Kryzys tożsamości - wrażenia z bety Medal of Honor

Kryzys tożsamości - wrażenia z bety Medal of Honor06.07.2010 09:19
marcindmjqtx

Wypuszczanie wersji beta, prezentującej tryb wieloosobowy to już tradycja w przypadku gier FPS. Przy okazji Medal of Honor, Electronic Arts nie zamierzało jej łamać i 21 czerwca zaprosiło graczy do testów. A w zasadzie to tydzień później (wcześniej beta co kilka minut zawieszała konsolę) i nie wszystkich - posiadacze 360 wciąż czekają na dostęp. Pierwsze wrażenie było więc nie najlepsze, a później?

Starzy znajomi, nowe reguły DICE kojarzy się przede wszystkim z jedną serią i jest synonimem taktycznej rozgrywki na olbrzymich mapach z dużym naciskiem na wykorzystanie pojazdów. Gdyby logo studia nie pojawiło się przed rozpoczęciem zabawy, nie mielibyście pojęcia, że to właśnie Szwedzi stoją za wieloosobową rozgrywką w Medal of Honor. Do tego stopnia nie chcieli kopiować samych siebie, że niebezpiecznie blisko zbliżyli się do stylu innego studia - autorów Modern Warfare. Niby Piotrek wspominał już o tym, że EA chce mieć "swoje" Modern Warfare, ale chyba nie tylko ja myślałem, że chodzi tu nie tyle o kopiowanie, co przeskoczenie konkurencji.

Beta oferuje nam możliwość zabawy w dwóch trybach na dwóch mapach. Te pierwsze są standardowe - drużynowa rozwałka oraz atak/obrona posterunków.

Call of Honor Mapy mocno się od siebie różnią. W Kabulu mamy do czynienia z typowo miejską scenerią. Ulice krzyżują się w cieniu dwupiętrowych, mocno podniszczonych budynków, a dwie drużyny starają się wzajemnie pozabijać.

Gdyby podkręcić nieco tempo, to walki na ulicach Kabulu w zasadzie niczym nie różniłyby się od potyczek z Modern Warfare. Nawet sposób informowania o zdobytych punktach czy dramatyczny odgłos, informujący nas o możliwości skorzystania z nagrody za uzyskanie killstreaka każą wprost zapytać, czy inspiracje największymi hitami, traktującymi o współczesnym polu walki nie poszły jednak za daleko.

Medal of Company Dolina Helmand to już inny klimat. Atakujemy (lub bronimy) kolejne punkty kontrolne, usytuowane między spalonymi słońcem wzgórzami. Schemat jest dokładnie taki sam, jak w  trybie Rush, znanym z Bad Company - jeśli obrońcy nie będą potrafili powstrzymać ataku, akcja przeniesie się na kolejny fragment mapy. Widoczność jest spora, więc snajperzy (zwłaszcza ci z wysokim poziomem i lepszymi giwerami) mają tu sporo do powiedzenia. Atakujący do dyspozycji mają nawet czołg.

Vae Victis Zapatrzenie w Modern Warfare jest widoczne tu w każdym elemencie, ale debiut na terytorium Infnity Ward nie może się udać, jeśli DICE nie będzie miało swoich asów w rękawie. A jak dotąd beta w żaden sposób ich nie pokazuje. Co więcej, rozgrywka jest tu spłycona do poziomu, który nie przystaje grze, mającej oddawać realiawalk w Afganistanie.

Brak odrzutu broni rozczarowuje już od pierwszej serii z AK-47, którą posyłamy niemal w punkt. Szybko okazuje się, że nie potrzeba karabinu snajperskiego do kolekcjonowania headshotów z zadziwiających odległości, przez co ginie się tu bardzo często (co dziwne, nie brakuje też momentów "no cały magazynek w niego wpakowałem, a on i tak mnie zabił)". Zniszczenia elementów otoczenia? Owszem - dosłownie elementów i to mocno wyselekcjonowanych przez nową wersję silnika Frostbite. Zapomnijcie o całej rozwałce, która tak cieszyła w Bad Company, DICE zrobiło olbrzymi krok wstecz. Dopracowanie efektów dźwiękowych to jedyna przewaga nad konkurencją, ale trudno upatrywać w tym szansy na sukces trybu multiplayer.

Jeśli EA i DICE naprawdę chcą powalczyć z grą Infinity Ward, to sugerowałbym opóźnienie premiery i solidne popracowanie nad trybem wieloosobowym. No chyba że to wciąż okryta tajemnicą kampania dla jednego gracza ma stanowić o sile tej produkcji, ale wtedy angażowanie DICE wydaje się zupełnie niezrozumiałe.

Nieważne, czy Medal of Honor nazwiemy mniej ciekawym Modern Warfare, czy mini-Battlefieldem, ograbionym ze swoich największych zalet. Jak na razie multiplayer nie ma w sobie nic, czego nie widzielibyśmy - i to w lepszym wykonaniu - w tych dwóch grach.

Maciej Kowalik

PS Przepraszam za słabą jakość wideo. Mam nadzieję, że uda się pokonać złośliwość rzeczy martwych.

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)