Hardware - Testujemy nowego Xboksa 360 "slim"

Dominik Gąska

23.07.2010 18:05

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Hardware - Testujemy nowego Xboksa 360 "slim"

Ktoś kiedyś w sieci powiedział, że dwie najbardziej ze sobą rywalizujące konsole tej generacji – Xbox 360 i PlayStation 3 – doskonale demonstrują różnice między ich producentami. Sony to firma zajmująca się przede wszystkim sprzętem – co widać w bezawaryjności i sprawnym działaniu PS3, ale konsola traci na polu interfejsu i możliwości oferowanych przez system operacyjny. Microsoft zaś swoją zabawką pokazał, że faktycznie zna się na tworzeniu software'u – łatwości i przyjazności obsługi ich konsoli trudno coś zarzucić – ale ze sprzętem to jednak u nich nie najlepiej. Xbox 360 od swojej premiery borykał się z szeregiem problemów technicznych, a początkowe doniesienia mówiły nawet o 30% wadliwych konsol, które trafiły na rynek. Kolejne wersje sprzętu były coraz mniej wadliwe, a wprowadzona w międzyczasie 3-letnia gwarancja nieco uspokoiła użytkowników, ale łatka „najbardziej awaryjnej konsoli” jednak pozostała. Nowy Xbox 360, nazywany czasami wersją slim (nie do końca słusznie, bo specjalnie chudszy od poprzedniego to on akurat nie jest), ma zmienić sposób, w jaki postrzegana jest platforma Microsoftu.

Miałem okazję przetestować, jak sprawuje się nowy Xbox w akcji i o ile ciężko, rzecz jasna, stwierdzić, czy obietnice bezawaryjności zostaną spełnione (przez tych kilka dni testowania błędów nie uświadczyłem), to kilka rzeczy można o tej konsoli powiedzieć już teraz. Choćby to, co widać na pierwszy rzut oka – jest to naprawdę efektowny kawałek sprzętu. Pierwsze zdjęcia nowego X360 nie prezentowały się zbyt obiecująco, te, które pojawiły się w sieci trochę później, nieco uspokajały, ale dopiero ujrzenie konsoli na własne oczy rozwiewa wszelkie wątpliwości. Jest ona zauważalnie mniejsza od pierwotnej wersji, czarna i pociągnięta modnym fortepianowym lakierem (i tak, odciski palców gromadzą się na niej błyskawicznie).

O ile wygląd pierwszego Xboksa 360 wzbudzał kontrowersje, o tyle postawienia pod telewizorem tego nowego nikt nie powinien się wstydzić. Dobrego pierwszego wrażenia dopełniają dotykowe przyciski włączania konsoli i wysuwania napędu. Są tak czułe, że wystarczy dosłownie zbliżyć do nich palec, by zadziałały (wydając przy tym naprawdę rewelacyjny dźwięk typu „piii”, przy pierwszym kontakcie z konsolą ciężko powstrzymać się od ciągłego jej włączania i wyłączania – poważnie!). Mnie się spodobało, ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że np. dla właścicieli kotów może być to problem. Dobre wrażenie sprawia również mniejszy od oryginalnego zasilacz.

Oprócz awaryjności jednym z największych problemów oryginalnego Xboksa 360 jest z pewnością generowany przez konsolę hałas. Nawet w swoich nowszych wersjach jest ona niemiłosiernie wręcz głośna (szczególnie podczas odczytywania danych z płyty – stąd podstawowym powodem instalowania gier na dysku twardym jest dla jej właścicieli właśnie chęć uniknięcia szumu), a porównanie z odkurzaczem nie jest aż tak bardzo przesadzone. Na tle tych niedogodności nowy X360 wypada po prostu rewelacyjnie – po pierwszym uruchomieniu ciężko uwierzyć, że konsola już działa. Różnica ta rzuca się w oczy (a właściwie w uszy) nawet bardziej niż ta najbardziej oczywista – wizualna. Wystarczy kilkanaście minut z nowym Xboksem 360, by zdać sobie sprawę, na jak okrutny hałas godziliśmy się do tej pory. Późniejsze wrócenie do starej wersji (które musiałem przejść) było bardzo bolesne...

Poza poprawieniem tego, co irytowało w oryginalnym Xboksie 360, wersja „slim” oferuje też kilka bonusów. Chyba najważniejszym z nich jest wbudowana karta WiFi, eliminująca konieczność podłączania konsoli do sieci kablem (lub zakupu specjalnej zewnętrznej karty, podłączanej do Xboksa 360). Cieszy także duży, 250-GB dysk twardy. Trzeba jednak zaznaczyć, że jest on zupełnie inny od dysków przeznaczonych do poprzedniej wersji tej maszynki, nie da się więc podłączyć pamięci od starego Xboksa. Producent nie zapewnia w zestawie z konsolą kabla, umożliwiającego przenoszenie danych, jeżeli zatem na dysku poprzedniego X360 macie zapisane gry, to będziecie musieli przeprowadzić transfer we własnym zakresie. Warto też odnotować, że w zestawie z konsolą nie znajdziemy kabla HDMI, a jedynie najzwyklejszy composite. Aby cieszyć się grafiką w HD, w odpowiedni przewód należy się również zaopatrzyć dodatkowo.

Poza tymi różnicami nowy Xbox 360 to wciąż ta sama konsola. Cichsza, ładniejsza, bardziej kusząca, ale uruchamiająca te same gry i posiadająca te same możliwości. Jeżeli więc macie już X360, to raczej nie ma powodu, by biec do sklepu po nową wersję (chyba, że bardzo czekacie na Kinecta – nowy Xbox jest „gotowy do współpracy z nim”, co może oznaczać, że właściciele starszej wersji będą musieli ją jakoś do nowej zabawki MS „przystosować”). W innym wypadku, szczególnie jeżeli dotychczas obawialiście się platformy Microsoftu ze względu na jej awaryjność, nie powinniście się nawet zastanawiać.

Więcej testów sprzętu, zarówno w formie tekstów, jak i filmików, znajdziecie na stronie specjalnej cyklu "Hardware".

Będziemy w nim publikować materiały na temat myszek, klawiatur, padów, słuchawek, komputerów, konsol i wszystkich innych typów sprzętu służącego do grania. Jeśli macie jakieś sugestie, uwagi, propozycje gier do opisania, dajcie nam znać w komentarzach na stronie specjalnej cyklu.

Źródło artykułu:WP Gry
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)