Jako że za młodu zaczytywałem się w westernach najbardziej cieszy mnie możliwość spotkania sław dzikiego zachodu - Jessego Jamesa czy Billy'ego the Kida. Pojedynki rewolwerowców były solidnie wykonane już w drugim, więc może być tylko lepiej.
Dobrze, że seria wraca do korzeni. Nikt nie robi westernów - co moim zdaniem jest sporym błędem - więc Call of Juarez Gunslinger ma szansę wypełnić tę lukę.
Paweł Kamiński