Dziesięć porad dla każdego, kto ma zamiar śledzić jedno z największych wydarzeń w branży.

bELhtylN

„Jam jest pan bóg twój”? Bynajmniej. E3 nikogo nie wywiedzie już z ziemi egipskiej, bo gdzieś przez lata kultowa impreza straciła siłę uderzenia. Można powiedzieć, że sami na siebie sprowadziliśmy plagi prawdziwego showbiznesu: liczenie każdej sekundy czasu antenowego i sztywną garnituromanię z tabelkami na projektorze, ale przecież, kurczę, zależało nam, by nasze hobby było brane na poważnie.

No i teraz jest. Dlatego nawet jeśli z hal Los Angeles wywietrzał troszkę dawny urok, to właśnie tam pokazuje się kierunek, w jakim zmierza branża. I mimo wielu zmian w mediach, te kilka godzin konferencji nadal potrafi wprawić nas w zachwyt. Staliśmy się dziwnymi cynikami - drwimy z E3, ale wciąż oglądamy je z wypiekami na twarzy.

Zakładamy zatem, że planujecie to wszystko obejrzeć razem z nami. Z tej okazji wykuliśmy na dwóch cyfrowych tablicach swoisty dekalog, dziesięć przykazań, które warto sobie wziąć do serca, aby godnie przeżyć to święto. Gwoli ścisłości zaznaczamy także, iż Polygamię tworzą osoby o różnych wierzeniach oraz poglądach, a obrażenie jakichkolwiek uczuć religijnych nie było celem tego tekstu. To po prostu taka stylizacja.

bELhtylP

1. Nie będziesz miał cudzych źródeł przede mną

Dla nas trochę strzał w stopę. Cóż zrobić, przykazania powstały dla Was. Niektórym wydawcom udaje się uchronić informacyjne bomby przed wyciekami do Sieci. I to jest super. Ale większość firm to chyba trzyma największe niespodzianki w sitku. Skutkiem niedyskrecji są dziesiątki artykułów typu „E3 dopiero pojutrze, ale już wiemy, co pokaże [wstaw nazwę firmy]”, które atakują ze wszystkich portali przez cały poprzedzający imprezę tydzień. Koniec końców siada się do komputera błagając niebiosa, by zobaczyć choć jedną rzecz, o której jeszcze nie wiadomo.

Bardzo ostrożnie przeglądaj zawartość Sieci. Nie wchodź na 9gaga i Reddita. Poproś znajomych, by nie rzucali spoilerami. Obejrzyj główne konferencje, jak oglądasz w kinie film, na który długo czekałeś. Jak ostatnie „Star Wars” na przykład. Tak, byś w ogóle nie wiedział, jakie twisty Cię czekają. Pomyśl, że rok temu o tej porze, w jakości „nagrywane pralką” zobaczyłbyś tę zajawkę Final Fantasy VII. Płacz i zgrzytanie zębów.

2 Nie będziesz brał imienia dostawcy Internetu twego nadaremno

bELhtylV

Bardzo poważna sprawa. Upewnij się, że masz opłaconą fakturkę od dostawcy Internetu. Nie chciałbyś chyba - a przykład podaję z autopsji - aby odciął Cię od świata na dzień przed najważniejszym dla Ciebie pokazem. Warto zatem przejrzeć skrzynkę w poszukiwaniu „zagubionych przypadkiem” ponagleń. Na co dzień uwielbiamy, jak to Polacy mają w naturze, nienawidzić naszych Netii i Vectr. Przyszły tydzień powinien jednak symbolizować pokój na tym froncie. Zakop topór wojenny. Tylko zaznacz wcześniej, gdzie zakopałeś, bo lada moment się znowu przyda.

3. Pamiętaj, abyś dzień święty pamiętał

Zapomnieć zdarza się każdemu. Warto zanotować, kiedy dokładnie mamy być przed komputerem. Żeby w miejsce The Last Guardian nie zobaczyć The Legend of Zelda. Albo Call of Duty zamiast (raju!) Battlefielda 1. Na szczęście nasz dekalog zawiera wszystkie najważniejsze daty. Współczujemy, jeśli najbardziej interesują Cię pokazy Bethesdy lub Sony. Bo wtedy jeszcze należy pamiętać o solidnym zapasie energetyków. W roku 2016 najłatwiej być fanem Nintendo i Microsoftu. Mniejszości triumfują!

Występy przedstawiają się dokładnie tak:

bELhtylW

Electronic Arts – niedziela, 12 czerwca o godz. 22:00

Bethesda – poniedziałek, 13 czerwca o godz. 4:00

Microsoft – poniedziałek, 13 czerwca o godz. 18:30

PC Gaming Show – poniedziałek, 13 czerwca o godz. 20:30

bELhtylX

Ubisoft – poniedziałek, 13 czerwca o godz. 22:00

Sony – wtorek, 14 czerwca o godz. 3:00

Nintendo – wtorek, 14 czerwca o godz. 18:00

4. Weź kolegę swego i koleżankę swoją

bELhtylY

Może to nie finał Ligi Mistrzów, ale E3 potrafi wzbudzić gigantyczne emocje. Kojarzycie kompilację reakcji na zeszłoroczne Final Fantasy VII? (jaka szkoda, że podobna nie powstała, gdy Square ujawniło plany sprzedawania gry na części). Oglądanie występów wraz ze znajomymi dzielącymi zajawkę to przyjemność sama w sobie. I towarzystwo powinno umilić pół nocy czekania na konferencję Sony. Tylko, no, wiecie… bądźcie w stanie jeszcze ją obejrzeć.

W razie czego przypominamy także o trafnym doborze współuczestników. Rok temu moja paczka nie mogła mi wybaczyć, że zaprosiłem ich na jakieś liski w statkach kosmicznych. Zagrania typu „Kochanie, dzisiaj zamiast „Pamiętnika” obejrzymy to” również nie polecamy. No chyba że wizja „nocy na kanapie” Wam zupełnie nie przeszkadza.

326807138831194154

5. Nie zabijaj (nadziei w sobie)

Połową frajdy oglądania E3 z całkowitą niewiedzą jest łudzenie się, że „w tym roku pokażą tytuł X” (X = gra, dla której zrobiłbyś wszystko). I nie ma w tym nic złego. Każdy w naszej redakcji ma choć jedno marzenie z kategorii „niemożliwe”. Nazwijmy to pierwiastkiem dziecięcym, który jest po prostu konieczny dla prawidłowego funkcjonowania jakieś pasji. A jak przez ostatnie lata dowiodła nam branża – nie istnieje coś takiego, jak wymarła seria. Każdego giganta można wybudzić ze snu. Nie ma żadnej świętości tam, gdzie na sentymencie zarabia się największe pieniądze.

No właśnie, to może ktoś w EA przypomni sobie w końcu SSX, co? Złożyłbym nawet preorder!

6. Cudzołóż

O proszę, jaki fajny ten dekalog. W naszym hobby cudzołóstwo jest jak najbardziej na miejscu. O ile dysponujesz wolnym czasem, gorąco zachęcamy do obejrzenia jak największej liczby pokazów. Świat gier nie zamyka się na Twoim pececie. Albo tej konsoli, którą masz. Po pierwsze dlatego, że wiele tytułów multiplatformowych wystawi się (za niemałą kasę) tylko na jednej konferencji. Albo sprzeda duszę diabłu w ramach statusu czasowego tytułu na wyłączność (jak ostatni Tomb Raider). Warto mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

No i wiedza, misiu, wiedza. Tej nigdy dość. Niezależnie od tego, czy dany sprzęt posiadasz, czy nie, o jego przyszłości powinieneś wiedzieć. Albo w celach szpanerskich, albo – jeśli Polygamia z Ciebie nie wyparła trolla – do następnych kuksańców w nieustającej wojnie platform. Na szczęście niektórzy wydawcy obecnie wolą „wystawić się” sami, więc nowinki od Ubisoftu, EA i Bethesdy trzeba sprawdzić osobno.

7. Nie kradnij (niespodzianki)

Każdy z nas ma takiego znajomego, co to nie chce nic przeczytać, tylko obejrzeć samemu. Nawet jeśli akurat wtedy pracuje. On sobie później zobaczy, zrobi imitację wydarzenia na żywo. Jeżeli w nocy z poniedziałku na wtorek ma nocną zmianę w drukarni, SMS o 4:30 o treści „STARY, POKAZALI NOWEGO CRASHA!!!1” byłby naprawdę faux pas. No chyba że będzie za niego odpowiadało Naughty Dog, wtedy nawet w drukarni będzie słychać pisk.

8. Nie pokazuj fałszywego świadectwa bliźniemu swemu

Tym razem mały wyjątek, bo przykazanie skierowane do samych wydawców. Owszem, na ciebie patrzę, Ubisoft. Chcesz pokazać Watch Dogs 2 i Ghost Recon: Wildlands. Bylibyśmy wszyscy naprawdę ukontentowani prawdziwym gameplayem. A nie jego doszprycowaną wersją, do której później za śmiechem będziemy porównywać finalny produkt. Ej, Ubi, nie odwracaj się, jak do ciebie mówię!

9. Nie pożądaj gry wydawcy swego za mocno

Tak to bywa na E3, że grę pokazuje się dla samego „efektu wow”. Bo wiadomo, że cały świat na nią czeka. Bo wiadomo, że zrobi szum jak stara pralka w kościele. I inne „bo”, których można by wymieniać w nieskończoność. A później, gdy swą rolę tytuł odegra, znów się go wrzuca do deweloperskiego piekiełka.

Pod tym względem brylują w mojej opinii pokazy Sony. Kojarzycie sytuację z Shenmue 3? I co? Nadal nie mamy nawet przybliżonej daty premiery. The Last Guardian było rok temu? W tym też będzie. Horizon: Zero Dawn miało datę premiery wyznaczoną na 2016? Teraz ma na przyszły rok, może znowu poszpanuje na E3. Słowem – nie zawsze warto wskakiwać do pociągu hajpu. Lepiej zachować choć odrobinę dystansu.

Hm, a co to? Nowy God of War z nordycką mitologią?! O-MAMO-JAK-JA-TEGO-CHCĘ-JUŻ-TERAZ!!!

326807138832177194

10. Ani lepszej konsoli, która jego jest

Tak, w tym roku zobaczymy ulepszone modele naszych konsol. I nie, nie będziemy udawać, że nam z tym dobrze. Wolelibyśmy kupić nowe sprzęty dopiero za dwa, trzy lata. Nie zmieni to jednak faktu, że będziemy musieli je mieć. Na szczęście Wam pozostaje wolność wyboru. Poczekajcie, zobaczcie, jak rozwiąże się ta sytuacja. Kto wie, ile tak naprawdę wniosą. I czy rzeczywiście będą „niezbędne”, by ujrzeć (nie wierzę, że to piszę) prawdziwą siłę tej generacji.

Chyba że jesteście fanami Nintendo. Wam nie pozostaje żaden wybór, ale Wasze zmartwienia nadejdą dopiero po E3.

Puk, puk!

„Wtedy cały lud portalowy, słysząc grzmoty i błyskawice oraz głos trąby i widząc górę dymiącą, przeląkł się i drżał, i stał z daleka”? Bez przesady, aż tak to raczej nie będzie. Nasze dziesięć przykazań ma charakter poradnikowy, a ich przestrzeganie tylko jeden cel – lepsze wrażenia podczas E3.

Za złamanie mniej niż połowy możemy Wam w ramach pokuty co najwyżej uszczuplić Ścinki. Takich, którzy przekroczą wszystkie dziesięć, nie spodziewamy się wcale. Nie od dziś wiadomo, że Polygamię czytają ludzie z głową na karku. Ale warto sobie na weekend zrobić mały rachunek sumienia. I przypomnieć ten dekalog.

326807138832635946

To tyle. Życzymy Wam wstrzemięźliwości i największych niespodzianek podczas tych kilku dni, niczym za starych, barwniejszych czasów. Jednym Half-Life’a 3, innym Crasha Bandicoota, fanom horrorów czegoś od Frictional Games, wyścigowym nowej Forzy, slasherowcom „siwego” Devil May Cry, strzelającym remastera Blacka, erpegowym remake’u szóstego Finala, Nintendowcom Metroid Prime 4, a sportowcom… hm… jeszcze lepszej FIFY? Cokolwiek by nie sprawiło, że pasja odżyje, a serce zabije mocniej.

Adam Piechota

bELhtymL