Gra powinna pojawić się w Xbox Live Arcade kiedyś w 2012 roku. W internecie trudno znaleźć o niej jakieś konkretne informacje. Żaden problem - niech przemówią wirtualne pięści.
Filmiki pochodzą ponoć z wczesnej wersji gry, ale i tak od bardzo dawna żadna nawalanka nie przykuła tak mocno mojej uwagi. Wam też dynamika i efekty specjalne w trakcie walki kojarzą się z ostatnimi Street Fighterami? Mamy tu w zasadzie wszystko, czego można chcieć - długaśne combosy, juggle utrzymujące przeciwników w powietrzu, bloki, ciosy specjalne, walkę bronią i bossów.
A przy tym rozgrywka nie wygląda na coś, w czym czuć się będą tylko nadpobudliwi gracze. Jest miejsce na oddech, zaplanowanie kolejnej akcji, wyczekanie na atak przeciwnika. No i jest też masa frajdy idącej za tym, że klepanie ich po tyłkach i twarzach wygląda po prostu ładnie. Zbieramy monetki, a to oznacza rozbudowywanie arsenału o kolejne bronie i ciosy. Jakby tego było mało, nie sposób nie zauważyć informacji o multiplayerze. Byle nie chodziło tylko o grę na jednym telewizorze...
Oj, coś mi się wydaje, że zupełnym przypadkiem odkryłem właśnie jedną z gier, na które czekam w tym roku najbardziej. W ostatnich latach pojawiło się kilka nawalanek, ale żadna z nich nie wzbudziła we mnie większego entuzjazmu. A tu proszę, kilka przypadkowych kliknięć w internecie i trafiam na Kung Fu Strike. Autentycznie nie mogę doczekać się premiery.
[via Siliconera, Xbox Mag]
Maciej Kowalik