Już w czwartek zaczynają się finałowe rozgrywki 2 sezonu League of Legends

12 zespołów z całego świata, dwa miliony dolarów w puli i... osiem godzin różnicy czasowej.

Obrazek

Jeśli chodzi o League of Legends jako esport, wszystkie drogi prowadziły do tego wydarzenia. Po cyklu wielu imprez (z których jedna rozgrywała się także i w Warszawie) wyłonione zostało dwanaście zespołów, które powalczą o główną nagrodę - 1 mln dolarów za pierwsze miejsce, co choć podzielone na pięciu zawodników, nadal jest  jedną z najwyższych jednostkowych sum na czeku dla zwycięzców.

Jednakże to nie pula jest najciekawsza, a fakt, że rzadko kiedy zdarza się okazja, aby na jednym turnieju spotkały się drużyny z trzech głównych "regionów": Europy, Ameryki Północnej i Azji. Choć League of Legends jest grą o globalnym zasięgu, style drużyn nieco się od siebie różnią w zależności od szerokości geograficznej.

Rozgrywki zaczną się w czwartek, 4 października, jednakże ze względu na to, że turniej będzie miał miejsce na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, chyba jedynie najtwardsi będą w stanie obejrzeć wszystkie na żywo. Osiem godzin różnicy robi swoje, więc u nas zaczną się o godzinie 17 i będą trwały aż do szóstej nad ranem.

W piątek ćwierć finały o godz. 22, 22 i 24, podobnie jak sobotnie półfinały. Wielki finał będzie miał miejsce dopiero 13 października... o 3 rano.

Tak czy siak, organizatorzy mają zapewnić szybki dostęp do powtórek. W okolicach wielkiego finału mają być "transmitowane" kody, dzięki którym będzie można odblokować jakieś drobne pamiątkowe bonusy w grze. Streamy, gdy już będą dostępne, pojawią się na głównej stronie gry.

Warto pamiętać, że już jakiś czas temu zostało ustalone, że w puli dostępnych czempionów znajdą się wszystkie postacie do Diany (czyli do Zyry włącznie). Wszystko po to, aby zawodnicy mogli się lepiej przygotować.

Konrad Hildebrand

Obrazek
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE