nacieszą się posiadacze smartfonów z Androidem 7.0 lub nowszym, albo iOSem 11 ze wsparciem dla ARKit 2 lub wyższym. Testowałam ją na iPhonie 8 i Motoroli G6 plus z Androidem 9.0.Akcja gry toczy się w nawiedzonym miasteczku Newbury. Podpowiedzi udziela nam J.B., która już na wstępie tłumaczy, że najlepszym narzędziem do wykrywania duchów jest właśnie smartfon, wyposażony w opracowane przez nią oprogramowanie. Następnie wybieramy strony konfliktu - łowców duchów albo drużynę trzech potępionych dusz. Nagrody z misji trafiają do wspólnego worka i możemy do woli na przemian potrząsać łańcuchami i przepędzać mroczne towarzystwo.Misje łowców duchów wymagają oczywiście posiadania zestawów Hidden Side, a tych jest obecnie osiem (dziewiąty ma dołączyć we wrześniu jako gratis do zakupów w sklepach firmowych i na stronie producenta). Istnieje wprawdzie tryb, w którym możemy po prostu pochodzić z telefonem po okolicy w poszukiwaniu źródeł mroku, ale główna frajda leży w ożywianiu zestawów przy wykorzystaniu rozszerzonej rzeczywistości.Aplikacja bez problemu rozpoznaje autobus, który rusza z miejsca (ten w telefonie, znaczy się), a umieszczony na jego szczycie radar zaczyna się obracać. Wokół materializuje się cyfrowe otoczenie - ulica ze starymi budynkami, świecącymi zielonym blaskiem, budzącym słuszne skojarzenia ze spotkaniami wiejskich kółek nekromanckich. Wygląda to bardzo zgrabnie - pojazd można obejść z telefonem w ręku dookoła i nawet zajrzeć do wnętrza zrujnowanego domku. Mimo że większą część rozgrywki będziemy prowadzić za pomocą telefonu, od czasu do czasu przyjdzie nam przestawić fizyczny element zestawu. Misje rozpoczniemy od obrócenia radaru. W jego podstawie ukryte są kolory odpowiedzialne za "pasma", w których ukazują się duchy: czerwone, żółte i niebieskie. Aplikacja lojalnie uprzedza, że musimy grać w dobrym oświetleniu i na powierzchni, która nie odbija mocno światła. Przy sztucznym świetle zdarzało jej się, że czerwony kolor brała za żółty.Po tym jak zeskanujemy pasma, nadchodzi pora na przeszukanie pozostawionych przez duchy śladów ektopla.... mroku. Kryją się w nich różne niespodzianki - punkty mroku, potrzebne do badań, energia do telefonu oraz nasi przeciwnicy - duchy. Te ostatnie musimy utrzymać na celowniku i stukać szybko w ekran telefonu - z krótkimi przerwami, by się nie "przegrzał". Musimy też zestrzeliwać kupki mroku, którymi w nas rzucają, gdyż każde trafienie zjada nam baterię telefonu. Ta ostatnia jest wykorzystywana do skanowania i stanowi pasek życia - gdy telefon pada, łowca duchów jest bezużyteczny.Nawet z jednym zestawem gra jest w miarę zróżnicowana - poza radarem, autobus ma jeszcze trzy elementy, którymi da się manipulować: broń na dachu i klapki ze sprzętem bo bokach pojazdu. Raz na kilka misji aplikacja prosi, byśmy ustawili na autobusie jakąś figurkę do zeskanowania.A jak to wygląda z przeciwnikami? Każdy ma swoje imię i swoją historię (niektóre nawet całkiem zabawne), ale mając do dyspozycji jeden zestaw nie poznamy, naturalnie, wszystkich. Są jeszcze bossowie - w przypadku autobusów jest to góra śmieci - Zgnilec. Pokonanie ich jest konieczne, by uzyskać tzw. artefakty duszy, potrzebne do walki z głównym duchem sezonu.Walka po drugiej stronie barykady jest już niestety dość nużąca. Kompletujemy drużynę z duchów, które udało się wcześniej złapać, po jednym na każdy kolor pasma i ruszamy, by nawiedzać Newbury. Misje duchów nie wymagają posiadania zestawów i nie wykorzystują rozszerzonej rzeczywistości. Nasze zadanie sprowadza się do strzelania w wybrane elementy otoczenia, co ma obrazować straszenie. Aby nie było za łatwo, nad naszym duchem unosi się, niczym oko Saurona, smartfon łowców duchów, który oświetla fragment mapy w jednym z trzech pasm. Jeżeli dobierze kolor do tego, który odpowiada naszemu duchowi, zaczyna do nas bezlitośnie strzelać i musimy pędzić do punktu, w którym zamieniamy postacie.Oba rodzaje misji gromadzą nam fikcyjnych subskrybentów - założenie jest takie, że ktoś ogląda nasze zmagania w internecie. Szkoda tylko, że tak jak duchy da się rozwijać, tak już ulepszenia telefonu są całkowicie losowe.W tym wszystkim brakuje mi spójnej historii. Aplikacja nie opowiada o postaciach, które pojawiają się w zestawach - poznajemy jedynie duchy. Strona Lego dostarcza szczątkowych informacji, ale mam cichą nadzieję, że powstanie serial na wzór Ninjago, albo choćby Lego Elves. Póki co, mamy do dyspozycji krótki filmik.Jako rodzic mam mieszane uczucia co do Hidden Side. Klocki, które w założeniu ćwiczą kreatywność, są przeciwieństwem aplikacji na smartfony, wychowujących pokolenie niezdolne do koncentracji na zadaniach zajmujących więcej niż pięć minut. Powiązana z zestawem apka nie jest zła, ale mogłaby być bardziej rozbudowana.Z drugiej strony, im mniej rozbudowana gra, tym więcej czasu latorośle spędzą przy klockach. Rozumiem też doskonale, że Lego musi walczyć o klienta i musi przemawiać do niego językiem, który ten rozumie. Stąd ci wspomniani subskrybenci! W badaniu przeprowadzonym przez Lego i Harris Poll w 50 rocznicę lądowania na księżycu okazało się, że co trzeci nastolatek najchętniej wybrałby karierę streamera, podczas gdy tylko co dziesiąty chciałby zostać astronautą. Taki znak naszych czasów.W przypadku Hidden Side zwycięża więc strategia: nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich. W raporcie Lego Play Well znajdują się wyniki analizy różnych aspektów zabawy, od czasu poświęconego dzieciom przez rodziców po konsekwencje łączenia rozrywki cyfrowej z fizyczną. Wnioski są takie, że dzięki integracji świata wirtualnego i rzeczywistego ulega poszerzeniu przestrzeń do zabawy i zwiększają się jej możliwości. Taka forma rozrywki otrzymała termin "fluid play", płynnej zabawy. Cóż, jeżeli choć część zapatrzonych w telefony dzieciaków zainteresuje się klockami i spędzi więcej czasu na budowaniu, punkt dla Lego.