Zmien skórke
Logo Polygamii

"LawBreakers to maraton a nie sprint" - Bleszinski nie przejmuje się kiepskim startem

A jego gra zgarnia kolejne dobre recenzje.

Ode mnie też dostanie świadectwo z paskiem, bo dawno tak dobrze i bezstresowo (sorki, Overwatch, ale ty jesteś orką) nie bawiłem się w sieciowym FPS-ie. LawBreakers jest świeżutkie, zarówno w temacie rozgrywki jak i czasu, który upłynął od premiery. Eksplozji popularności nie odnotowano, o czym już pisałem.

Pomimo przybywającej liczby pozytywnych recenzji (1798 przy 250 negatywnych) na Steamie i w mediach (“rekomendacja” od Eurogamera, 8 od Gamespotu, 8,5/10 od Destructoida, 7,75/10 od Game Informera, 84/100 od PC Gamera, 7/10 od EGM, pozytywna opinia TotalBiscuita poniżej) Steamcharts pokazuje, że liczba graczy spada.

Pytanie o liczbę graczy na PC musiało pojawić się w popremierowej rozmowie Eurogamera z Bleszinskim.

To maraton a nie sprint. Wolę mieć niedocenianą grę, która powoli stanie się czymś, co ludzie będą uwielbiać niż głośny tytuł, który rozczaruje. Wydaje mi się, że dlatego nasze recenzje na Steamie są tak pozytywne[…]Podejście “zabłysnąć od razu” to podejście tradycyjnych wydawców, których obecność na giełdzie uzależnia od wyników na Wall Street. Dla wielu to działa, dla takich Activisionów czy Electronic Artsów. Ale nasz model jest inny. Żółw przeciwko zającowi.

Wszystko fajnie, włącznie z zapowiedziami lepszego reklamowania gry, która przez niezbyt widoczny marketing mogła nie zaistnieć w świadomości graczy. Ale fakt jest faktem – w LawBreakers na PC gra malutko ludzi, jakkolwiek nie próbować tego odwracać. Gdyby Bleszinski mógł cofnąć czas, to zachowałby pierwszą alphę gry dla siebie i nie pozwolił grać w nią publicznie:

Była ok jak na swoją funkcję, ale nie była pełnią wizji jaką chciałem osiągnąć z tą ekipą[…]Zredukowała oczekiwania i musimy pracować trzy razy mocniej, by odzyskać tych ludzi.

Pewnie nie spieszyłby się też z zapowiedzią LawBreakers jako free-to-playa. Już we wcześniejszych wywiadach zdradzał obserwację, że wieści o jego powrocie z emerytury przebiegały według schematu: „Cliff wraca, super! Robi strzelaninę, ekstra! To free-to-play! Co? Wydawcą jest Nexon! Wal się!”. Ostatecznie LawBreakers darmowe nie jest. Ale jest przynajmniej tanie, a ludzie ponoć chętnie dokupują skrzynie z elementami kosmetycznymi:

Widzimy, że gracze doceniają cenę na poziomie $29,99. Chętnie dorzucają 30 czy 40 dolarów na nasze skrzynki żeby zobaczyć co dostaną. To proste – jeśli starasz się być “tym dobrym” studiem, ludzie często reagują pozytywnie.

W innym wywiadzie Bleszinski jasno stwierdza, że decyzja o wydaniu gry na PS4 była decyzją biznesową, wynikającą z liczby graczy, którzy mają tę konsolę w domu. Dlatego PS4 a nie Xbox One, choć LawBreakers może kiedyś zawitać i tam. Eurogamerowi dodaje:

Społeczność PlayStation okazała się zaskakująco “głodna” LawBreakers, co bardzo mnie cieszy, bo początkowo widziałem w tym tytule grę stricte pecetową.

Chwali się też szybkim uporaniem się z błędem powodującym na konsoli zacinanie się gry. Oraz faktem, że – co potwierdzam, bijąc mu brawo – od momentu premiery nikt nie mógł narzekać na infrastrukturę sieciową. W 2017 roku wciąż nie jest to nic gwarantowanego. Dziennikarz słusznie zauważył, że ograniczony szum wokół wydania gry przypomina raczej “miękkie” premiery gier mobilnych.

I choć powoli nadchodzi czas na obowiązkową formułkę o trzymaniu kciuków, to tym razem nie będzie ona tylko banałem. Naprawdę trzymam za LawBreakers kciuki. I zastanawiam się jak wygląda liczba graczy na PS4, bo ani razu nie miałem jeszcze problemów z matchmakingiem.

A o grze niedługo znów powinno być w sieci głośniej. Bleszinski zdradził, że dwie nowe mapy są już w 99% gotowe, a 10 klasa bohaterów jest w pełni grywalna. W kolejce czekają też świeże tryby.

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o