Carmageddon: Reincarnation długo czołgał się przez różne fazy wczesnego dostępu, dając graczom okazje do sprawdzenia ile dawnego szaleństwa znajdzie się w nowej wersji. Widzę przed tą grą trzy scenariusze. Jeśli spodobałaby się graczom pamiętającym pierwsze przygody Maxa Damage'a i sprawiła, że inni popukają się w czoło, to i tak będzie nieźle. Jeśli odniesie komercyjny sukces, trafiając do szerszej widowni będzie świetnie i pewnie doczekamy się kontynuacji. Ale jest też mniej wesoła opcja. Pamiętacie ostatni powrót Twisted Metal? No właśnie...
Który scenariusz obstawiacie?
[źródło: informacja prasowa]
Maciej Kowalik