Tego w remasterze zabrakło. Mało tego, w grze występują elementy, których dziś nie ma nawet w tytułach ze średniej półki. Jednostki przenikają przez siebie podczas mijania, a po opuszczeniu transportowca zapominają, w jakiej formacji były, co wprowadza chaos przy desantach. Wyobraźcie sobie, że cztery barki lądują na brzegu tuż pod artylerią przeciwnika. Wszystkie oczywiście w jednym miejscu, bo detekcji kolizji nie ma. Z każdej wysypuje się 80 chłopa i... I nic, bo nie mogę szybko zaznaczyć odpowiednich formacji i wydać im rozkazów. A jednostki w formacjach otrzymują bonusy do siły i obrony, co jest bardzo istotne w RTS-ie.Przydałaby się też możliwość przesuwania ekranu podczas zaznaczania jednostek, bo w końcu gra oferuje starcia liczebnych armii. Opcja obrócenia kamery też by nie zaszkodziła, a dobór ścieżki poruszania się przez sztuczną inteligencję woła o pomstę do nieba. 60 jednostek potrafi podzielić się na trzy grupy i każda do miejsca docelowego idzie inną drogą. Absolutnym mistrzostwem są natomiast same starcia, bo jednostki zbijają się w gromadkę i radośnie kotłują, co przypomina trochę sceny bijatyk z kreskówek. Zresztą, najlepiej pokaże to poniższy obrazek:Najgorsze jednak są liczne błędy powodujące, że gra bardziej przypomina produkt w jakiejś formie wczesnego dostępu niż skończoną produkcję. Zdarzające się co kilka godzin powroty do pulpitu to jedno, ale jak można zapomnieć o wyłączeniu opcji deweloperskich? W ten sposób mieliśmy możliwość kopiowania jednostek, zmiany frakcji czy natychmiastowego ukończenia budowy. Również w trybie multiplayer. Nie wspomnę już o zgrzytach animacji, "zawieszaniu" się jednostek, skopanych skryptach w niektórych misjach, ginięciu wszystkich chłopów na początku rozgrywki z innymi graczami, koszmarnie długich czasów ładowania czy innych, mniejszych błędach.A może nie jest tak źle? Może jednak coś dobrego w tych nowych starych Kozakach jest? Pewnie, że jest! O ile tylko nie potraktujemy gry jak trzeciej części, co i tak już sobie wyjaśniliśmy, a nawet jako pełnoprawnego remastera. Jeśli spojrzymy na całość po prostu jak na jedynkę z patchem dopasowującym ją do nowych systemów operacyjnych, modem graficznym i kilkoma stworzonymi w edytorze dodatkowymi misjami, to mamy starych, dobrych Kozaków.Czeka nas zatem niezwykle rozbudowane drzewko technologii, których w grze jest ponad 300 i większość faktycznie ma wpływ na rozgrywkę. Swoją drogą, tyle rzeczy do wynalezienia wymaga obrania specjalizacji, a nie - jak to jest dziś - klikania w co popadnie. Surowce napływają powoli i nie na wszystko wystarczy, dlatego odblokowanie całości nie tylko mija się z celem, ale jest praktycznie niemożliwe.Gra jest też dużo trudniejsza od obecnych hitów. Bitwy wymagają ogarniania setek jednostek i wykorzystywania ich zgodnie z przeznaczeniem, a sztuczna inteligencja zbyt bystra nie jest, zatem zostawienie ich samym sobie zwykle kończy się katastrofą. Szarża kawalerią na pikinierów jest głupim pomysłem, a muszkieterzy potrafią wykosić cały oddział w kilka sekund, wymagają jednak ciągłej ochrony, bo nie potrafią walczyć wręcz, więc szybki wjazd lekką jazdą załatwi sprawę. No i do tego artyleria. Cholernie niecelna, szczególnie jej pierwsze wersje, ale jak już trafi, to kaplica.Musimy też, inaczej niż w wielu dzisiejszych RTS-ach tego typu, zarządzać surowcami. Żołnierze potrzebują jeść i pobierają żołd, więc jeśli zabraknie jedzenia lub złota, zaczną ginąć z głodu albo dezerterować, a najemnicy zwyczajnie nas zaatakują. Dlatego nie ma szans na szybki "rush" masą tanich jednostek na początku rozgrywki, szczególnie w multiplayerze. Ponadto musimy też dbać o zapewnienie amunicji artylerii i jednostkom wyposażonym w broń palną. Każdy oddany strzał konsumuje węgiel i żelazo, więc musimy mieć w magazynie odpowiedni zapas, bo inaczej nic nie zdziałamy.Tym sposobem dochodzimy do istotnego pytania: dla kogo są Kozacy 3? Osoby, które dotąd nie miały styczności z tą serią raczej nie mają tu czego szukać. Odstraszy je mechanika i archaiczne rozwiązania. Podobnie będzie z tymi, którzy jak ja grali dawno temu i chcieliby wrócić do jedynki dopasowanej do dzisiejszych realiów. Jedynymi zachwyconymi będą zagorzali fani oryginału, do dziś w niego się zagrywający. I w sumie dla nich jest ten remaster. O ile cierpliwie poczekają na naprawienie wszystkich błędów.