Mitch Dyer z IGN miał już okazję zagrać w Deadlight. Podobało mu się zniszczone, wypełnione zombie Seattle z architekturą w stylu lat osiemdziesiątych. Zwrócił też uwagę na ciekawy sposób prowadzenia fabuły - wielu rzeczy dowiadujemy się przeszukując ruiny, znajdują portfele, skrawki zapisków. Oraz fakt, że bohater nie jest typem wojownika - ucieczka jest zawsze lepsza niż powolne okładanie przeciwnika siekierą. Lepiej biec, wspiąć się i użyć otoczenia jako pułapki.
Wygląda na to, że Deadlight ma szansę na zafundowanie nam podobnych wrażeń, jakie zapowiadało I Am Alive. Często będziemy mieli okazję poczuć się jak zaszczuta ofiara i bać o życie bohatera. Strach nie jest wywoływany przez potwory, ale przez nasze własne ograniczenia.
Zobaczymy, jak wyjdzie w praktyce - premiera na XBLA już niedługo.
Paweł Kamiński