W czwartek i piątek odbyło się najciekawsze wydarzenie w branży gier w jakim brałem udział w Polsce - było o biznesie, rozwoju branży, kreatywności i networkingu. TVP zrobiło materiał o alkoholikach, zapaleniach układu moczowego i strzelaniu do kolegi, przedstawiając wydarzenie jak festiwal dilerów heroiny. Jestem zbulwersowany. Właściwie głupio śmiać się z tego materiału. Głupio śmiać się z kogoś, kto pokazuje, że zupełnie nie zna się na jakiejś dziedzinie i nie zadał sobie trudu, by dowiedzieć się czegokolwiek. Głupio czuję się też, udowadniając po raz kolejny, że mimo iż jestem graczem, to jestem też czytelnikiem, kinomanem, mam żonę, kota, zmywam naczynia i strzygę włosy. I moi czytelnicy też - są tacy sami jak ja. Przygodę z grami przeżywam już ponad 20 lat. Z dumą patrzę, jak ewoluują - poprawia się ich grafika, coraz wierniej naśladują rzeczywistość. A jednocześnie poruszają coraz szersze spektrum tematów. To prawda, zaczynały od prostych produkcji, gdzie faktycznie głównie chodziło o to "żeby wygrać, żeby zabić wszystkich". Ale teraz są medium, którym można powiedzieć wiele więcej. Piszemy o tym na Polygamii, piszą o tym inne serwisy, powstają o tym książki i filmy. Wydawałoby się, że jest dobrze.