Współtworzy ją też fakt, że fabuła w Hyper Light Drifter pozbawiona jest choćby jednego słowa. Wszystkie opowieści i interakcje podawane są za pomocą animacji, ruchomych obrazków bądź umownych symboli. Podobnie jak w Fez czy Journey, interpretację i sens wydarzeń gracz musi dopowiedzieć sobie sam. Nie przeczyta fragmentów książki i nie wysłucha dialogów, łopatologicznie tłumaczących historię świata i pochodzenie głównego bohatera. Odkrywa się je poprzez eksplorację ruin, uważne rozglądanie, jeden czy drugi animowany przerywnik - i odrobinę własnych refleksji. Trochę przypomina to rekonstrukcję minionych wydarzeń w Dark Souls, tyle że bez grama tekstu.Do tego dochodzą jeszcze komiksy, zarówno japońskie, jak i amerykańskie: od “Akira” i mangi Masamune Shirowa, po Deadpoola i Uncanny X-Men. Jako źródło inspiracji Alex wymienił trównież produkcje ze Studia Ghibli, takie jak “Laputa - podniebny zamek” i “Nausicaä z doliny wiatru”. “To jeden z moich ulubionych filmów wszechczasów” - powiedział. “Filmy Miyazakiego nauczyły mnie, że piękna animacja i projekty dodają życia światu.” Poza porastającymi roślinnością robotami z Laputy i górującymi nad krajobrazem wojownikami ze świata Nauzyki, humanoidalne biomechaniczne stwory z Hyper Light Drifter przywodzą na myśl Anioły z “Neon Genesis Evangelion”. To nie przypadek - łączy je bowiem postać Hideakiego Anno, animatora i reżysera, który pracował nad “Nausicą” i “Evangelionem”.Jeśli idzie o technikalia, to grę testowałem na PC podłączonym do różnych ekranów i moim zdaniem lepiej wygląda w miniaturze - wielkie piksele na dużym telewizorze nie każdemu się spodobają, ale już na monitorze niewielkiego laptopa wyglądały świetnie. Zaraz po włączeniu Hyper Light Drifter sugeruje, że najlepiej gra się weń używając pada. Ja tę sugestię popieram: domyślna pecetowa kombinacja klawiatury i myszy jest zdecydowanie niewygodna i, co gorsza, nieoptymalna. Znacznie łatwiej gra się na padzie, tym bardziej że bladawy kursor myszy często niknie wśród innych elementów wizualnych (śnieg, szum, etc.), co w ferworze walki powoduje, że bohater przeskakuje nie tam gdzie byśmy chcieli. Dla porównania, dobrym punktem odniesienia może być Hotline Miami - tam również pad był lepszą opcją, ale klawiaturą i myszą dało się grać.Osobiście sądzę, że najlepszą platformą dla Hyper Light Drifter okaże się PS Vita: mały ekranik o żywych barwach dwie gałki do sterowania plus możliwość interakcji za pomocą dotyku plus przenośność będą kombinacją ciężką do pobicia.Hyper Light Drifter jest rzadkim przypadkiem gry powstałej nie na podstawie korporacyjnych exceli czy chłodnej kalkulacji zawodowca, ale wizją jednego człowieka, Aleksa Prestona, który włożył w nią serce i niebagatelną sumę ponad pół miliona dolarów (wpłaconą przez tysiące wspierających na Kickstarterze). Jest trudna i wymaga nielichej zręczności, ale odpłaca za to wrażeniami, klimatem i poczuciem dumy z pokonania piętrzących się przed graczem wyzwań. Jeśli tylko nie odstręcza Was pixel art lub poziom trudności, to zdecydowanie warto zwiedzić świat Hyper Light Drifter.Więcej o naszym systemie ocen.Platformy: PC,