AKTUALIZACJA: Jeśli wierzyć szefowi studia Just Add Water, Sony powierzyło doprowadzenie The Last Guardian do końca długiej podróży Markowi Cerny'emu. Cerny to facet po pierwsze zdolny, a po drugie blisko z Sony ostatnimi czasy zaprzyjaźniony. informacja ma zatem i ręce, i nogi. Cóż, czekamy jeszcze niecierpliwiej na E3.
ORYGINALNA TREŚĆ: Źródło, na które powołuje się redakcja Guardiana jest oczywiście - podobno - silniejsze i bardziej wiarygodne, niż zbieżność słówek w nazwach. Jest także (a jakże!) anonimowe. Wierzyć im czy nie?
Zdecydujcie sami.
Mnie nękają inne, ważniejsze pytania - czy kogokolwiek jeszcze ta gra obchodzi? Czy przez niechęć Sony do odłączenia respiratora ominęły nas inne arcydzieła Team ICO, które mogły powstać przez te osiem lat? Czy (o ile faktycznie kiedy się ukaże) The Last Guardian nie zapisałby się w historii lepiej jako "ta idealna gra, w którą nigdy nie zagramy"? Spójrzmy prawdzie w oczy, napęczniałym od roku 2007 oczekiwaniom sprostać nie ma szans.
Piotr Bajda