Jeż do kwadratu, czyli pierwsze wrażenia z Sonic Forces

Strona głównaJeż do kwadratu, czyli pierwsze wrażenia z Sonic Forces
29.08.2017 15:24
Jeż do kwadratu, czyli pierwsze wrażenia z Sonic Forces
Adam Piechota
Adam Piechota

Wygląda na to, że w tym roku dostaniemy aż dwie udane pozycje z maskotką Segi.

Sonicowi to chyba sława uderzyła do głowy. Ostatnia odsłona serii, która zebrała pozytywne noty (o ile pamięć mnie nie myli), to Generations z 2011 roku. Zresztą po Sonic 06 każda ukończona produkcja musiała fanom sprawiać chociaż umiarkowaną przyjemność. A tu nagle przyszła Mania i całkowicie pozamiatała, wykorzystując powszechną tęsknotę za retro oraz udowadniając, iż Sega trochę za szybko odpuściła dwa wymiary. A skoro jest już niemal idealna inkarnacja Jeża w 2D, może pora też na świetną odsłonę w 3D, najlepiej w tym samym roku? Byłbym szalony, gdybym z takim nastawieniem szedł na zamknięte testy Forces w Kolonii. Ale hej, dzięki temu przeżyłem jeszcze większe zaskoczenie.

SONIC FORCES: 7 Minutes of Modern Sonic + Classic Sonic + Avatar Gameplay @ E3 2017

Jeżeli poruszamy się wyłącznie wśród trójwymiarowych części, Sonic Forces byłby bezpośrednią kontynuacją Sonic Generations. Znowu pojawiają się tutaj dwa Jeże - współczesny, cwaniakowaty i paplający, oraz klasyczny, niemowa. Jednak gracz sterować będzie jeszcze jedną postacią - stworzonym przez siebie Avatarem o unikalnym zestawie umiejętności. Trzy różnorodne odmiany rozgrywki? E tam, skoro do kwadratu, to do kwadratu; zróbmy aż cztery. Nie od dziś wiadomo, że w siedzibie Segi dni przebiegają nieco odmiennym tempem.

325561359893149660

Współczesny Sonic. Czyli te plansze, które głównie kojarzymy ze zwiastunów Forces. Wyglądają obłędnie. Aż chciałoby się na chwilę zatrzymać i ogarnąć wzrokiem cały chaos, jaki panuje na drugim planie. Oczywiście, że to nadal bardziej sekwencje QTE niż rzeczywiste poziomy platformowe, ale w ten sposób to funkcjonuje od lat i tylko wtedy lubimy trójwymiarowe odsłony. Nie ma żadnych udziwień, nie ma jeżołaków, nie ma miecza - po prostu czysty pęd i wynikająca z niego frajda.

Sonic Forces - Official Game Trailer - Nintendo E3 2017

Avatar. Samodzielnie nasza maskotka występuje w nieco wolniejszej wariacji poziomów przeznaczonych dla klasycznego Sonica. Więcej walczy, bo uzbrojony jest w wymyślne gadżety (na przykład bicz z ognia), rzadziej osiąga prędkość dźwięku. Ot, bajerek taki. O wiele ciekawiej zapowiadają się takie momenty, gdy Avatar biegnie u boku współczesnego Jeża - tam ogłupiające tempo połączone jest ze strzelaniem (choć spokojnie, dużo przyjemniejszym niż w Shadow the Hedgehog). Dodatkowo postać nie psuje balansu, jaki kojarzymy z Sonic Generations. Po prostu odrobinę go urozmaica. O ile, rzecz jasna, takich leveli nie będzie nam się wpychać na siłę przez gardło.

A połączenie tego wszystkiego? Bardzo, bardzo satysfakcjonujące. Nie wierzę, że to piszę, ale cholernie chciałbym już w Sonic Forces zagrać. Oraz wymazać z pamięci Rise of Lyric raz na zawsze.

Przeczytaj także:

Pod tagiem Prosto z GC 2017 znajdziesz nasze wrażenia z innych ogrywanych i oglądanych w Kolonii gier.

Adam Piechota

Udostępnij:
Komentarze (0)