Kobiece bohaterki się nie sprzedają

Kobiece bohaterki się nie sprzedają05.08.2010 10:17
marcindmjqtx

Przynajmniej wg Activision, które miało naciskać na twórców True Crime: Hong Kong, aby zmienili płeć głównej bohaterki. Bo inaczej gra może się nie sprzedać.

W 2007 roku, kiedy trzecia część True Crime była jeszcze w powijakach i nosiła nazwę "Black Lotus", jej główną bohaterką miała być Azjatka wzorowana na Lucy Liu, co samo w sobie brzmi jak najlepszy pomysł świata*. Jak donosi Gamasutra, projekt został skasowany bo Activision uznało, że gry z kobiecymi bohaterkami się nie sprzedają.

Po jakimś czasie gra wróciła na deski kreślarskie, już jako True Crime: Hong Kong, ale Activision powierzyła jej wykonanie już nie Luxofluxowi, a United Front Games.

Firma miała podjąć taką a nie inną decyzję na podstawie licznych badań focusowych, które, jak wskazują pragnące zachować anonimowość źródła, odgrywają znaczną rolę w procesie decyzyjnych wydawcy. Skoro badania mówią, że kobiece bohaterki nie sprzedają gier, to przecież Activision nie będzie ryzykować.

Innym przykładem na zbyt mocne poleganie Activision na badaniu panujących wśród graczy trendów ma być True Crime 2, które na początku miało mieć białego bohatera, ale po GTA: San Andreas pojawiły się naciski i główny bohater stał się Marcus Reed, Afromerykanin.

Oficjalnie Activision utrzymuje, że "szanuje wizję artystyczną swoich twórców i nie zakazuje im tworzenia gier z kobiecymi bohaterkami". W to ostatnie można uwierzyć - kwestie płci, równouprawnienia czy dyskryminacji nie mają tu nic do rzeczy, chodzi wyłącznie o pieniądze. Gdyby ze statystycznych słupków Activision wychodziło, że gry z kobietami w głównych rolach mogą zarobić bazyliony dolarów, od razu byśmy zobaczyli kilka kobiecych postaci w Call of Duty.

*haba haba haba!

[via Gamasutra]

Konrad Hildebrand

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Komentarze (0)