Michael Biehn nieco się postarzał, ale sam wydaje się zadowolony z faktu, że pracując nad grą, musi przejmować się tylko swoim głosem. Jego kwestie w grze dalekie są od filozoficznych rozważań.
Wciąż zastanawiam się, jak wyglądała impreza, po której ktoś w Ubisofcie wpadł na pomysł Blood Dragon, ale jestem przeszczęśliwy z faktu, że się odbyła. Niby to tylko mała gra z cyfrowej dystrybucji, ale doczekała się już zwiastuna z aktorami i teraz "pamiętnika deweloperów" jakby żywcem zgrywanego z taśmy VHS. Widać, że francuski wydawca nie zostawia gry samej sobie. No, ale czasu na jej wypromowanie było niewiele, wszak premiera już za dwa niecałe dwa tygodnie - 1 maja.
Więcej o Blood Dragon przeczytacie w tekście Tomka, który oglądał grę w Londynie.
Maciej Kowalik