Heavy Rain i Beyond: Dwie Dusze na PS4. Jak wypadają po latach, a do tego w zderzeniu z grami Telltale?

Strona głównaHeavy Rain i Beyond: Dwie Dusze na PS4. Jak wypadają po latach, a do tego w zderzeniu z grami Telltale?
29.02.2016 18:34
Heavy Rain i Beyond: Dwie Dusze na PS4. Jak wypadają po latach, a do tego w zderzeniu z grami Telltale?
Paweł Olszewski
Paweł Olszewski

Przygodówkami Telltale, a także odcinkowym Life is Strange? Dziś grając w odświeżone Heavy Rain i Beyond: Dwie Dusze na PlayStation 4, mamy wszak zupełnie inny bagaż doświadczeń niż w 2010 i 2013 roku.

bEJONlgB

Heavy Rain w dniu swojej premiery było bezkonkurencyjne. Ukazało się jeszcze przed pierwszym sezonem The Walking Dead od Telltale, a do tego oferowało poziom graficzny, o którym wielu innych deweloperów mogło tylko pomarzyć. Dziś jednak dzięki rozwiniętym narzędziom i stosunkowo prostej konstrukcji nowych konsol nawet studia niezależne tworzą przepiękne gry, a do tego mamy już naprawdę sporo przygodówek, w których podejmowane przez graczy decyzje wpływają na dalszą historię. Jak więc w zderzeniu z nimi, nowszymi  grami na PS4, wypada odświeżony Heavy Rain? Zadziwiająco dobrze, ale zacznijmy od początku. Dosłownie.Gra studia Quantic Dream już od pierwszych chwil irytuje. Przekombinowanym sterowaniem, gdzie lewym analogiem obracamy się wokół własnej osi, a do przodu idziemy, trzymając R2 (dając gazu?). Z rozwiązania tego w Beyond: Dwie Dusze już zrezygnowano, podobnie jak z potrzeby dokładnego operowania prawą gałką w interakcji z otoczeniem. W Heavy Rain aby otworzyć szafkę, trzeba wychylić gałkę w dół, a potem zrobić półkole w lewo. Lodówkę otwiera się podobną kombinacją w drugą stronę. W Beyondzie wszędzie wystarczy po prostu ruszyć prawą gałkę. Szkoda więc, że sterowania tego nie przełożono do Heavy Raina, na co po pierwszych minutach z grą dosyć naiwnie liczyłem. Podobnie jak na wyłączenie sekwencji, gdzie należy sterować za pomocą żyroskopu Dual Shocka. Rozumiem, że w 2010 roku była to nowinka, którą Sony koniecznie chciało sprzedawać w swoich exclusive'ach, ale dziś nikogo to nie obchodzi. Podobnie jak mojej żony, która patrzyła na mnie jak na debila, jak nagle zaczynałem przed ekranem machać kontrolerem. Albo miarowo poruszać nim w górę i w dół, podczas gdy na ekranie półnaga Madison Paige właśnie wycierała się ręcznikiem. Te żyroskopowe wtręty nie zniknęły też niestety z Beyonda, obie gry bardziej są więc portami na nowszy sprzęt niż remasterami, w których coś poważnie zmieniono.

Po uporaniu się ze sterowaniem Heavy Raina – a także niezwykle nudnym wstępem w skórze Ethana Marsa, gdzie łazimy po domu, przez chwilę udajemy, że pracujemy, a potem jest już nagle pora obiadu i przyjeżdża rodzina – robi się naprawdę ciekawie. Od pamiętnego "Press X to Jason" akcja się zagęszcza, wciąż trzymając napięcie. Nawet wśród tych, którzy już od lat wiedzą, kim jest Zabójca Origami. Wszystko dzięki podejmowanym w grze wyborom, które naprawdę mają wpływ na finał opowieści (tak, patrzę tutaj na ciebie, serio The Walking Dead).Kolekcję można kupić w pudełku, a także w wersji cyfrowej. Cyfra pozwala jednak też na osobny zakup Heavy Raina i Beyonda. Ci, co mają już tę drugą grę na PS3 przypisaną do konta, pierwszą mogą kupić przed premierą sporo taniej.Heavy Rain jest jak film. Ale nie w tym marketingowym znaczeniu, które przed laty napędzało kampanię reklamową gry. Jest jak film, do którego wraca się dziś po latach. Pamiętamy więc mniej więcej o co w nim chodziło, najciekawsze sceny, a także finał. Nie kojarzymy jednak całego przebiegu zdarzeń, a nawet w znanych już scenach doszukujemy się nowych smaczków. Dziś wiedząc kim jest gustujący w małych chłopcach zabójca, zupełnie inaczej patrzymy na wszelkie poszlaki. Podobnie jak w filmie, często na początku danej sceny przypominamy sobie także jej przebieg, choć jeszcze pięć minut wcześniej nie potrafilibyśmy powiedzieć, co się za chwilę stanie. Tutaj filmowe analogie się jednak kończą, bo po skojarzeniu faktów można zachować się zupełnie inaczej niż kiedyś, grając za pierwszym razem. Oczywiście gra czasem nas trolluje i nawet jak w jakimś wydawałoby się dramatycznym dla życia danego bohatera momencie zupełnie puścimy pada, ten sobie poradzi, ale są też momenty, gdzie... sobie nie poradzi.

Trzymając się takiego scenariusza udało mi się pozabijać większość grywalnych postaci i nie schwytać głównego złego. Krótka partyjka podyktowana bardziej obowiązkiem opisania gry niż przyjemnością skończyła się natomiast po sześciogodzinnym maratonie, sześciogodzinnym śnie i jeszcze dwóch godzinach potrzebnych na dokończenie historii, zaraz po śniadaniu. Jestem zaskoczony, jak bardzo Heavy Rain mnie wciągnęło. Znowu, bo w 2010 roku też bardzo wysoko oceniałem tę grę, ale po jednokrotnym przejściu, bez drążenia "co by było gdyby". Jak widać, takie podejście nie psuje wrażeń, czego nie można powiedzieć o grach Telltale.Tam wydawałoby się fundamentalne wybory zacierają się, a akcja i tak idzie swoim torem. Do tego jest o wiele bardziej przewidywalna, bo niczym w "Grze o Tron" wiadomo, że właściwie wszyscy zginą. Plusem komiksowych przygodówek są jednak dialogi. Nie oznacza to, że te z Heavy Raina wypadają źle - wręcz przeciwnie, nie mają po prostu wpływu na historię. Jej tok nadaje to, co zrobimy (bądź czego nie zrobimy), a nie to, co i komu powiemy. Trochę lepiej jest w Beyondzie, gdzie na zadawane pytania możemy odpowiadać np. tylko wzruszeniem ramion, co ma wpływ na dalszą część konwersacji. Dopiero teraz widać jak Quantic Dream uczy się na błędach. I konkurencji.Największą ingerencją w gry Quantic Dream na PS4 jest możliwość chronologicznego rozegrania Beyond: Dwie Dusze. Podstawowa wersja była ułożona według jakiegoś magicznego klucza, którego do dziś chyba nikt poza Davidem Cagem nie rozumie. Nową wersję można rozegrać więc chronologicznie, co nazywa się tu, o ironio, Remix. Zabawne, ale niweluje jeden z cięższych grzechów Beyonda - niezrozumiałą historię. Teraz jedno elegancko wynika z drugiego i poza jedynie początkowym zaburzeniem chronologii (dzięki czemu wstęp nie jest tak... suchy jak w Heavy Rainie), nawet przyjemnie śledzi się fabułę. I to jest słowo klucz: "nawet przyjemnie" i "śledzi", a nie "chłonie" i "kreuje", jak w poprzedniej grze Francuzów czy perełce zeszłego roku, zresztą też francuskiego Life is Strange.W obu grach mamy nadprzyrodzone moce i nie do końca radzące sobie z nimi nastolatki. W obu nasze wybory mają mniejszy bądź większy wpływ na resztę historii. Obie są jednak diametralnie różne. To tak, jakby porównać serial "Jessica Jones" z filmami o superbohaterach sprzed kilkunastu lat. To, co było w nich najważniejsze - efekciarstwo i nadprzyrodzone moce – w niektórych nowych produkcjach, właśnie z Jessicą na czele, jest tylko tłem dla całkiem ludzkich problemów. Tak samo jak w Life is Strange, gdzie na dodatek te problemy są całkiem osobiste, dotyczą najbliższych głównej bohaterki i jej małego miasteczka. Beyond to natomiast historia zahaczająca o kręgi rządowe, gdzie pojawia się CIA, zagraniczne misje wojskowe itd. Jest rozmach, całość o wiele słabiej jednak rusza od kameralnej opowieści z Life is Strange. O ile Heavy Rain wcale się nie zestarzał i po przełknięciu kilku archaizmów wciąż wciąga jak diabli, tak stosunkowo słabe w dniu premiery w 2013 roku Beyond dziś, po ograniu konkurencji, zawodzi jeszcze bardziej.Heavy Rain - recenzja.  Jak najprościej opisać Heavy Rain? To emocje, które nie pozwalają przestać grać i wciągają nas w mroczny świat opowieści.No chyba, że kwestie graficzne odgrywają dla Was najważniejsza rolę. Wtedy Beyond będzie bezkonkurencyjne. Gra już w dniu premiery prezentowała się niewiarygodnie dobrze jak na PS3. Okupione było to małymi lokacjami i czarnymi pasami na ekranie, ale jednak. Nawet dziś, ponad dwa lata od premiery PS4, na konsoli wciąż można znaleźć o wiele brzydsze next-genowe gry. Szczególnie jeżeli spojrzymy na odwzorowanie i mimikę twarzy. Heavy Rain również zachwyca, choć siłą rzeczy nie aż tak jak o wiele nowszy Beyond. W Heavy Rain rażą za to modele samochodów. Gołym okiem widać, że poświęcono im o wiele mniej uwagi niż postaciom i wnętrzom. Pod względem technicznym Sony i tak zjada jednak całą konkurencję, ale nie jest to raczej dla nikogo żadnym zaskoczeniem - to chyba jedyne wysokobudżetowe gry przygodowe ostatnich lat. Żadna inna firma nie wpompowała tak dużych pieniędzy w tytuły, w których się nie strzela ani nie macha mieczem.

bEJONlgD

Beyond: Dwie Dusze – recenzja. Oto historia gry, która tak bardzo chciała być filmem, że ostatecznie nie powiodło się jej ani tu, ani tu.Lepsze na PS4 cienie, efekty HDAO, MSAA i HGW co jeszcze nie ukryją jednak faktu, że Heavy Rain wypuszczono bez DLC. Reedycja wydana po sześciu latach od premiery bez wszystkich dodatków? Jest to równie śmieszne jak to, że „wszystkie dodatki” to raptem jedno DLC z całej serii zapowiedzianych przed premierą rozszerzeń. Sony mimo świetnej sprzedaży Heavy Raina (milion w dwa miesiące, 2 2010 roku, przy tamtej bazie PS3) dosyć szybko straciło zainteresowanie grą. Z obiecywanych Heavy Rain Chronicles pokazujących przeszłość bohaterów gry, światło dzienne ujrzał tylko epizod z Madison i wypychaczem zwierząt. Na PS4 w niego jednak nie zagramy. Wielka szkoda, bo byłby to jednak jakiś argument dla tych, co po prostu chcą wrócić do Heavy Raina po latach.

DLC zatytułowane w oryginale Enhanced Experiments pojawiło się tylko w pakiecie z Beyond, który poza wspomnianą już opcją Remix, dostał też podsumowanie dokonanych wyborów po każdej scenie (dobre, bo pokazuje również liczbę nieodkrytych ścieżek) i kilka technicznych usprawnień. O dziwo nie zdjęto jednak zasłaniających 1/3 ekranu kinowych pasów...

Jeżeli nie miałeś wcześniej PS3, ale teraz grasz na "czwórce", Heavy Rain będzie dla Ciebie pozycją obowiązkową, zaraz obok reedycji Uncharted i The Last of Us. Nawet jeżeli jak ja grę przeszedłeś w 2010 roku, to teraz też się nie zawiedziesz. Ale pod warunkiem, że wtedy nie podchodziłeś do niej kolejny raz. No i tylko wtedy, gdy będziesz gotowy ponownie kupić posiadany już i w sumie znany produkt. A jeżeli chodzi o Beyond, to cóż… grałeś może w Life is Strange? Naprawdę warto.Paweł Olszewski

Udostępnij:
bEJONlhz