Krótka piłka: Wszyscy bohaterowie gier są tacy sami
Jakoś nigdy tego nie zauważyłem - dopóki ktoś nie zestawił tak wielu tak podobnych.
Czy faktycznie kochamy białych trzydziestokilkulatków o brązowych włosach?
Oczywiście zestawienie jest nieco tendencyjne - żeby je zaburzyć wystarczy wyciągnąć obsadę dowolnego Final Fantasy. Ale pewien trend jest wyraźnie widoczny.
A może po prostu taki model jest najbardziej uniwersalny, by nie rzec: nijaki?