Gra, która powstała jako samodzielna wersja moda do Skyrima, łączy ciekawy miks gatunków z pomysłową fabułą i rozgrywką.

bETtsbPF

Tak, to kolejna gra z pętlą czasową. Można by pomyśleć, że to robi się już nieco męczące, gdyby nie fakt, że oryginalny mod do Skyrima, na podstawie którego powstała ta gra, datuje się na 2016 rok. Być może w pewnym sensie jest The Forgotten City jest prekursorem tytułów takich jak 12 Minutes, Deathloop, The Sexy Brutale, czy Outer Wilds?

Wszystkie te gry, choć bardzo różne pod względem rozgrywki, łączy jedno - umieszczając gracza w pętli czasowej stawiają przed nim w ten czy inny sposób zadanie odkrycia jakiejś związanej z nią tajemnicy. Tutaj dotyczy ona podziemnego, rzymskiego miasta z początków naszej ery. Rządzi nim tzw. "złota zasada" - ktokolwiek w mieście zgrzeszy, wszyscy jego mieszkańcy zapłacą śmiertelną karę i zostaną zamienieni w posągi ze złota.

Ale co to w ogóle znaczy grzech? Kto o tym decyduje? Kto ustala reguły? Jak to właściwie działa? Te i inne pytania szczęśliwie The Forgotten City zadaje. Bywa tu lekko filozoficznie, ale najciekawsze są chyba historie około 30 mieszkańców miasta, które w toku kolejnych pętli poznajemy. Każdy ma jakiś sekret albo w jakiś sposób zagraża życiu wszystkich innych.

bETtsbPH

Grając i odkrywając je po kolei miałem trochę wrażenie grania w połączenie Skyrima z Return of the Obra Dinn. Rodowód jako mod do gry Bethesdy jest tu bardzo czytelny. Takie same są animacje rozmów, cała fabuła prowadzona jest poprzez zadania główne i poboczne z celami i znacznikami. Konsekwencja tego jest taka, że niespecjalnie da się tu zaciąć. Czasami trzeba trochę pokombinować, wymyślić jakieś rozwiązanie, ale odpowiedzi są na ogół proste i zawsze wiemy dokładnie, co dalej robić.

To trochę zarzut, a trochę nie. Subiektywnie wolałbym trochę trudniejszych zagadek. Ale mam wrażenie, że twórcy podjęli bardzo świadomą decyzję. To nie jest gra logiczna. To interaktywna historia, w której od bycia detektywem ważniejsze jest bycie filozofem i empatyczny badaczem ludzkich losów. Być może to na niekorzyść moich fetyszy, ale na korzyść gry. 

Jest w fabule The Forgotten City trochę historii, trochę mitologii i trochę (niestety) elementów SF. Jest trochę eksploracji, trochę dialogów i trochę (niestety) walki. Składa się to wszystko w całość może nie doskonałą, ale naprawdę nietypową. Jak z dawnych czasów, kiedy jeszcze nie skodyfikowały się gatunki i nie było wiadomo, co właściwie można robić w RPG, a czego nie.

Battlefield 2042. Wojna totalna w trzech odsłonach [Pierwsze wrażenia]
Battlefield 2042. Wojna totalna w trzech odsłonach [Pierwsze wrażenia]
bETtsbPN

Warto też zwrócić na tę grę uwagę, gdyż jest to jeden z tych nielicznych tytułów, które potrafią się toczyć na małej, zamkniętej przestrzeni i wykorzystywać ją do maksimum. Każde pomieszczenie jest tu po coś, każda osoba ma swoją osobowość i historię do opowiedzenia. Nie ma tu tła, wypełniaczy czasu i miejsca. To taki mały majstersztyk pomysłowości i designu.

The Forgotten City w formie osobnej gry ukazało się pod koniec lipca tego roku. Dostępne jest na PlayStation i Xboksy tej i poprzedniej generacji, PC i Switcha. Od października jest również dostępne w Game Passie. Jeżeli tylko możecie, to naprawdę spróbujcie. 

Komentarze (1)
bETtsbQD