Jak wyglądało Warsaw Games Week? [WIDEO]

Jak wyglądało Warsaw Games Week? [WIDEO]
marcindmjqtx

27.10.2015 16:43, aktual.: 04.02.2019 21:32

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Czy pierwszą edycję warszawskich targów gier można uznać za sukces? Można. Czy może być lepiej? Może. I pewnie będzie.

Dziewiętnaście tysięcy odwiedzających, ponad pięćset stanowisk, parędziesiąt gorących tytułów, pięciu wielkich wydawców i jeden jasny cel: uczynić Warsaw Games Week jak największym świętem graczy. Udało się? Wędrując przez gęste tłumy, obserwując grające dzieci i dorosłych oraz rozmawiając z uczestnikami imprezy przebranymi za ulubione postacie, można było uznać, że zdecydowanie się udało. Na targach działo się dużo, było głośno, kolorowo i przede wszystkim różnorodnie. Każdy zwolennik elektronicznej rozgrywki mógł znaleźć coś dla siebie - nieważne czy bardziej interesowało go ogrywanie przedpremierowych tytułów lub sprawdzanie tych, które na sklepowych półkach zagościły niedawno, czy może branie udziału w licznych konkursach albo polowanie na gadżety. Było też trochę stania w kolejkach do ogrywania gorących gier i oglądania pokazów tych jeszcze gorętszych, ale to już urok tego typu imprez. Jestem pewien, że w trakcie długich kwadransów czekania z wolna (bardzo wolna) przekształcających się w godziny wywiązało się wiele pięknych przyjaźni, związków i przygód... No dobrze, pewnie nie. Ale i tak było warto.

A czy coś nie zagrało tak, jak powinno? Ze spraw czysto organizacyjnych nie podobało mi się, że uczestnicy, którzy wydali 120 zł na wejściówkę VIP, mogli jednorazowo wejść na teren imprezy, a potem musieli już na nim zostać. Jeśli ktoś chciałby wyjść na chwilę, żeby coś załatwić - zjeść porządny obiad czy odebrać skądś dzieci - nie miałby już wstępu. Było to dla mnie kompletnie niezrozumiałe i niesprawiedliwe, zważając na cenę biletu.

Zdarzały się też usterki techniczne. Just Cause 3 na wielu stanowiskach zacinało się przy ładowaniu, narzekano również na słabą jakość monitorów, na których odpalano Rise of the Tomb Raider. Pierwszego dnia z kolei niektóre gitary do Guitar Hero potrafiły być wybitnie nieskalibrowane. Nie były to jednak rzeczy, które psułyby radość z uczestnictwa w targach. Wszystkie potknięcia były do zaakceptowania, biorąc pod uwagę skalę imprezy i liczbę pozytywów.

Chciałoby się więcej tytułów przedpremierowych. Tegoroczna reprezentacja była dosyć skromna, a choćby odwołanie zapowiadanych wcześniej pokazów Dark Souls 3 pokazało, że do standardów znanych z innych wielkich, europejskich targów jeszcze trochę brakuje. Wydaje mi się jednak, że z następnymi latami będzie coraz lepiej, a jak na pierwszą edycję i tak wyszło bardzo pozytywnie. Samo zebranie Sony, Microsoftu, Cenegi, Ubisoftu i Nintendo w jednym budynku jest wielkim sukcesem. Wystawcy przygotowali swoje stoiska z odpowiednią pompą, zachwycając nie tylko grami, ale i rekwizytami upiekszającymi hale. Pod tym względem warszawska impreza nie odstawała od niemieckiego Gamescomu, czyli największych europejskich targów gier.

Najważniejsze, że pierwsza edycja dobiegła końca, a wszyscy już zastanawiają się, jak będzie wyglądać druga. Czy będzie miała większy rozmach? Więcej przedpremierowych pokazów? Może odbędzie się w innym miejscu niż Hala Expo XXI? Wszystkie te pytania kłębią się w głowie, bo Warsaw Games Week okazało się po prostu bardzo dobrą imprezą. Teraz gracze chcą więcej.

I więcej najprawdopodobniej dostaną.

Patryk Fijałkowski

"http://polygamia.pl/Polygamia/10,95387,19096379,jak-wygladalo-warsaw-games-week.html" alt="" />

Obraz
Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)